Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Gość fidelio

Oris Aquis Date - recenzja

Rekomendowane odpowiedzi

Gość fidelio

Pomysł na zakup tego zegarka pojawił się w związku ze sprzedażą innego zegarka Orisa, to jest modelu Big Crown Pointer Date. Sama marka na tyle mi się spodobała, że postanowiłem kupić jakiegoś innego Orisa. Wstępne rozeznanie skończyło się ustaleniem, że model Aquis występuje także w rozmiarze 39,5 mm, więc decyzja została dość szybko podjęta, a dzięki pomocy Jacka (@Jash), zegarek wkrótce uzupełnił moją kolekcję. Od razu też zaznaczam, że nie będzie to recenzja porównawcza i nie będę się odnosił do wcześniejszej wersji Aquisa, tym bardziej, że nigdy nie miałem jej w ręku.

Recenzowany model to Oris Aquis Date, o numerze ref.: 01 733 7732 4135-07 5 21 10FC. Jest to wersja na skórzanym pasku, z niebieską/granatową tarczą, o średnicy 39,5 mm.
 

1.


Koperta stalowa, jak pisałem wyżej, o średnicy 39,5 mm. Wymiar L2L to 46 mm czyli zegarek zdecydowanie przyjazny dla osób, które tak jak ja, mają nieco mniejsze nadgarstki. Grubość tego zegarka to 12,5 mm. Między uszami (jeśli w tym przypadku możemy o czymś takim mówić), to 21 mm (od razu zaznaczam, że temat uszu dalej zostanie przeze mnie szerzej omówiony). Szkło szafirowe (podwójnie wypukłe) z wewnętrzną warstwą antyrefleksyjną. Dekielek transparentny (szkło mineralne).

Jak na divera przystało, mamy oczywiście jednokierunkowy obrotowy bezel (120 klików), którego wkładka jest ceramiczna. Sam bezel jest delikatnie ścięty (na zewnątrz), a jego karbowanie umożliwia pewny uchwyt, dzięki czemu operowanie nim jest bardzo wygodne. Na wkładce bezale mamy wygrawerowaną podziałkę minutową (kończy się na 15 minucie), a także cyfry arabskie 20, 30, 40 oraz 50, jak również kreski oznaczające minuty: 25, 35, 45 oraz 55. Szczególnie oznaczona jest na wkładce bezela godzina 12ta (trójkąt a w nim wypukła, wyraźnie wyczuwalna pod palcem kropeczka z lumą). Grawerunek na wkładce jest głęboki i wykonany z dużą precyzją. Na tyle, na ile pozwala mi mój telefon, nie dostrzegam tu niedoróbek, wszystko jest równo, bez strzępień, itp. Sam bezel należy do takich, które pracują dość lekko (podobnie pracuje bezel w moim Squale). Jest wyczuwalny delikatny luz, jednak jest on zupełnie akceptowalny. Dla przykładu (i kontrastu) w posiadanym przeze mnie Helsonie bezel (także 120 klików) pracuje z wyraźnie większym oporem oraz z zauważalnie mniejszym luzem. Jeśli chodzi o centrowanie bezela w Aquisue i jego zgrywanie się z oznaczeniami na tarczy, to nie mam żadnych uwag, bo wszystko jest tu po prostu idealnie.

Boczne powierzchnie koperty są satynowane (szlif poziomy). Do jakości tego szlifu nie mam żadnych uwag. Przyglądanie się kopercie w ostrym świetle naturalnym czy sztucznym nie ujawnia niepożądanych odbić czy załamań światła, mogących wskazywać na to, że szlif został wykonany niedbale. To co bardzo mi się podoba i co w mojej ocenie ciekawie kontrastuje z satynowaniem bocznych powierzchni koperty, to polerowana na wysoki połysk dolna krawędź bezela. Uważam, że tworzy to bardzo ciekawy efekt wizualny, nadający temu zegarkowi charakteru. Koronka zakręcana oraz logowana (logo ORIS wpisane w satynowany okrąg na bocznej płaszczyźnie koronki), umieszczona standardowo, na godz. 3ciej. Karbowanie koronki zapewnia jej pewny uchwyt. Bardzo ciekawie rozwiązana osłona koronki. Przyznam szczerze, że takiego rozwiązania nie widziałem w innych zegarkach. Mamy tu bowiem osłonę, która mocowana jest do bocznej płaszczyzny koperty na dwie śruby. Stylistycznie takie rozwiązanie tej kwestii nadaje Aquisowi pewnej surowości, od razu przywodząc na myśl typowego tool watcha. Osłona koronki jest satynowana, z wyjątkiem górnej powierzchni, która jest polerowana na wysoki połysk. Tak jak pisałem wcześniej, dekiel transparentny (szkło mineralne) oraz zakręcany. Na deklu podstawowe informacje dotyczące m. in. wodoodporności (ta wynosi 300 metrów), producenta czy też rodzaju szkła przykrywającego tarczę.

