Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Master Yoda

"pan" pracodawca

Rekomendowane odpowiedzi

Po czerwonych przyszli postczerwoni ;)

Bo komuna nie ginie, tylko mutuje :)

 

Zresztą, jak czytałem kilka tygodni temu wywiady z naszymi umiłowanymi rewolucjonistami, co to komunę obalili, to sami twierdzili, że byli trochę jak takie zagubione dzieci, co nie miały pojęcia, jak się tu za rządzenie brać, jak to wszystko do cholery prywatyzować i tak dalej.

Posłuchali się więc starszych i mądrzejszych Sorosów i Sachsów, którzy chętnie zaproponowali to, co USA proponuje każdemu narodowi wychodzącemu na światło zza kurtyny: model afrykański - macie ziemię, drobną produkcję paru mało znaczących pierdół, a całą resztą się nie martwcie - my dostarczymy.

Oczywiste jest to, że jeśli gospodarka jest oparta o sektor biedronkowo-tescowy, to średnie zarobki w takim państwie nie mają prawa być wysokie. Czynników jest zresztą więcej i wszystko co tu napisano składa się w jakiś wspólny obraz.

P.S. z takich ciekawostek, to Polska jest krajem, z którego w przeliczeniu na PKB wypompowano nielegalnie najwięcej kasy wśród wszystkich państw europejskich :).

Szkoda, że słowa Miltona Friedmana były wprowadzane w czyn jedynie przez dwa lata: "Polska, jako kraj biedny, nie powinna naśladować rozwiązań państw bogatych, tylko postępować tak, jak kraje bogate, w czasach gdy same były biedne". 

 

Jest jeszcze coś, co mógłbym wrzucić do wora teorii spiskowej, ale ciekawi mnie to, ile naszych umiłowanych przywódców faktycznie służy naszemu narodowi, a ile siedzi w kieszeniach lobbystów ze "strategicznych krajów sojuszniczych" :).

 

Nieprawda, nie ma żadnych postkomunistów, no chyba że pana Wrzodaka np uznać za postkomunistę, tyle że mógłby się obrazić. Jeżeli gdzieś w tym kraju ostała się komuna to tylko w naszych głowach. Zwalanie wszystkich naszych problemów na komunę, 25 lat po jej obaleniu, jest zwyczajnie niepoważne.

 

 

A to przecież nie tylko w PL ma miejsce. Najlepszy przykład u zachodnich sąsiadów. Kohl i Schroeder są przeciwko sankcjom nakładanym na Rosję. Merkelowa mimo ogromnych nacisków i różnych interesów jednak ma więcej jaj niż te farbowane liski niemieckie.

"Przyjaciół" Putin załatwił sobie też na Węgrzech, Słowacji i w Czechach. Putin szczyci się tym, że jest w stanie zorganizować koalicję w ramach nawet Unii Europejskiej. Dziel i rządź! - stare ale jare.

 

Bo Czesi czy Węgrzy nie są tacy głupi jak my i nie angażują się w jakieś bzdurne awantury, z których jeżeli ktoś odnosi korzyści to na pewno nie Polska...

My natomiast będziemy płacić odszkodowanie jakiemuś baranowi, którego nasi zachodni przyjaciele torturowali na Mazurach i na dodatek nie potrafili zrobić tego na tyle skutecznie żeby go uciszyć....


Cytryn i Gumiak naprawiają co kto nie umiał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nieprawda, nie ma żadnych postkomunistów, no chyba że pana Wrzodaka np uznać za postkomunistę, tyle że mógłby się obrazić. Jeżeli gdzieś w tym kraju ostała się komuna to tylko w naszych głowach. Zwalanie wszystkich naszych problemów na komunę, 25 lat po jej obaleniu, jest zwyczajnie niepoważne.

 

I ja właśnie do tego piję, choć oczywiście nie zaprzeczam, że czasy zmieniły się drastycznie na tyle, że już nie czekamy na kontenerowca z bananami ;)

Nie twierdzę też, że sam socrealizm jest wszystkiemu winien, bo 25 lat to rzeczywiście było sporo czasu, żeby postawić na to krechę. Sporą winę za mordowanie potencjału ponoszą jednak wstępne decyzje, które albo z braku doświadczenia, albo z czystej nieuczciwości udało się przepchnąć (np. niesłychane wręcz złagodzenie kar za duże przestępstwa gospodarcze. I nie tylko to).

