Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Recommended Posts

Dzięki i mały spam z okazji pogody :-) Pieczyste będzie ;-)

post-34987-0-81273900-1553344808_thumb.jpg


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cieszę się, że pomogłem w wyborze :-) I oczywiście polecam, bo po prostu warto :-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rafał gratulacje, świetna recka, masz coś z "papugi" (bez urazy oczywiście) :D


..."Wszys­tko jest możli­we. Niemożli­we po pros­tu wy­maga więcej cza­su"... Dan Brown

Share this post


Link to post
Share on other sites

Naprawdę rzetelna i szczegółowa recenzja napisana z rozmachem.

Lubię jak tekst jest okraszony własnymi przemyśleniami i odczuciami, a nie wyłącznie technicznym opisem. W ten sposób nie tylko można poznać zegarek, ale i człowieka. Dobra robota panie Rafale. :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Panowie, a za "papugę" nie zamierzam się obrażać :-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jeszcze ja chciałbym pochwalić autora. Super się czytało, opis bardzo obrazowy i dokładny. Dużo własnych, cennych spostrzeżeń. Jedno co bym zmienił to właśnie zdjęcia w każdym akapicie, które pokazują to co właśnie opisujesz bo fajnie to widzieć na bieżąco, w trakcie czytania o konkretnym elemencie. Po przeczytaniu całości, o niektórych smaczkach się nie pamięta, bo natłok informacji jest duży (ale to bardzo pozytywne :)). Czekam na kolejną recke.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki, a co dotyczy przeplatania tekstu zdjęciami, to następną razą coś wymyślę :-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra recenzja, Rafał :)

Dzięki Robert :-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę czasu nie zaglądałem na forum i tym milej jest znaleźć nową recenzję.

Fajny tekst Rafał. Dobrze się czyta i budzisz zainteresowanie tym Orisem.

Gratuluję.


jedyną stałą cechą rozwoju jest zmiana

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za miłe słowa :-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

fidelio miałeś Tridenta Pro 600?

Jeśli tak to jak porównałbyś wykonanie Orisa w stosunku do Christophera Warda?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem Tridenta Pro 600, w wersji Vintage, z nowym logo na 9tej. Była to wersja 43 mm (gdyby to było 38 mm, to pewnie ciągle byłby ze mną). Ten Ch.Ward jest świetnie wykonany, a do tego ma pełny dekiel, z ciekawym grawerem. Za całość wybrałbym Aquisa, w którym zdecydowanie bardziej podoba mi się tarcza z efektem "sunburst" i ciekawsze indeksy. Jeśli chodzi natomiast o jakość wykonania kopert, to w mojej ocenie Ch.Ward nie ma się czego wstydzić :-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeszcze odnośnie tego bezela.

W Tridencie, którego posiadam działa idealnie, nie ma żadnych luzów, natomiast w recenzji napisałeś:

 

"Sam bezel należy do takich, które pracują dość lekko (podobnie pracuje bezel w moim Squale). Jest wyczuwalny delikatny luz, jednak jest on zupełnie akceptowalny. Dla przykładu (i kontrastu) w posiadanym przeze mnie Helsonie bezel (także 120 klików) pracuje z wyraźnie większym oporem oraz z zauważalnie mniejszym luzem."

 

Na filmie poniżej widać jakby bezel lekko "chwiał się" podczas przekręcania. O tych luzach pisałeś?

Mógłbyś porównać pracę bezela Aquisa do tego w Tridencie o ile pamiętasz jeszcze?

 

Od 2:31

 

Edited by streszo88

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem, jak to dokładnie wytłumaczyć. Nie ma czegoś takiego, że bezel się chwieje. Ja przez to rozumiem sytuację, w której bezel naciskasz z jednej strony, a druga strona np. się unosi. Takie "efekt" miałem w Otago od Gerlacha. Tu nic takiego nie ma. Chodzi o to, że są bezele, które pracują z wyczuwalnym oporem i w zasadzie bez luzu i tak mam w Helsonie i o ile pamiętam, tak właśnie jest w Teidencie. Tu bezel pracuje zdecydowanie lżej, a luz objawi się tym, że możliwy jest delikatny ruch w prawą stronę (oczywiście zaraz jest blokada, bo to nadal bezel jednokierunkowy). Dokładnie tak samo pracuje bezel w moim Squale. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że bezel nie jest "maślany" w pracy, "klik" jest wyraźnie zaakcentowany, a podziałka na bezelu idealnie zgrywa się z tym, co jest na tarczy.

