Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...
irekm

Teorie spiskowe

Recommended Posts

Irek, nie znam się na produkcji szczepionek.
Chociaż właściwie to nie przeszkoda :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, Bugs napisał:

To jest dobre pytanie, w tym chorym kraju każdemu należy się wszystko mimo że nas na to nie stać ale w bogatszych i bardziej cywilizowanych społeczeństwach zachowania ryzykowne czy wręcz aspołeczne są inaczej traktowane. Uważam że jest to uczciwe bo gwarantuję że Twoja składka nie wystarczy na leczenie chociażby jednej naprawdę poważnej choroby a jeśli własnymi działaniami doprowadzasz do konieczności drogiego leczenia to jednocześnie zmniejszasz dostępność tego leczenia dla innych, którzy o siebie i otoczenie dbali ale po prostu mieli pecha.

Ujmę to tak - jak będziesz potrzebował neurologa i tomograf to dostaniesz terminy za pół roku, nieubezpieczony pijany żul z urazem głowy ma to zrobione od ręki zaraz po przyjeździe. Pasuje Ci to?

Jeżeli w Polsce zechcesz prywatnej polisy zdrowotnej to w zależności o stylu życia i stanu zdrowia też zapłacisz wyższą lub niższą składkę.

Dlaczego zakażony prychający antymaseczkowiec powinien być ukarany za zakażenie i doprowadzenie do śmierci kogoś z obniżoną odpornością ( np. leczonego z powodu nowotworu ) który nie mógł się zaszczepić a miał nieszczęście się z nim zetknąć to chyba nie muszę tłumaczyć.

No tak to działa że jeden choruje i korzysta intensywnie nigdy nie zarobi na swoje leczenie za to 10 kolejnych przeżyje życie korzystając kilka razy z podstawowej opieki i odłoży na tego dziesiątego pechowca - np mój tato zmarł gdy miał 59 lat, nigdy nie chorował,u lekarza poważnie był raz z kamieniem, złożył papiery na emeryturę i przyznali mu ją 2 miesiące po śmierci - zarabiał nieźle więc i składki pewnie miał wysokie.

System płatny, polis nie rozwiązał by u nas sprawy - najpierw leczeni byli by bogaci, bidok nigdy by się nie doczekał RM - nie chciał bym aby byli lepsi i gorsi, nie stanął bym pierwszy w kolejce bo mam więcej kasy

Jeśli chodzi o pilny rezonans to z roztrzaskaną głową przyjęci bylibyśmy tak samo szybko ( ja i "żul" )  ale z rwą kulszową trza by czekać 

Co do maseczek to się zgadzam - noszę i nie robię z tego problemu - nie choruję z jej powodu i przeszkadza mi że inni to olewają

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, rknas napisał:

Rozumiem, że jesteś specjalistą w dziedzinie immunologii...

 Nie tylko....

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, MasterMind napisał:

Info sprzed chwili, moi dziadkowie (+80 lat) właśnie zarejestrowali się do szczepienia. Termin końcówka marca. 2021 zapowiada się wybornie.

I za to należy mieć wielkie  pretensje do rządu ! Przyjaciele Trumpa psia ich mać i ani Fort Trump ani szczepionek. Propaganda sukcesu a rzeczywistość skrzeczy ... liczba szczepionek zabezpieczonych dla Polski to jeden f*ck up a drugi ich dystrybucja . A co przeszkadzało tworzyć listy chętnych w listopadzie / grudniu te podstawowe i rezerwowe  - by precyzyjnie wiedzieć ile szczepionek wysłać do którego punktu i by ten punkt w razie W był w stanie brać chętnych z listy rezerwowej by żadna dawka się nie zmarnowała i rosła liczba zaczepionych przybliżając nas do normalności. Za mało personelu z certyfikatami - jakby od marca nie można było przeszkolić tysięcy pielęgniarek, brak szczepień w weekendy... W tym tempie faktycznie 2 lata to potrwa i wszystkie  Wasze firmy przejmie „dobra” zmiana z rodzinami ...może taki jest plan.

Edited by desmo
Gramatyka - dzięki kolego maritimeeng

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, MasterMind napisał:

@Iko

 

Ci restauratorzy i hotelarze itd., o których zauważam trochę, że w tym wątku pisze się z pewnym pobłażaniem, bo wydaje się, że są samolubni, podnoszą larum, nie biorąc pod uwagę dobra ogółu itd., ich za moment nie będzie na mapie Polski, bo nikogo nie stać na to, że by mieć przez okrągły rok zamknięty biznes (a przez dwa lata?). Tragedia tych firm (i wielu, wielu innych) polega też na zaciągniętych długach. Za moment nie tylko będziemy mieli masę bankructw i biznesów zamkniętych na stałe, ale masę dawnych właścicieli, którzy zostaną bez środków utrzymania, a z potężnymi kredytami do spłaty. To pociągnie za sobą kolejną reakcje łańcuchową, sprzedaż domów, mieszkań i innych nieruchomości, które zostały wzięte na kredyt - oraz bardzo mozolne dochodzenie do siebie i pokolenie, które nie będzie pracowało na powiększanie swojego majątku i rozwój kraju, tylko na likwidacji własnego majątku i spłatę zadłużeń (dodam, że nie tylko swoich, bo i też samego kraju, który zadłużył się po uszy wypłacając "zapomogi"). Ten finansowy smród będzie się ciągnął całymi latami i odbijał negatywnie na Polskiej (i światowej) gospodarce - a o psychicznym wpływie takiej sytuacji na społeczeństwo nawet nie wspomnę. I tak, jest to sytuacja patowa, bo z drugiej strony przy poluzowaniu restrykcji pojawiają się inne problemy - nie twierdzę, że tak nie jest.