 

 

Bo Czesi czy Węgrzy nie są tacy głupi jak my i nie angażują się w jakieś bzdurne awantury, z których jeżeli ktoś odnosi korzyści to na pewno nie Polska...

My natomiast będziemy płacić odszkodowanie jakiemuś baranowi, którego nasi zachodni przyjaciele torturowali na Mazurach i na dodatek nie potrafili zrobić tego na tyle skutecznie żeby go uciszyć...

 

Z tym się zgadzam. Czasem mam wrażenie, że na naszym terytorium działa sobie prężnie stronnictwo proamerykańskie, proruskie i propruskie ;). To widać dość mocno w sytuacjach, w których politycy podejmują decyzje niekoniecznie korzystne dla nas samych, lecz ważne z perspektywy naszych strategicznych sojuszników. Takich przykładów na przestrzeni ostatnich wielu lat pojawiła się cała masa (ostatnio, choćby te nieszczęsne bazy CIA). Alternatywą jest wspomniana przez Ciebie głupota i krótkowzroczność. A może i trochę tego, trochę tego. 

Wiem tylko, że do naszych sojuszy i do tego, jak one nam wychodzą na długą metę, podchodzę z rezerwą i nie chodzi tu wyłącznie o wiecznie podejrzanego "Rusa" :).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jak Twoim zdaniem należałoby to przeprowadzić?

3mln członków PZPR, pewnie z drugie tyle pracowników i funkcjonariuszy aparatu państwowego, w końcu 100tys agentów i informatorów SB - wszystkich na gałąź, co nie?

Beneficjenci okrągłego stołu - a kto to jest? Czy aby nie wszyscy jesteśmy beneficjentami przemian?

To bynajmniej nie Kiszczak doprowadził gospodarkę do takiego stanu tylko przywileje związkowe, których  nie dotknęła żadna władza od Balcerowicza począwszy na Oleksym skończywszy.

 

edyta: Z resztą co to ma teraz za znaczenie. Za chwilę ostatni ludzie, z jednej i drugiej strony, którzy mogliby powiedzieć jak było naprawdę, najzwyczajniej w świecie umrą.

Dla moich dzieci to czy ktoś był w PZPR czy w solidarności będzie miało takie same znaczenie jak dla mnie to czy przed wojną ktoś tam działał w PSL-u czy w ND.... 


Cytryn i Gumiak naprawiają co kto nie umiał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zapytam się jeszcze raz, jakie to ma teraz znaczenie jakieś mityczne uwłaszczenie nomenklatury. To kapitalizm, gdzieś stanowiska są obsadzane przez arystokratów, gdzie indziej przez wielopokoleniowe klany posiadaczy a u nas przez dawnych działaczy.

Co ich łączy?

Znajomości, obycie w świecie, kontakty...

nigdzie nie ma równych szans. A podejrzewam, że tu i tak masz większą szansę zostać prezesem dajmy na to kolejowej spółki niż na zachodzie...


Cytryn i Gumiak naprawiają co kto nie umiał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale jakie mityczne, to się nie działo 500 tylko 25 lat temu, przecież to pokolenie w większości jeszcze żyje.

 

A co ich dzieli? Jedni zapracowali na swoje bogactwo sami, a drudzy rozkradli majątek i firmy utworzone w całości z podatków wszystkich ludzi korzystając z tego że akurat byli przy władzy. Może dla Ciebie to nie ma znaczenia ale ja tu jednak widzę zasadniczą różnicę.

Zgadzam się .

Ale dziś synkowie dawnych kacyków komunistycznych uważają się za biznesmenów i światowców


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A może to była cena którą trzeba było zapłacić za to żebyśmy mogli na ten temat dyskutować?

 

Nie słyszałem żeby jakiś arystokrata zapracował na coś sam.

 

Transformacja została przeprowadzona w taki a nie inny sposób i nie zmienimy tego. Koń ma duży łeb to niech się martwi...natomiast z doświadczenia wiem że czarni są dużo lepsi w rozkradaniu od czerwonych...