Edited by fidelio

"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem, jak to dokładnie wytłumaczyć. Nie ma czegoś takiego, że bezel się chwieje. Ja przez to rozumiem sytuację, w której bezel naciskasz z jednej strony, a druga strona np. się unosi. Takie "efekt" miałem w Otago od Gerlachu. Tu nic takiego nie ma. Chodzi o to, że są bezele, które pracują z wyczuwalnym oporem i w zasadzie bez luzu i tak mam w Helsonie i o ile pamiętam, tak właśnie jest w Teidencie. Tu bezel pracuje zdecydowanie lżej, a luz objawi się tym, że możliwy jest delikatny ruch w prawą stronę (oczywiście zaraz jest blokada, bo to nadal bezel jednokierunkowy). Dokładnie tak samo pracuje bezel w moim Squale. Dla mnie jednak najważniejsze jest to, że bezel nie jest "maślany" w pracy, "klik" jest wyraźnie zaakcentowany, a podziałka na bezelu idealnie zgrywa się z tym, co jest na tarczy.

 

Ok, muszę sam na żywo ocenić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myślę, że tak będzie najlepiej :-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli ja mogę wtrącić trzy grosze do tego porównania na podstawie C60 (Tridenta Pro 600 - trzy różne egzemplarze) i Aquisa date drugiej generacji (czyli wcześniejszej niż ma Rafał), to bezel w Tridencie był/jest "twardszy". Oris chodzi lżej, ale precyzyjnie, tzn. kliki bezela są wyraźnie zaakcentowane tak, jak powinny być. U mnie też jest minimalny luz w Aquisie - dociskając lekko w jedną stronę mam minimalne pole manewru w drugą bez przeskoku "o ząbek". Z kolei w nowym C65 od CW (tzw. retro diver z naciągiem ręcznym) już bezel chodzi inaczej niż w starym Tridencie - luz jest raczej taki jak w Aquisie. Ale tam jest zupełnie inny, wąski, aluminiowy bezel...


Leszek

Time is on my side, yes it is. (Rolling Stones)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale rozumiem, że nie masz problemu w Aquisie z centrowaniem?


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale rozumiem, że nie masz problemu w Aquisie z centrowaniem?

Nie, wszystko jest na tyle precyzyjnie wykonane, że centruje idealnie :)


Leszek

Time is on my side, yes it is. (Rolling Stones)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli jest tak, jak powinno być :-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aquisa date drugiej generacji (czyli wcześniejszej niż ma Rafał)

 

Rafał ma Aquisa Date II


ORIS Divers 65 Movember Edition

ORIS Aquis Lake Baikal Limited Edition

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Jacek za potwierdzenie, bo tak mi się właśnie wydawało ;-)


"Do not squander time for that is the stuff life is made of" - B. Franklin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

  • Similar Content

    • By fidelio
      Po pierwsze to mam nadzieję, że temat umieszczam we właściwym miejscu. Jeśli moderacja uzna, że tak nie jest, to uprzejmie proszę o jego przeniesienie. W temacie poświęconym Orisowi obiecałem, że napiszę kilka słów o tym, co się stało mojemu zegarki (Oris Aquis Date) i czy udało się coś z tym zrobić? Nie będę wdawał się w rozważania, jak to się stało, bo nie to jest najistotniejsze. Zegarek, najpewniej w konsekwencji upadku, miał styczność podłogą, a skutek był taki, że oberwało jedno ucho, dolny rant koperty, a także, jak się ostatecznie okazało, żeby bezela. Z mojej perspektywy jakiś dramat, bo to jedyny diver, jaki mi pozostał. To ten zegarek ostatecznie sprawił, że jakiś czas temu pożegnałem się zarówno z Kapitanem Coockiem od Rado jak i ze Squale 50 Atmos. No więc ten Aquis ma dla mnie wartość powoli sentymentalna, bo jest ze mną relatywnie długo... Więc jak go trochę ponad miesiąc temu wyciągnąłem z pudełka, jak mu się przyjrzałem, to wiecie sami, ...smuteczek... 
       