 

post-34987-0-52154400-1554099826_thumb.jpg

post-34987-0-80387200-1554099948_thumb.jpg

post-34987-0-87938700-1554099989_thumb.jpg

post-34987-0-38618600-1554100021_thumb.jpg

post-34987-0-73195000-1554100056_thumb.jpg

Elementem, który niektórzy mogą uznawać za kontrowersyjny, są uszy tego zegarka. Ich górna powierzchnia, ta najbliżej koperty, jest satynowana, przy czym dalej uszy te pod dość sporym kątem schodzą w dół, a zasadnicza cześć uszu (nadal chodzi o ich górną powierzchnię) jest już polerowana na wysoki połysk. Co dotyczy bocznych powierzchni uszu, to również są one satynowane i gdy chodzi o jakość wykonania, czy też spójność projektu tych uszu z pozostałą częścią koperty, to ja osobiście uwag nie mam. Tym bardziej gdy weźmie się pod uwagę, że to właśnie dzięki tym mocno ściętym i relatywnie krótkim uszom, zegarek ma tak przyjazny wymiar L2L, co dla mnie ma niebagatelne znaczenie. Zauważyć przy tej okazji trzeba jednak, że uszy zostały skonstruowane w przemyślany sposób, ponieważ są one jednocześnie zaokrąglone u dołu, a następnie płynnie łączą się z dołem koperty (dolna powierzchnia uszu ponownie jest satynowana). Co ważne, dzięki zaokrągleniu uszu, w żaden sposób nie cierpi pasek, który w takim układzie raczej nie dozna uszkodzenia mechanicznego w konsekwencji kontaktu z uszami. Uszy są przy tym dość grube, przy czym podany przeze mnie wyżej wymiar między uszami jest w istocie wymiarem zewnętrznym. Wewnętrzny wymiar między uszami to 11 mm (zmierzone suwmiarką), przy czym specyficzna budowa tych uszu wymusiła zastosowanie niecodziennego paska, który mocowany jest do uszu za pomocą śrub. Nie będę ukrywał, że bardzo podoba mi się zastosowanie śrub (ich łebki posiadają nacięcia przywodzące na myśl logo pewnej bardzo znanej firmy motoryzacyjnej), tym bardziej, że na takie same śruby zamocowana została osłona koronki. W mojej ocenie ten detal dodatkowo podkreśla charakter Aquisa, nadając mu surowości typowej dla tool watcha. Wracając do uszu, to oczywiście trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że nie wchodzi w grę zastosowanie w przypadku tego zegarka standardowych pasków skórzanych, co oczywiście dla niektórych może być argumentem za tym, żeby nie kupować tego zegarka, czy też ewentualnie, żeby rozważyć jego zakup na bransolecie. Trochę uprzedzając dalszą część recenzji napiszę, że oryginalny pasek skórzany Orisa jest całkiem dobrej jakości.

Zegarek układa się na ręce bardzo dobrze, w czym na pewno zasługa krótkich uszu, które zapewniają bardzo przyjazdy wymiar L2L. Na ręce prezentuje się bardzo dobrze, choć z uwagi na to, że jest to wersja o średnicy tylko 39,5 mm, wygląda na nieco …pękaty. Zapewniam jednak, że pod mankiet koszuli wchodzi bez najmniejszego problemu, bo w końcu 12,5 mm grubości (razem z wypukłym szafirowym szkłem), to nic strasznego w przypadku divera. Wrażenie pękatości nie wynika więc z samej grubości tego zegarka, co raczej z tego, że z uwagi na średnicę koperty, jest to zegarek bardzo zwarty i kompaktowy.

 

post-34987-0-34706500-1554100092_thumb.jpg

post-34987-0-27199100-1554100123_thumb.jpg

post-34987-0-39488000-1554100165_thumb.jpg

post-34987-0-56488100-1554100253_thumb.jpg

post-34987-0-54423300-1554100726_thumb.jpg
 

2.


Tarcza recenzowanego Aquisa ma kolor niebieski, choć pewnie lepiej napisać, że granatowy. Tarcza z efektem „sunburst”, która w zależności od natężenia oraz kąta padania światła, przybiera kolory od niebieskiego, poprzez granatowy, aż do czarnego. Indeksy oznaczające godziny nakładane, przy czym po bliższym przyjrzeniu okazuje się, że nie są to zwykłe, proste i pozbawione polotu „belki/klocki”. Większość z tych indeksów (poza tym na godz. 12/24tej oraz na godz. 6tej) kształtem przypominają trapezy o wydłużonych oraz prostych bokach, ścięte od ok. 3/4 ich długości do środka. Indeksy na godz. 12/24tej oraz na godz. 6tej bardziej przypominają natomiast trójkąty, których wierzchołki zostały ścięte, celem nadania im kształtu typowego dla trapezu (również te indeksy są ścięte w sposób, o którym napisałem powyżej). Środek indeksów godzinowych został wypełniony lumą – producent zastosował tu Superluminovę BG W9. Do samej lumy uwag nie mam – nie świeci ona może tak intensywnie jak w diverach od Seiko, czy w diverach od microbrandów (Zelos, Helson), jednak nie mam żadnych uwag dotyczących długotrwałości świecenia, a sam zegarek pozwala na bezproblemowy odczyt godziny także w zupełnych ciemnościach. Jeśli chodzi o oznaczenie minut, to mamy je naniesione na tarczy pomiędzy nakładanymi indeksami godzinowymi. Żadnych oznaczeń cyfrowych związanych z odczytem godzin, czyli maksymalna prostota, która w mojej ocenie doskonale współgra z pomysłem na ten zegarek. Pod indeksem oznaczającym godz. 12/24tą napis „ORIS”. Nad indeksem oznaczającym godz. 6tą datownik (proste okienko w kształcie kwadratu, z cyframi/liczbami w kolorze białym, na czarnym tle). Nad datownikiem napisy określające linię modelową oraz wskazujące na stopień wodoszczelności. Na samym dole (z lewej oraz prawej strony indeksu oznaczającego godz. 6tą) napis „swiss made”. Jak widać z tego, tarcza bardzo symetryczna oraz stosunkowo prosta, która pozwala na bardzo łatwy odczyt godziny, także w zupełnych ciemnościach. Jeśli chodzi o jakość wykonania tarczy, to nie mam żadnych uwag.