Cytryn i Gumiak naprawiają co kto nie umiał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i doradzają w wielu biznes klubach innym jak "zacząć od zera" , szkoda, że oni nie zaczynali od zera :-)

Jeszcze większe uwłaszczenie miało miejsce w Rumunii czy Bułgarii, kiedyś oglądałem ciekawy reportaż na ten temat. W sumie wypowiedzi tych byznesmenów były na podobnym poziomie jak te z naszych nie tak dawnych "taśm". To co się wyprawiało na granicy zmiany systemów przechodzi pojęcie zwykłych ludzi. Jak ktoś kiedyś na wsi dawał świnkom zlewki do jedzenia to wie jaki obrazek mam na myśli. I wiecie co ? najgorsze jest to, że to nie jest karykatura ani przerysowanie, tylko autentyk. Ale nie wielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę, za jakie grosze były przejmowane, wyprzedawane i przehandlowywane ogromne zakłady pracy które budowały pokolenia. To są właśnie Wasze emerytury! tam jest utopiona kasa na służbę zdrowia, drogi, kolej. Gdyby nie kasa z Unii to Polska dzisiaj nie wiele by się różniła od Polski A.D 1990. Prawdziwym cudem jest to, że taką grabież my Polacy przetrwaliśmy i jeszcze zipiemy.

Oczywiste jest także, że system komunistyczny w PL został zastąpiony "demokracją" w sposób w pełni kontrolowany. To musiało się opłacać obu stronom inaczej nigdy w życiu do tej zmiany by nie doszło, władza miała na tyle dobrze rozwinięty aparat kontroli, że mogła jeszcze trwać długo, tak jak ta w Korei Płn.

Wykorzystano przy okazji słabość ZSRR/Rosji, która nie miała siły aby kontrować takie ruchy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wy serio tak wszyscy ledwo zipiecie?

Ilu z Was pracowało w takim wielkim zakładzie pracy?

Bo póki co to gadanie dla gadania "wzięli i rozkradli-ale kto?-jak kto?!oni!"


Cytryn i Gumiak naprawiają co kto nie umiał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wy serio tak wszyscy ledwo zipiecie?

Ilu z Was pracowało w takim wielkim zakładzie pracy?

Bo póki co to gadanie dla gadania "wzięli i rozkradli-ale kto?-jak kto?!oni!"

 

No oni! znaczy się kosmici! :-) W tej chwili nie ma już szans na odkręcenie tego. Jest jak jest. Nie jestem zwolennikiem zbyt głębokiego grzebania w przeszłości bo to po tylu latach strata energii. Przy okazji mogłoby się oberwać nie temu komu trzeba. Trzeba pomyśleć jak radzić sobie z obecnymi problemami. Jednocześnie zachowywać pamięć aby nie popełniać tych samych błędów w przyszłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z aty3 tu się akurat zgadzam - przeszłość jest przeszłością i dzień sznura dla ludzi, którzy współpracowali z komunistyczną władzą (nierzadko będąc głębokimi patriotami! Jak mój dziadek np., który na łożu śmierci sławił stare czasy i głęboką komunę, co do której głęboko wierzył, że była słusznym systemem i należało ją jedynie odrobinę podreperować), byłby zwykłą, podłą zbrodnią. Te czasy stają się powoli historią i prawdą jest, że siedzenie i biadolenie na poczynania naszych przodków jest zupełnie bezproduktywne :)... ale to nie znaczy, że z historii nie można się uczyć. O historii warto pamiętać, bo pewne mechanizmy niespecjalnie się zmieniają. Np. w XVII wieku, francuscy filozofowie wypracowali pewien pogląd, a mianowicie, że: "Polacy to naród organicznie niestworzony do rządzenia. Takie bogactwo (bo Polska była krajem dużo bogatszym niż cesarstwo Pruskie!), tyle perspektyw i nikt nie jest w stanie tego zagospodarować. Należy im pomóc". Oczywiście poniekąd mieli rację - bo nasze szlachciury straciły kompletnie kontakt z rzeczywistością. Dodam jeszcze, że w tych czasach, to, co powiedział francuski filozof, było święte i masa ówczesnych lemingów wierzyła w to z klapkami na oczach. Tak też pojawiło się przyzwolenie moralne na rozbiór Polski. Gdy wreszcie do tego doszło, na terenie naszego kraju, w wielu inteligenckich środowiskach pojawiło się takie tchnienie ulgi: "no w końcu. Niech się teraz caryca Katarzyna martwi. My jesteśmy takimi samymi Polakami, nic się nie zmienia, ale niech się naszą polityką zagraniczną inni martwią. Trud skończony". Jak to się skończyło, to wiemy sami. Obecnie taka sytuacja panuje w naszych siłach zbrojnych: "phie, co my tam będziemy się zbroić, niech się NATO martwi, oni nas przed Rusem obronią". 