      Szybko też okazało się, że w przypadku takich uszkodzeń (dokumentacja zdjęciowa poniżej), w grę nie wchodzi zwykłe polerowanie, a konieczne będzie potraktowanie zegarka laserem (napawanie). I tu z pomocą przyszedł Kolega Damian Pietrzyk z Watches SPA. Po obejrzeniu zdjęć podjął się doprowadzenia Orisa do należytego stanu. Podany został wstępny czas naprawy (dotrzymany), dograliśmy inne szczegóły i bardzo szybko nadałem paczkę z pacjentem, tfu zegarkiem. Po jakimś czasie Kolega Damian odezwał się, informując mnie o tym, że przystępuje do prac nad Orisem. Na bieżąco otrzymywałem dokumentację zdjęciową obrazującą postęp prac, co bardzo mi odpowiadało, choć jednocześnie zaostrzało apetyt na to, żeby zegarek jak najszybciej trafił z powrotem do mnie. Efekty możecie sami ocenić (kolaże do zdjęcia Kolegi Damiana). Po uszkodzeniach tego zegarka nie ma po prostu śladu. Nie będę ukrywał, jestem trochę pedantyczny jeśli chodzi o swoje zegarki. Nie polega to oczywiście na tym, że ich nie noszę, trzymam tylko w pudle, bo przecież nie o to chodzi. Nie nosząc ich trudno prawdziwie się nimi cieszyć. Zwracam jednak uwagę na wszelkie detale i także z tego punktu widzenia bardzo byłem ciekaw efektów pracy Kolegi Damiana, choć oczywiście nie potrzeba wiele zachodu (wystarczy dostęp do Facebooka), aby przekonać się, jakie cuda Kolega Damian potrafi wyczarować ze zmęczonych zegarków. Sami więc oceńcie, bo zdjęcia mówią więcej niż to, co jestem w stanie napisać. Ale znowu jest tak, że krawędzie są ostre, wyraźnie poodcinane. Na uchu taki szlif, jaki tam była zęby bezela już nie straszą. W związku z pracą nad zębami bezela trzeba było wyjąć jego ceramiczną wkładkę, bez uszkadzania jej, a następnie na powrót równo ją zamontować. Wszystko to udało się doskonale. O skali mojego zadowolenia niech po prostu świadczy to, że ja już odpakowałem zwrotną przesyłkę z zegarkiem (zegarek był bardzo porządnie zabezpieczony) to cieszyłem się bardziej niż wtedy, gdy zegarek po raz pierwszy do mnie przyjechał.
       
      No więc na koniec, w ramach pewnego podsumowania, mogę tylko polecić Kolegę Damiana Pietrzyka z Watches SPA. Mój zegarek to dowód na to, że przy odpowiedniej wiedzy, doświadczeniu oraz zapleczu technicznym, można sobie poradzić z naprawdę trudnym przypadkiem. I jeszcze jedno, w tym przypadku widać także coś jeszcze, co w mojej ocenie jest wartością samą w sobie, wielką pasję, która jest warunkiem koniecznym perfekcji ?