Co dotyczy wskazówek, to w mojej ocenie zostały one bardzo dobrze dobrane. Są utrzymane w surowej oraz technicznej stylistyce i nieco przypominają wskazówki w typie „sword hand” (chodzi oczywiście o wskazówki minutową oraz godzinową). Bardzo podoba mi się to, że wskazówka godzinowa podzielona – w ok. 4/5 jej długości mamy poprzeczną „beleczkę”, która dzieli wskazówkę godzinową na dwie części. Taki zabieg, w połączeniu z tym, że wskazówki są pokryte lumą, także wpływa na pewniejszy odczyt godziny w ciemności. Jest to też w mojej ocenie kolejny dowód na to, że cały projekt tego zegarka jest bardzo przemyślany oraz spójny. Wskazówka sekundowa w typie „lollipop”.

 

post-34987-0-79700200-1554100212_thumb.jpg

post-34987-0-58760600-1554100226_thumb.jpg
 

3.


Z mechanicznego punktu widzenia to Oris cal. 733, czyli tak naprawdę Sellita SW 200-1, łożyskowana na 26 kamieniach, ze „stop sekundą” oraz z możliwością ręcznego dokręcania, zapewniająca ok. 38 h rezerwy chodu. Co dotyczy dokładności, to póki co stwierdzam odchyłki na poziomie +1s/24h, a więc powodów do narzekania nie widzę. Oczywiście zawsze można zadać sobie pytanie, czy w tym przypadku, biorąc pod uwagę cenę z metki – w przypadku recenzowanego modelu jest to 6999 zł (wersja na bransolecie to koszt 7790 zł), nie należałoby oczekiwać werku, który zapewni większą autonomię chodu? Od razu zaznaczę, że ja z tym problemu nie mam, bo rozpatruję zegarek jako całość i to, czy podejmuję decyzje o zakupie jest wypadkową wszystkich okoliczności, jakie w takim przypadku biorę pod uwagę. A te okoliczności nie wiążą się tylko i wyłącznie z samym werkiem, choć oczywiście miło by było, gdyby Oris zdecydował się na zastosowanie tu werku zapewniającej większą rezerwę. Z drugiej jednak strony, Sellita SW 200-1, która (tu bazują na moich własnych doświadczeniach z tym werkiem, którego miałem w Alpinie, CH.Wardzie oraz Eposie), „choroby wieku dziecięcego” ma już za sobą i można ją traktować jako „woła roboczego” w dobrym tego sformułowania znaczeniu, który pasuje do Aquisa rozpatrywanego jako całość. Nie można też zapominać o tym, że gdyby Oris zdecydował się na zastosowanie w Aquisie czegoś bardziej wyszukanego, oferującego większą rezerwę chodu, to pewnie wiązałoby się to z podniesieniem ceny Aquisa. Reasumując, w mojej ocenie powodów do narzekania nie ma.
 

4.