 

Tak więc zgadzam się, że w historii nie ma co grzebać, obwiniając trupy, za to że już nie da się ich bardziej zabić, ale jednak czasami warto pewne precedensy brać pod rozwagę :).

 

QuadrifoglioVerde -> co do środków z Unii, to ekonomiści "straszo", że tak kolorowo nie jest. Fakt - otwarcie granic i swobodny przepływ pieniędzy sprawił to, że mój były szef był w stanie otworzyć najnowocześniejsze laboratorium badawcze w kraju (zupełnie pomijając polskie źródła finansowania)... ale jest i druga strona medalu. Zgodnie z socrealistycznymi standardami, dobrobyt jest tam, gdzie go widać! Ba! Musi być duży blok, duży pomnik i najlepiej - wielka autostrada. I tu pojawia się problem, bo na Podkarpaciu (które kocham całym sercem), gdzie się urodziłem, nie ma nic. Jest tylko pszenżyto i krowy. Jest jeszcze skansen... i basen... i cztery Biedronki... dla tych krów. Ludzi nie ma, bo wszyscy od dwóch pokoleń zdzierają azbest w Czykago. I budują na Podkarpaciu te drogi, a germański przedsiębiorca i tak otwiera spółkę w Gliwicach lub Wrocławiu, bo mu bliżej i w dodatku mieszkają tam jacyś ludzie. Jest też jakaś infrastruktura. Finowie poradzili sobie z centralizacją ośrodków rozwoju w taki sposób, że budują instytuty lub zaawansowane fabryki w jakichś czeluściach grozy, gdzie rogacizna i niedźwiedzie pchają się pod kołdrę, bo im zimno. Płacą następnie jakimś naiwniakom solidne pieniądze, by chcieli również w tej dziczy mieszkać. I po paru latach puszczają tam nitkę, bo nagle okazuje się, że jakiś nadziany Norweg chce tam inwestować i ten akurat ma gdzieś, że połowę drogi do instytutu/fabryki trzeba pokonać z czekanami i strzelbą.

Co do inwestycji, to przeważnie (choć są od tego wyjątki), jest tak, że kraj, który dostaje kasę, przestaje budować i kombinować, a zaczyna kupować. Zanim Kolumb odkrył Amerykę, Hiszpania była pierwszą gospodarką na świecie. Tuż po przywiezieniu złota z Ameryki, spadła natychmiast na trzecie miejsce. 

 

A czy są szanse na odkręcenie tego? Moim zdaniem również nie. Tzn. teoretycznie to się da zrobić. Pół roku temu, Australia jedną ustawą, skasowała kilkanaście tysięcy (jeśli to było powyżej 20k, to niech mnie ktoś poprawi) szkodliwych ustaw, które generowały biurokrację. U nas raczej kiepsko to widzę. Każda regulacja uruchamia regulatora, który dzięki temu ma pracę i jest za nią wdzięczny - a zatem głosuje na pracodawców. Ten systemik jest chyba zbyt skostniały. Jest co prawda opozycja, ale ta, przeciwko nie do końca optymalnemu systemowi zjednoczy się dopiero w momencie, gdy ten wpakuje ją do jednej rakiety i wypierniczy gdzieś daleko w kosmos - stronę Słońca.