    • By ArturVonHycl
      Przedmiotem mojej dzisiejszej recenzji jest zegarek Zelos Swordfish w wersji Midnight Blue, który otrzymałem do testów na początku lutego. Spędzając z nim te kilka tygodni miałem możliwość doskonałego zapoznania się z jego wykonaniem, materiałami oraz odczuciami w trakcie jego użytkowania. Jako wielki miłośnik diverów pokładałem w nim duże nadzieje, a obecne w sieci opinie podsycały mój apetyt.   Swordfisha otrzymałem w efektownym pudełku wykonanym z ciemnego drewna, w jego wnętrzu znajdowała się skórzana saszetka z paskiem oraz różowozłota karta produktu. Fakt, że zegarek był zapakowany w ten sposób sprawił, że moje nastawienie do niego od początku było dobre gdyż mimo wszystko nie jest to standard wśród dużych producentów a co dopiero wśród microbrandów a za taki mimo wszystko należy uznać markę Zelos.   Biorąc zegarek pierwszy raz do ręki pomyślałem, że jest dość masywny, fajnie się prezentuje, ale za to bransoleta studziła entuzjazm. Zegarek obejrzałem dość dokładnie (co opiszę za parę chwil niżej), skróciłem bransoletę i wrzuciłem go szybciutko na rękę. Zaskoczyło mnie jak przyjemnie leżał na nadgarstku zwłaszcza tym bardziej, że dość ostrożnie oceniałem bransoletę myśląc, że będzie ona najmniej przyjemnym elementem podczas użytkowania. Gdy wyszedłem z domu – tak to były te piękne czasy gdy tak normalnie wychodziło się na zewnątrz – co chwila zerkałem na niego zupełnie jakbym obawiał się, że zniknie. Na promienistą, granatową tarczę padło słońce i tutaj wstrzymałem oddech po raz pierwszy. Cyferblat prezentował się genialnie, do tego był czytelny, a indeksy oraz wskazówki w zacienionych miejscach momentalnie dawały o sobie znać dzięki niezwykle mocnej lumie. Pierwsze zauroczenie na koncie Zelosa, przyszedł czas na rzetelną ocenę jego wykonania oraz ewentualnych spraw, za które Zelosa możemy pochwalić oraz zganić.   Bez wątpienia Zelos Swordfish to zegarek efektowny, starannie wyprofilowane, częściowo szczotkowane i polerowane krawędzie koperty doskonale pracują ze światłem wzmacniając poczucie wielowymiarowości. Ulokowana na godzinie 3, okraszona logiem marki koronka posiada wyraźne wyżłobienia, dzięki którym bardzo dobrze się ją obsługuje. Na pleckach znajduje się zakręcany dekiel z przeważającą matową powierzchnią, na której to widnieje miecznik (Swordfish) oraz podstawowe informacje techniczne. Wnętrze wodoszczelnej do 300 metrów koperty wypełnia mechanizm automatyczny od Seiko, a dokładnie NH35/4R35. Nie mam do jego pracy żadnych zastrzeżeń, co więcej niezwykle miłym jest fakt, że gdy zegarek leżał w bezruchu przez 3-4 dni i brałem go do ręki potrzebował dosłownie kilku sekund by wrócić do normalnej pracy (oczywiście uprzednio go ustawiłem). Od frontu mamy do czynienia z granatową tarczą z wcięciami na indeksy godzinowe, malowanymi indeksami minutowymi, subtelnym logiem pod godziną 12, białą sygnaturą automatic oraz czerwonym napisem mówiącym o wodoszczelności. Znajdujące się niejako pod tarczą indeksy godzinowe oraz wskazówki wypełnione zostały świetnie świecącą lumą Super LumiNova C3 oraz BGW9. Tarczę przesłania szafirowe szkło, przytwierdzone 120-kilkowym obrotowym bezelem z wkładką ceramiczną oraz luminescencyjną skalą minutową. Warto podkreślić że bezel pracuje dość ciężko, ale dzięki wystającym ząbkom dość dobrze się go chwyta. Patrząc na niego pod kątem przypomina mi on żeton do gry w kasynie. Dodatkowo na wewnętrzna część posiada bardzo efektowne wcięcia, które moim skromnym zdaniem dowodzą, że marka Zelos nie podchodzi do produkcji masowo i zależy jej na drobnych akcentach wyróżniających jej zegarki w tym niezwykle nasyconym segmencie jakim są divery.   Na koniec zostawiłem sobie ocenę bransolety, która w moim odczuciu jest najmniej estetycznym elementem, sprawia wrażenie trochę przypadkowej, załączonej od innego zegarka. Na tym jednak muszę zakończyć wymienianie jej minusów gdyż zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Skrócenie jej było procesem bardzo prostym i szybkim, podczas noszenia nie szarpała moich włosów. Zapięcie sprawowało się bardzo dobrze, nie zaliczyło żadnych przypadkowych odpięć, a zastosowany ze względów bezpieczeństwa zatrzask pracował dokładnie tak jak powinien. Paradoksalnie wolę takie niż to, które znajduje się w moim Pontosie (Maurice Lacroix), które chodzi tak samo opornie jak mojej córce wchodzi skumanie faktu, że koronawirus to nie wakacje.   Kilka słów podsumowania....   Zelos Swordfish to bardzo przyjemny zegarek, do którego w zasadzie nie można się przyczepić. Oczywiście malkontenci mogą za moment powiedzieć, że w środku mogłaby być ETA lu Sellita, ale po co? Cena zegarka poszłaby do góry, a tak dostajemy niezwykle kompletny zegarek o bardzo dobrych parametrach technicznych, zapakowany w eleganckie drewniane pudło z dodatkowym, skórzanym paskiem, o którym nie napisałem niczego gdyż nie założyłem go do noszenia, aczkolwiek widać, że jest do wyrób wysokiej jakości. Teraz najlepsze bo uważam, że to co czyni ten czasomierz doskonałą propozycją dla miłośników diverów to cena 349 USD! Kochani nie oszukujmy się dostajemy w cenie zwykłego i oklepanego Prospexa zegarek, który jest inny, jest wart swojej ceny i ma wszelkie argumenty do tego by rekomendować go jako jeden z najlepszych tego tupu zegarków do 1500 zł. To jest oczywiście moje subiektywne zdanie i możecie się z nim nie zgadzać, ale zarówno wykonanie jak i technikalia w ujęciu do ceny to zestaw niemalże doskonały.   Na koniec dane techniczne dla miłośników tabelek   Koperta i bransoleta – stal szlachetna 316L Wymiary koperty – 42 x 48 x 13 mm Szerokość między uszami – 22 mm Wodoszczelność – 300 m Mechanizm – Seiko NH35 Tarcza – granatowa Szkło – szafirowe   A dla tych co koniecznie chcą więcej zapraszamy na stronę: https://zeloswatches.com/   Więcej recenzji na Grupie Fb Chronosapiens - Zapraszamy   https://chronosapiens.com/   Autor: Daniel Wiktorowicz    









×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.