Recenzowany zegarek to wersja na skórzanym pasku. Pasek w kolorze ciemnego brązu, o grubości ok. 4 mm przy uszach i ok. 3 mm przy zapięciu, z kontrastowym białym przeszycie, mocowany do uszu zegarka z wykorzystaniem śrubek, o których pisałem wcześniej. Sam pasek jest dobrej jakości – nie za sztywny (nie ma się wrażenia obcowania z plastikiem), dość łatwo poddaje się i w konsekwencji bardzo dobrze się układa. Pasek, o początkowej szerokości 20 mm zwęża się przy zapięciu do 16 mm. Pasek wyposażony w zapięcie Orisa (logowane), które w mojej ocenie wygląda bardzo dobrze i którego jakość wykonania nie budzi najmniejszych zastrzeżeń. Samo zapięcie nie jest prostym kawałkiem metalu, bo jego zasadnicza powierzchnia po bokach jest satynowana (na bokach występuje też delikatny frez), zaś środek polerowany jest na wysoki połysk. Co ciekawe, ten środek jest nieco wyżej niż powierzchnie boczne zapięcia, co tworzy bardzo ciekawy efekt wizualny. Na polerowanej części zapięcia głęboki oraz precyzyjny grawerunek „ORIS”. Zapięcie pozwala na trzystopniową mikro regulację, choć ja życzyłbym sobie, żeby oferowało ono więcej w tej kwestii, co pewnie wiązałoby się z koniecznością jego powiększenia. Zapięcie zwalniane jest za pomocą przycisków znajdujących się po jego bokach. Zapięcie mocowane za pomocą bolców, które wchodzą do dziurek paska. Podobne rozwiązania zastosowane zostało np. w paskach skórzanych do modelu Terrascope od JeanRicharda. Tu w mojej ocenie sprawdza się jeszcze lepiej, ponieważ pasek w Aquisie jest stabilizowany w dwóch miejscach. Warto również wspomnieć o tym, że od wewnętrznej strony pasek został zaimpregnowany (wyraźnie widać taką czarna gumową powierzchnię „sklejoną” z zasadniczą częścią paska), co pewnie pozwala na jego użytkowanie w „warunkach bojowych”. Ja oczywiście nie sprawdzałem (i nie zamierzam tego robić), jak pasek zachowuje się w kontakcie z wodą. Generalnie jestem bardzo zbudowany jakością oryginalnego paska oraz zastosowanego zapięcia. Na ten moment zamierzam ponosić Aquisa na oryginalnym pasku, choć w moim przypadku jest tylko kwestia casu podjęcie decyzji o tym, że będę szukał jakiegoś dodatkowego paska, oczywiście handmade.
 

post-34987-0-29540000-1554100294_thumb.jpg

post-34987-0-16986400-1554100321_thumb.jpg

 

5.


Podsumowanie zacznę od tego, o czym pisałem już kilka razy. Zegarków idealnych w zasadzie nie ma. Pomijając jednak kwestie związana z gustem, pewnym wyrobieniem zegarkowym i opiniami na zasadzie „podoba się/nie podoba się bo tak”, to podchodząc do sprawy zupełnie obiektywnie, niewiele Aquisowi można zarzucić. Projekt jest spójny, bo to zegarek, który w mojej ocenie może się podobać jako typowy tool watch, choć z drugiej strony, dzięki wykorzystaniu błyszczącej ceramiki (wkładka bezela) czy też zastosowaniu powierzchni polerowanych na wysoki połysk, sprawdzi się także bardzo dobrze jako „elegant diver”, a więc zegarek w typie, który ja osobiście bardzo sobie cenię. Na pewno znajdą się tacy, którzy będą narzekać na projekt uszu, na ich specyficzny kształt, a także pewne wynikające z tego ograniczenia w zakresie funkcjonalności, związane z brakiem możliwości zastosowania typowego paska. Ja też takie obawy miałem, bo w końcu należę do tych, którzy bardzo lubią wszelkie zabawy związane z wymianą pasków wychodząc z założenia, że nowy pasek to (prawie) nowy zegarek. Uważam jednak, że projekt tych uszu jest przemyślany i dobrze współgra z ogólnym pomysłem na zegarek. Osobiście nie jestem zwolennikiem transparentnych dekli w zegarkach typu diver i również w tym przypadku życzyłbym sobie pełnego dekla, bo pomijając możliwość oglądania czerwonego rotoru, typowego dla Orisa, to szału nie ma. W konsekwencji uważam, że dobrym krokiem byłoby wprowadzenie tu możliwości wyboru – chcesz transparentny dekiel, taki kupujesz, chcesz pełny, proszę bardzo, oferujemy ci możliwości zakupienia zegarka z takim właśnie deklem. Chciałbym też, żeby zapięcie Orisa, skądinąd bardzo interesujące, oferowało większe możliwości w zakresie mikro regulacji.

W całościowym rozrachunku zegarek zdecydowanie polecam. To diver, który niczego nie udaje, który posiada własny charakter, co w mojej ocenie także jest wartością samą w sobie. W mojej ocenie Oris Aquis oferuje bardzo dobrą relację jakość/cena, w szczególności gdy weźmie się pod uwagę, że nie trzeba wiele zachodu, by kupić go wyraźnie taniej niż to, co wynika z oficjalnego cennika. Oczywiście dla tych o większych nadgarstkach zawsze jest wersja o średnicy 43,5 mm, a dodatkowo można wybierać z całkiem szerokiej gamy kolorów. A ja tylko mogę się cieszyć, że Oris dostrzegł także tych o mniejszych nadgarstkach, bo dzięki temu mogłem stać się posiadaczem rasowego i klasowego divera, który nie wygląda na moim wątłym nadgarstku jak prodiż.