 

A na sam koniec przyklasnę aty3, odnośnie: "Wy serio tak wszyscy ledwo zipiecie?". Bo mimo, że każdy wie, że "cuś jest nie tak", to każdy jednak dłubie coś tam w swojej dziedzinie i ma za to chlebek i jest mniej lub bardziej szczęśliwy. I mimo, że wszyscy widzimy pewne patologie (o których przeca ten wątek), to jednak życie toczy się dalej, a my mieliśmy szczęście urodzić się w Polsce, a nie kilku innych krajach postsowieckich (które wydymano jeszcze bardziej). 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tych samych błędów już nie popełnimy bo nie ma zakładów pracy które można by sprzedać za grosze... Mieszkam w Szczecinie gdzie głównym zakładem pracy była stocznia i firmy około stoczniowe. Po "upadku" stoczni tutaj jest ciemna d..pa masa ludzi, fachowców w swojej branży wyjechało do Niemiec, Norwegii itp. a reszta pracuje w ładnych marketach i w call center w pięknych biurowcach które powstają tu jak grzyby po deszczu za dziadowskie pensje, lub u szemranych prywaciarzy którzy podpisują umowy (o ile w ogóle podpiszą) na najniższą krajową i może coś dadzą pod stołem. Ludzie narzekają bo nie widzą perspektyw dla siebie, bo nie każdy jest taki "sprytny" i "wykształcony"... większość ludzi zarabia gó...ne pieniądze za swoją pracę. Jak założyć rodzinę, kupić mieszkanie, wychowywać dzieci za najniższą krajową? Czasem z ciekawości i w ramach treningu chodzę na rozmowy kwalifikacyjne :) niedawno byłem na takiej rozmowie, po podaniu stawki spytałem potencjalnego pracodawcę czy on w ogóle ma jakiś pracowników bo wymagania z du...y a pensja też z du...y... no i ma :) 

Ale prawda jest tak, że my straszni malkontenci jesteśmy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie odmawiam Ci prawa do oceny. Ja sam na pewne wydarzenia patrzę krytycznie. Najgorsze w naszej transformacji jest to że wyniosła na piedestał związki zawodowe, które za rolę w obalaniu komuny zapewniły sobie nietykalność.

Po drugie, o czymś świadczy, że twarzami naszej transformacji jest Wałęsa albo Mieciu Wachowski, a w takich Czechach Havel...

Natomiast z drugiej strony, mogliśmy trafić dużo gorzej, jak choćby wspomniana Rumunia, a przecież tam przeprowadzono przemiany bardzo gwałtownie...

 

Co z kolei się tyczy wielkich zakładów pracy - śmiało podawaj nazwy i nazwiska porównam ze swoją listą ;)

Tylko jak dla mnie to nie jest wina okrągłego stołu czy braku rozliczenia działaczy partyjnych.

Pewnie tego nie wiesz ale to się nie zadziało na zasadzie, że nagle po okrągłym stole komuchy rozkradli państwowe kombinaty.

Nie pracowałeś w takim bałaganie więc nie wiesz pewnie, że kradli tam wszyscy. Fizyczni kradli narzędzia, umysłowi materiały piśmiennicze, panie ze stołówki wynosiły jedzenie a sprzątaczki papier toaletowy. Dyrekcja z kolei przewalała na lewo kontenery złomu czy inne "odrzuty z eksportu"...

Dopóki żyła komuna to było ok, wszystkiego brakowało więc był zbyt na finalne produkty takich zakładów. Państwo dopłacało do nieproduktywnych stanowisk i towarzyszącego socjalu.

Nagle komuna padła i okazało się, że produkty polskich fabryk są kiepskie jakościowo, zachód w przeciwieństwie do ZSRR nie ma ochoty dotować naszej produkcji, wolą wciskać nam swoje zużyte złomy i zwiększać sprzedaż swoich marek u siebie, niż żebyśmy jeździli nowymi polonezami.

Żeby taki zakład uratować to niestety, ale trzeba zwolnić część załogi, ukrócić rozbuchany socjal, zacząć rozliczać pracowników z osiąganych wyników...na to oczywiście nie zgadzają się wszechwładne związki, pierwszym warunkiem stawianym inwestorom jest gwarancja utrzymania pełnego zatrudnienia. Więc nikt nie chce w taki syf inwestować, nikt nie chce reanimować trupa - zakład upada, solidaruchy pod rękę z czerwonymi rozkradają co zostało, ostatni gasi światło...


Cytryn i Gumiak naprawiają co kto nie umiał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie tak to wyglądało ( kto nie okrada Państwa , okrada rodzinę ) .

I jakie to miało szanse na przetrwanie i ewentualne zmiany ???

Szczególnie w sytuacji kiedy rzadziły związki .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam nadzieję że za kilka lat duża część naszych rodaków wróci do ojczyzny z workami pieniędzy i otworzą mniejsze lub większe fabryczki i stworzą miejsca pracy w standardach i płacach już europejskich. Może kiedyś nastąpi renesans firm polonijnych i poprawi się żywot nam tubylcom. A ZUS takim dziadkom jak ja wyrówna emerytury do średniej emerytury niemieckiej.


Każdy stary człowiek ma swoją historię i powód, dlaczego jest taki, a nie inny. Pomyśl o tym, zanim mnie osądzisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość henio.w

Dopóki ojczyzna będzie łupić bez skrupułów i coraz bardziej jak dotychczas, to płonne nadzieje.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam nadzieję że za kilka lat duża część naszych rodaków wróci do ojczyzny z workami pieniędzy i otworzą mniejsze lub większe fabryczki i stworzą miejsca pracy w standardach i płacach już europejskich. Może kiedyś nastąpi renesans firm polonijnych i poprawi się żywot nam tubylcom. A ZUS takim dziadkom jak ja wyrówna emerytury do średniej emerytury niemieckiej.

To już lepiej dać ten worek pieniędzy komu trzeba i załatwić sobie posadę,.Prowadzenie biznesu w polskich warunkach to prawdziwa udręka.,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Ritter

Trzeba zacząć od tego, że polskie firmy są słabe i to w trzech najważniejszych obszarach - finansowym, organizacyjnym i kompetencyjnym. Tak prowadzone firmy w normalnym świecie nie mają wielkich szans na przetrwanie a przynajmniej godziwą egzystencję. Jeżeli już, to są zdolne jedynie wykonywania prac, których nikt nie chce wykonywać i za stawkę, która nikogo by nie podniosła z łóżka. Twierdzę, że pracodawcy tak płacą jak sami pracują. Na samym końcu tego łańcucha pracy są starające się związać koniec z końcem panie i panowie za 3...10zł/h.

 

Dawno temu w odległej galaktyce pracowałem w kilku polskich firmach. Scenariusz zawsze był ten sam. Była szlachta i byli wieśniacy jak w XVIIw Polsce. Liberalni i przebojowi tworzyli środowisko chaosu powiązane z terrorem a z tego co wiem jest tak do dzisiaj. Mogłoby się wydawać, że permanentna rotacja i rekrutacja dodaje firmie dynamiki. Czyżby?! Nawet tych, których bezpośrednio nie dotyka, odpowiednio usposabia. Przynajmniej myślących a nie bezrefleksyjnych idiotów jakich wielu pałęta się po świecie. Tak się niczego sensownego nie zbudowało i nie zbuduje.

 

Te same bolączki dotyczą przytłaczającej większości emigracji bo czemu miałyby jej nie dotyczyć? Pomimo, że udało się wyzwolić spod panowania kleru to nadal jak sobie nie radziła tak sobie nie radzi. Mają jedynie, jedno mniej wytłumaczenie swoich niepowodzeń. Mnie nie zaskakują przejawy polskiego piekła na obczyźnie i lgnięcie do stada. Wręcz utwierdzają w przekonaniu o słabości tych, którzy walczą o ten sam kawałek chleba. To nie zawiść czy walka, to konkurencja. Skoro mogą jedynie konkurować siłą mięśni oraz taniością to czego się spodziewać? Szczytem pragnień jest domek, samochód i wakacje w ciepłych krajach. To wszystko. Nic dziwnego, że tubylcy mają takie a nie inne zdanie o Polakach. Nie chodzi o stereotypy, że Polacy piją, mają przerośnięte ego i niskie umiejętności oraz wykształcenie praktyczne, kłócą się, nie szanują, nie dotrzymują umów,... . Chodzi o dużo istotniejsze sprawy. Nikt nie potrzebuje kolejnych gotowych na wszystko.

 

Liberalizm to bardzo ciekawy nurt filozoficzny bo przecież nie ekonomiczny ale mocno bym się do niego nie przywiązywał. W to miejsce warto się zastanowić dlaczego państwa które może i nie są rajami ale, w których istnieją układy zbiorowe jest płaca minimalna, szanuje się prawo i ludzi są celem masowej emigracji z tego lepszego, przebojowego libralnego świata?