Na chwilę przed opublikowaniem tej recenzji pojawiła się u mnie pewna refleksja, którą chciałbym się podzielić. Otóż w sierpniu zeszłego roku kupiłem Kapitana Cooka od Rado, za którego zapłaciłem w zasadzie tyle samo, co za Aquisa. Bardzo lubię to Rado, bo jest ono mocno osadzone w stylistyce vintage i wprost nawiązuje do pierwowzoru z 1962 roku. Gdybym jednak stanął przed koniecznością dokonania wyboru, to choć bardzo podoba mi się Kapitan Cook, czemu niejednokrotnie dałem wyraz na tym forum, to jednak postawiłbym na Aquisa, który przede wszystkim jest zegarkiem lepiej wykonanym. Całe szczęście, że nie stoję jednak przed takim dylematem ;)

Zdjęcia jak zwykle moje i jak zwykle robione telefonem komórkowym :)

Zapraszam do lektury, uwag, dyskusji oraz komentowania. Rafał

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Recenzja, prawie jak wypacowanie maturalne :)

Świetna robota, widać postępy redaktorskie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Dzięki! Wiadomo, wraz z doświadczeniem warsztat się poprawia :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Spatz

Bardzo dziękuję za recenzję. Miło, że ktoś jeszcze coś pisze. No i Rafał jak widać sporo wkłada do naszego forum. Która to już recenzja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Bardzo dziękuję za recenzję. Miło, że ktoś jeszcze coś pisze. No i Rafał jak widać sporo wkłada do naszego forum. Która to już recenzja?

Dzięki Konrad! To chyba moja siódma recenzja :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dziękuję za recenzję. Miło, że ktoś jeszcze coś pisze. No i Rafał jak widać sporo wkłada do naszego forum. Która to już recenzja?

Popieram. Dobrze ze ktoś chce poświecić swój czas.

 

 

Dobra recenzja.

Tak trzymać Rafał.


Deus Dona Me Vi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwsza recenzja mniejszego modelu w rodzimym języku, dzięki.

Powtórzę się jeszcze raz. Aquis jest stworzony do bransolety, właśnie dzięki specyficznym uszom, które nadają cały charakter temu zegarkowi.

Na pasku całkowicie do mnie nie przemawia.

Odnośnie koloru kiedyś też podobała mi się ta wersja-czarny bezel, ciemnogranatowa tarcza.

Natomiast w tym roku wybór jest o wiele większy, bo firma Oris zaszalała wprowadzając trzy nowe warianty mniejszego modelu-zielony, limitowany niebieski i seledynowy z szarym bezelem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Dzięki Koledzy za miłe słowa :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Nomos

Dzięki Koledzy za miłe słowa :-)

Bardzo fajna recenzja. Czekamy na następna :) masz już kolejne plany zakupowe?

 

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Bardzo fajna recenzja. Czekamy na następna :) masz już kolejne plany zakupowe?

Wysłane z mojego SM-G920F przy użyciu Tapatalka

Dzięki, nie mam. Ale mam jeszcze parę zegarków, które może się doczekają recenzji. A może wezmę się "za bary" z legendą i Moona zrecenzuję? Kto wie ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świetna robota Rafał.

Zegarek jest też bardzo atrakcyjny.


Time matters

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Dzięki Daniel, dzięki Tomek :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejna rzeczowa recenzja brawo Ty :)


 👉📸 All Rights Reserved®                                                             Diver's🤿holic                                       

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Podziękował :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I z fotami idzie Ci coraz lepiej ;)


 👉📸 All Rights Reserved®                                                             Diver's🤿holic                                       

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Staram się, choć trzeba przyznać, że przy okazji fotografowania Aquisa było troché gimnastyki ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyszły na duży plus więc będzie tyko lepiej :)


 👉📸 All Rights Reserved®                                                             Diver's🤿holic                                       

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Super Rafał. W przyszłości zmieniłbym jedną rzecz. Między tekst dać fotki. Jak o tarczy to fotka tarczy. Jak o kopercie to kilka fotek co akapit. Będzie można skonfrontować odrazu tekst ze zdjęciem. W tym momencie jest ściana tekstu i obawiam się, że niektórych może to przerażać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Dzięki Marek! Sam o tym myślałem... No żeby tekst przedzielać zdjęciami. A tak się da?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie na szczęście nie przeraziło i przeczytałem całą! :)

 

Chociaż faktycznie - zdjęcia w tekście ożywiłoby sprawę. Tak czy inaczej - świetna recenzja! Aż sam chciałbym jakąś popełnić...

 

 

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Mnie na szczęście nie przeraziło i przeczytałem całą! :)

Chociaż faktycznie - zdjęcia w tekście ożywiłoby sprawę. Tak czy inaczej - świetna recenzja! Aż sam chciałbym jakąś popełnić...

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Thx za miłe słowa :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rafał, dzięki za rzetelność i dobre zdjęcia - nie przekonałeś mnie do paska, tym bardziej, że miałem do swojego Aquisa dorobioną "customową" skórkę i nie sprawdziła się. Ale z drugiej strony te nowe bransolety też już nie są takie fajne, jak stare kajdany Orisa, więc rozumiem, że każdy szuka dla siebie najciekawszego rozwiązania... Oby nosił się jak najwygodniej i dawał dużo radości!


Leszek - Watches? I used to be a fan, now I am a full-blown airconditioner!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość fidelio

Dzięki Leszku :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

  • Podobna zawartość

    • Przez Funky_Koval
      Longines HydroConquest 39mm
       

       
      W 2007 roku Longines stworzył nową serię swoich zegarków sportowych pod nazwą Longines Sport Collection. To wtedy linią dedykowaną dla miłośników sportów wodnych stał się HydroConquest. W 2013 roku odświeżyli ją, wprowadzając tarczę z cyframi arabskimi na wszystkich godzinach (tzw. full numeral dial) oraz czerwone akcenty, ale klasyczny układ 12-6-9 i tak powrócił jako uwielbiany przez klientów standard. W tym okresie w ofercie firmy znajdowały się również chronografy. Kluczowy moment w historii modelu nastąpił w 2018 roku, kiedy zadebiutował HydroConquest Ceramic. Później, w 2023 roku Longines podjął decyzję o wyraźnej zmianie języka stylistycznego. Wtedy zaprezentowano model HydroConquest GMT. W 2026 roku dokonano liftingu całej kolekcji. Doświadczenia i estetyka z wariantu GMT zostały przeniesione do klasycznego divera 3-wskazówkowego. Ewolucja HydroConquesta to droga od surowego, wyrazistego tool watcha do desk divera klasy entry-luxury. W najnowszej odsłonie Longines porzucił charakterystyczne, wielkie cyfry 12-6-9 na rzecz eleganckich indeksów geometrycznych, a aluminiowy bezel zastąpił ceramiką. Smuklejsza koperta (11,7 mm) otrzymała sprawniejszy mechanizm z krzemowym włosem i 72-godzinną rezerwą chodu (wobec dawnych 38 h). Skok jakościowy  stanowi także rezygnacja z prostej, frezowanej klamry na rzecz nowej bransolety z wygodną, beznarzędziową mikroregulacją w zapięciu. No i tym sposobem dotarliśmy do referencji L3.779.4.70.6.
       

       
      Koperta
       
      Zegarek jest prawie w całości szczotkowany. Polerowane elementy są na tarczy, o czym będzie później. To, co nas interesuje, to jakość wykonania i od razu powiem, że jest dobrze. Szczotkowanie jest głębokie, widoczne, zegarek raczej się nie błyszczy, co było dla mnie zaskoczeniem. Nie wali po oczach,  daje raczej dość stonowany efekt. I dobrze, bałem się trochę, że razem z błyszczącym meshem może dojść do tzw. "efektu hindusa":
       

       
      Na uwagę zasługuje ładnie wykończona powierzchnia między uszami. To ważne, bo bransoleta jest na prostym endlinku.
      Koronka w tym modelu ma odpowiednią wielkość i jest sygnowana logo firmy. Chronią ją crown guards. Czyli jak na razie wszystko gites. Jest jednak przysłowiowa łyżka dziegciu w tej beczce miodu: dekiel. Tam grawer jak grawer  nie ma się czym ekscytować, natomiast jest on dość szorstki. To na minus. Mogli jednak łagodniej go wykończyć i dać jakiegoś nurka czy inną fajkę do nurkowania. A tak jest, jak jest. Zegarek ma klasę wodoszczelności 300 metrów. Sztuka dla sztuki, bo prędzej na takiej głębokości by mi łeb eksplodował niż zegarek, ale hej lepiej mieć niż nie mieć. Szary, ceramiczny bezel ma 120 klików i chodzi baaardzo przyjemnie. Jak kołowrotek w wędce. W moim egzemplarzu centruje ale trzeba pamiętać, że z tym może być różnie.  Raczej nie przekoszenie w stylu Seiko, ale o włos może nie trafiać. W sumie pierdoła, ale dla pasjonatów istotny detal. Na górze ma wypukłą kropkę z lumą. Cyfry są ładnie wygrawerowane w ceramicznej wkładce. Bezel ogólnie na plus.
       
      Garść pomiarów:
      Średnica koperty: 39,0 mm Lug-to-Lug: 48,1 mm Grubość: 11,7 mm (smuklej niż starsze generacje ~12,2 mm) Szerokość uszu (paska): 20,0 mm  
      Tarcza, luma
       
      Tu jest naprawdę dobrze! Tarcza jest lakierowana, piano black. Ma połysk, który pięknie gra z nakładanymi indeksami. Nakładane jest również logo skrzydlatej klepsydry. Błyszczące wskazówki są polerowane. W moim egzemplarzu zamocowane prosto, z czym firma miewa problemy. Zalumione jak na nurka przystało. Luma ma dwa kolory zielony na indeksach i godzinowej, na minutowej i kropce bezela niebieski. Na godzinie 3. jest obramowane okienko daty. Całość jest czytelna (podwójny AR robi robotę) i razem z szarym bezelem oraz szczotkowanym meshem tworzy przyjemną dla oka kompozycję. JEDNAK. Co palą projektanci w Szwajcarii to nie wiem, ale chyba bym nie chciał. Na Boga, wywalić datę i dać okrągły indeks na 3. albo zrobić wszystkie indeksy w jednym kształcie! Niby to DNA HydroConquesta bla bla bla, ale jak dla mnie stylistyczny zgrzyt. No cóż, Longines ostatnio nawypuszczał sporo referencji bez daty, może i tutaj się doczekamy.
       