W Polsce, dotychczas, prawie wszystko opierało się o głupi i nieudolny model liberalny. Jedynie słuszne autorytety wskazywały go jako jedyną, świetlaną drogę rozwoju. Naród to łykał popijając mediami jak tabletki od Goździkowej i prawie nikt nie był na tyle krytyczny by spojrzeć na to co napisano małym drukiem. Zaś małym drukiem stało, że te autorytety to głąby bez pojęcia a często i bez przyzwoitego wykształcenia powtarzające cudze poglądy i twardo wierzące, że te mądrości sami wymyślili. Kuracja miała usunąć ból głowy po socjaliźmie gdy tymczasem ból pozostał a doszła jeszcze sraczka i ogólne wyniszczenie organizmu. To spowodowało, że wyczerpały się rezerwy zarówno kapitałowe, materiałowe oraz ludnościowe i dalej to tak funkcjonowało nie będzie. Ciekawe co teraz autorytety przedstawią jako jedyną słuszną drogę?

 

Wiem, gdyż jestem w to "zanurzony", jak tworzy się skomplikowane rzeczy, jak zapewnia się im finansowanie ile wymaga to wysiłku i rozstrzygnięć. Z całą pewnością nie da się tego zrobić z powodzeniem stosując model liberalny. Skoro to się nie sprawdza w firmach to dlaczego ma się sprawdzać w państwach?

Pozostaję niezmiennie przeciwnikiem pracy w nocy oraz niedzielę tam gdzie nie jest to absolutnie konieczne. Otwarte restauracje np. na lotnisku o 1.00 to jedynie przejaw niskiego poziomu płac i organizacji w danym kraju. Pomijam tu czystą głupotę związaną z jedzeniem o tej porze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polak wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku zleca przelewy za internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie pomidory, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Gotuje obiad na rosyjskim gazie. Na koniec siada na włoskiej kanapie i... I szuka pracy w polskojęzycznej gazecie - znowu nie ma!

Zastanawia się, dlaczego w Polsce nie ma pracy???


<script src="//widget.time.is/t.js"></script>

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale jest w swoim kraju ;)

Tylko przypomnijce mi koledzy kto ograbił Afrykę,Amerykę Pólnocną i Południową,Indie,Chiny,kto wykorzystywał w koloniach miliony ludzi,kto mordował rdzennych mieszkańców tych miejsc nazywając to "brzemieniem białego człowieka",Kto wykorzystywał mieszkańców tych miejsc do niewolniczej pracy przez setki lat,sam się wzbogacając...

Kto?

A dzisiejsi "piewcy" "DEMOKRACJI I WOLNOŚCI" na czele z USA.

Gdyby idąc "dzisiejszym tokiem rozumowania"[Niemcy płacili za II wojnę] zapłacili odszkodowania za niewolniczą pracę ,zbrodnie,kradzieże to GB czy USA by przestały istnieć....

 

Polska jest najlepszym miejscem do życia dla polaka.....inni mogą sobie mieszkać gdzie chcą :)

 

P.S I tak to wszystko bez sensu bo większość społeczeństwa ma zdanie jak Fred z "Chłopaki nie placzą' że ich szaman sprzedał za paczkę fajek bo byli leniwi ...i po sprawie.


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

... z "Chłopaki nie płaczą" ;)

Dzieki Ryszard:-) :-)


Pozdrawiam, Marek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ojejejej co jedno piwo za dużo robi z człowiekiem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka ciekawostka z mojego podwórka - Mercedes AMG z Nottinghamshire po przyznaniu mu tytułu mistrza świata konstruktorów F1, obdarowal 700 osobową załogę symboliczną kwotą £10.000, dla każdego od sprzątaczki po konstruktorów.

             Pracuję w firmie która robi elektronikę dla tegoż Mercedesa i w podziękowaniu też dostaliśmy ... plakat z autografem pana Lewisa Hamiltona :D 

Ludziom z Merca można tylko pogratulować pana pracodawcy.

 

  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak ale wy jesteście podwykonawca, myślisz ze wam też się należy, a producenci układów scalonych od których wy kupujecie ,tez powinni dostać? Itd


Beware the fury of a patient man.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.