       

       
      Don’t mesh with me! Czyli bransoleta
       
      Tutaj miałem największą wątpliwość przed kupnem. Ja wiem, że są zegarki za bańkę, ale 10k to i tak dużo dla przeciętnego chłopa. Bransolety i spasowanie to bolączka wielu firm. Miałem przez chwilę czarną wersję HydroConquesta i właśnie przez to ją oddałem. Endlink bransolety przylegał do koperty, ale po naprężeniu pojawiała się 0,5 mm szpara. Yikes. Wiem, że 99% ludzi to zleje, ale ja nie mogłem. Nienawidzę takich szpar i dla mnie to dealbreaker. Zatem zdecydowałem się na mesh i jakże przyjemnie się zaskoczyłem.
      Bransoleta jest szczotkowana z zewnątrz, ma wyciągane ogniwa do skracania. System to pin & collar, czyli sztyft i tuleja. Skraca się raczej bez problemu, a dzięki temu, że ogniwa są małe (mniejsze niż w wersji H-link), można złapać dobry fit. Zwęża się z 20 do 18 mm. Zapięcie daje możliwość regulacji on-the-fly, jakieś 0,7 cm, trzy pozycje. Bardzo dobrze spasowane i wykonane, a co najważniejsze: nie jest wielką bułą na nadgarstku ani nie ma wielkiej wysuwanej sztaby metalu (patrzę na ciebie, Sinn!). Estetyka, mimo wspomnianych obaw o efekt hindusa, jest jednak stonowana. No i wygoda noszenia na moim 16.5 cm nadgarstku to absolutny sztos. Podsumowując: jest dobrze. Czuć pieniądz, ale tylko trochę 
       

       

       

       

       
      Werk
       
      Calibre L888.5 to nazwa kodowa ETY: A31.L11. Ten sam werk napędza „zwykłego” Conquesta, HydroConquesta oraz Spirita. Jedyna różnica to certyfikacja COSC, której opisywany model nie ma. Ale i tak trzyma odchyłkę na poziomie kilku sekund na dobę. Osobiście nie lubię dopłacać za COSC bo  bardzo to pompuje cenę zegarka, a realnie korzyść jest znikoma. Co innego większa rezerwa chodu (72 h). Zegarek jest "weekendoodporny". Jak go zdejmiesz w piątek, to w poniedziałek będzie chodził dalej.  I to ma znaczenie dla zegarkowca, bo ja jestem z tych, co po domu noszą inne, do pracy inne, a w sobotę do dresu jeszcze inne. Tak, Panie Doktorze, rozmawiam z nimi. Nakręcam. Dotykam. Proszę mnie nie zapinać w pasy  😜Zastosowanie krzemowego włosa balansu (silicon hairspring) sprawia, że zegarek jest wyjątkowo odporny na pola magnetyczne, bardziej niż np. „zwykła” Sellita SW200. Można spokojnie na balety. Laski na Longinesa nie wyrwiesz ale przynajmniej się nie namagnesuje od głośników
       

       
      Podsumowanie
       
      Longines rozbił tym modelem bank. W takim sensie, że czekając na dostawę (3 miesiące), szukałem alternatyw i nie znalazłem. Nie ma innego zegarka od uznanej szwajcarskiej manufaktury w budżecie do 10k PLN, który by oferował tak wiele i był tak dobrze wykonany.
      Oni go rozsądnie wycenili, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Popyt przerósł podaż i dostanie nowego HydroConquesta w rozmiarze 39 mm jest na moment pisania tej recenzji problematyczne. Nieco krócej czeka się na wersje większe, ale i tak patrzycie na wiele tygodni, wręcz miesięcy czekania. Normalnie buying experience jak w Rolexie Nawet zapisy i listy kolejkowe są, serio. Ale warto, zdecydowanie. Mój powrót do obrotowych bezeli jest całkiem udany. Miłego dnia wszystkim! Nakładam HydroConquesta i pędzę nurkować. Miałem na koniec wkleić Henryka z materiałów promocyjnych Longinesa ale kij z nim. Liwia ładniejsza (źródło: https://www.instagram.com/miliholicy/?hl=pl) 
       

       

       
       
       
       
       
    • Przez Z_bych
      1. Męski zegarek Citizen Blue Angel AT 8020-54L eco-drive używany gwarancja
      Stan 8/10
      Cena 1250 zł + wysyłka
      Cóż tu pisać. Super zegarek To chyba jest najładniejsza i najbardziej praktyczna wersja Citizenów serii Blue Angel, smuklejsza, trochę delikatniejsza, bez dodatkowych wyświetlaczy cyfrowych utrudniających, moim zdaniem, odczyt, wypustek i innych dekoracji. Ta wersja jest bardziej spójna, tarcza bardziej harmonijna, bardziej czytelna.
      Specyfikacja:
      Marka: Citizen Mechanizm: solarny, Eco Drive Funkcje: datownik (dzień miesiąca i tygodnia), stoper, wieczny kalendarz, wewnętrzny, obrotowy bezel z przeliczeniami (dla pilotów), radio control Szerokość koperty: 43 mm Grubość koperty: 12,3-mm Materiał koperty: stal nierdzewna Maksymalny obwód (koperta + pasek): 210 mm Pasek/bransoleta: na bransolecie stalowej + nienoszony pasek Szerokość paska: 23 mm Kolor tarczy: niebieska, granatowa, błękitna Szkiełko: szafirowe z antyrefleksem Wodoszczelność: 20 ATM = 200 m (pełna wodoszczelność podczas pływania i nurkowania) Waga 180 g Rezerwa mocy: 180 dni Rodzaj mechanizmu: promaster H800-08M Stan: zegarek w idealnym stanie mechanicznym, wszystkie funkcje działają prawidłowo. Wizualnie zegarek nie ma śladów używania, jedynie jakieś minimalne ślady na bransolecie, widoczne na zdjęciach; pasek nie był używany. Gwarancja: 12 miesięcy.  
      2. Zegarek męski Parnis 6007 diver automatyczny nurkowy używany gwarancja
      Stan 8/10
      Cena 550 zł + koszt wysyłki
      Niedrogi, ale wyglądający jak milion dolarów, męski zegarek w stylu najlepszych zegarków nurkowych. Zegarek posiada wszystko, czego można oczekiwać od fajnego, codziennego zegarka na męskim nadgarstku - oryginalny design, koperta ze stali nierdzewnej, chirurgicznej, niealergizującej, odpowiednią wielkość 43 mm, szafirowe, odporne na zarysowania szkło, automatyczny mechanizm (nakręcanie przy noszeniu), czytelność odczytu w każdych warunkach. A na dodatek w komplecie solidna, stalowa bransoletka z mikroregulacją. Czego potrzeba więcej?
      Dlatego już tylko specyfikacja:
      Marka: Parnis Rozmiar: 43mm (bez koronki) Mechanizm: japoński 21- kamieniowy Miyota 8215 / Mingzhu 2813, mechanizm automatyczny Funkcje: godzina, minuty, sekundy, data Koperta: stal nierdzewna 316L Szkło: szafirowe Tarcza: czarna tarcza z cyframi pomarańczowymi/białymi Bezel (ramka): ceramiczny obrotowy, 120-klikowy Pasek: bransoletka ze stali nierdzewnej 316L i pasek z naturalnej, czarnej skóry Zapięcie: klamra motylkowa Odporność na wodę: 20 ATM Zestaw zawiera: zegarek na bransolecie, pasek z naturalnej skóry, pudełko, dokumenty Stan: zegarek jest używany z niewielkimi,m pytkimi ryskami (di spolerowania w kilka minut). Mechanicznie zegarek w stanie idealny, Gwarancja: 12 miesięcy  
       
























    • Przez Klincz
      Pojawił się na OLX w idealnym stanie i w dobrej cenie, którą prawdopodobnie można jeszcze zbić o te 15-20 zł.

      https://www.olx.pl/d/oferta/zegarek-meski-timex-navi-xl-automatic-CID87-ID1bpfAw.html

      Ja już go mam od grubych kilku miesięcy. Jest świetny. W środku automatyczny werk Miyoty. 
      Jest rzadki. A dlaczego, nie napiszę publicznie, żeby sprzedawcy nie mieli argumentu do podniesienia ceny - kto ciekawy, proszę zapytać na priv.
      Dodam też, że jeśli ktoś z Kolegów go kupi, to powinien w ogóle go nie nosić go na oryginalnym pasku, ponieważ te od Timexa są piękne, ale wykonane są z guano skóry, i już po kilku godzinach od noszenia skóra w miejscu zapięcia sprzączki załamie się i będzie to nie dość że widoczne, ale też w miarę noszenia będzie się w tym miejscu degradować. Ja swojemu kupiłem tłuściocha z prawdziwej skóry, który chyba nawet lepiej wygląda niż timexowski pasek, a oryginalny zapakowany próżniowo leży w szkatułce.

      Mój egzemplarz:
       

    • Przez gszydlowsky
      Szukam, jak w temacie , najlepiej nowe SKX007, SKX009, SKX031, SKX023 🙂
       
       
       
    • Przez drhubert
      20260131_133106.mp4 Cena 6500zł (połowa ceny z metki) Oris Big Crown Pointer Date Bronze – Blue Dial Stan: idealny Gwarancja: 3 lata (liczona od maja 2025)  
      Pełen zestaw: pudełko, dokumenty, karta gwarancyjna Oris (gwarancja do maja 2028)
       
      Zegarek w stanie idealnym, jak nowy, przechowywany w oryginalnym pudełku.
       
      Możliwość wysyłki kurierem lub odbioru osobistego (Łódź).
       
      Zapraszam do kontaktu – chętnie udzielę dodatkowych informacji i prześlę więcej zdjęć.  















×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.