 

 

To naprawdę świetne streszczenie-opracowanie tego o czym mówię. Wewnątrz artykułu znajduje się 29 odnośników do konkretnych badań na ten temat, które kwestionują skuteczność działania rządowych lockdownów i zagłębiają się w dodatkowe negatywne efekty takowych. Nie trzeba czytać całych tekstów, wystarczy przeczytać chociażby streszczenia (abstract) na ich początku, by zrozumieć, że drugi punkt widzenia ma podstawy w badaniach. Możenie nakłaniam do zmiany punktu widzenia, ale nakłaniam, by nie ignorować tego co mówię "lekką ręką".

 

 

 

Na razie nikt nie wynalazł remedium innego, niż:

1. pasywne - izolowanie społeczne

2. aktywne - szczepionka

W tym wątku skupiamy się na tym, by kontestować jedno i drugie.  Nie dając jednak pomysłów na pokonanie, jest to malkontenctwo, co więcej, masa forumowiczów najpierw żąda twardych danych, a otrzymawszy je na ich widok podchodzi do tego na zasadzie "tym gorzej dla faktów".  Dla poparcia swojej tezy neguje się fakty.  Dobre....

 

W poprzednim poście chodziło mi o to, że pootwieranie wszystkiego spowoduje lawinowy wzrost zarażeń, a cały segment leisure & travel z pozoru odżyje na chwilę.

Dlaczego na chwilę?

Bo prędzej wyłoży się cały system opieki zdrowotnej, zanim którykolwiek z restauratorów zobaczy jakikolwiek wymierny efekt powrotu do akceptowalnych poziomów przychodów.

Dlatego społecznie nieakceptowalne są postawy niektórych (ale jakże chętnie nagłaśniane przez media) przedstawicieli zamkniętych biznesów, nawołujących do otwarć.  Ale to przecież bohaterowie wszelkich newsów, a ich nieposłuszeństwo urasta do rangi bohaterstwa narodowego.

Wspominasz o ich poziomie frustracji i problemach psychicznych.

Zacząłbym raczej myśleć o tym, jak poradzić sobie z psychiką ludzi dotkniętych chorobą przy obecnym stanie zakażeń oraz w przypadku, gdy wskutek otwarcia poziom zakażeń wzrośnie np. x3.   A to są przecież ludzie również pracujący i przynoszący przychód swojej firmie i rodzinie.  

 

Co do artykułów: ok, są dane, nie wszystko przeczytałem, wybrałem sobie losowo jeden artykuł i tu taki kwiatek:

Cytat

Full lockdown policies in Western Europe countries have no evident impacts on the COVID-19 epidemic

This observational study, using a generalized phenomenological method based on official daily deaths records only, shows that full lockdown policies of France, Italy, Spain and United Kingdom haven’t had the expected effects in the evolution of the COVID-19 epidemic.

 

Jak widać studium odnosi się do przypadków zgonów, a nie zarażeń.

Podkreślam ponownie, że nie tylko ofiary śmiertelne to najbardziej dotkliwy i emocjonalnie bolesny efekt covidu.  Problemem zwłaszcza u nas jest opieka zdrowotna nad chorymi.  Nas nie powinno obchodzić, jak wygląda system we Francji, Hiszpanii i UK, bo może tam mają tak wydajny system opieki szpitalnej, który "przyjmie" 3 x tyle pacjentów na 1000 mieszkańców, co  w Polsce.

Ale potem jednak w podsumowaniu autor pisze tak:

Cytat

Evolution of the epidemic in Sweden however indicates that, in the absence of any social distancing measures, the epidemic’s decay may be subject to larger fluctuations. This work thus suggests that social distancing measures, such as those applied in the Netherlands and Germany, or in Italy, France, Spain, and United Kingdom before the full lockdown strategies, have approximately the same effects as police-enforced home containment policies.

 

Aha, więc pełny lockdown jest be, ale jednak izolowanie społeczne ma sens.  

Tylko czy możemy porównać lockdowny w różnych krajach? W Polsce mamy lockdown? Bzdura.

Jak już kiedyś pisałem, problem u nas polega na historycznie uwarunkowanych nawykach niezgadzania się z żadnymi przepisami i zakazami.   NIezależnie, czy są moralnie i prawnie zasadne, czy też nie.

Począwszy od Kodeksu Drogowego (tak, ja też go często łamię :(), zakazie palenia papierosów w miejscach publicznych itp., jak też i norm społecznych nawet tak elementarnych jak sprzątanie po psie, śmiecenie (wywożenie śmieci do lasu) itd.

Spędziłem trochę czasu w różnych krajach europejskich, mam tam trochę znajomych i to, jak dzisiaj wygląda egzekwowanie norm covidowych w skócie wygląda tak:

- Szwecja: Zalecenia noszenia maseczek, szkoły/przedszkola nie były zamknięte itp., upraszczając - ZERO zakazów.  Skutek: 50% ludzi nosi maseczki, większość stosuje się do zaleceń, policja nie interweniuje (bo po co?)

- Polska: Nakazy noszenia maseczek, zamknięte miejsca publiczne (szkoły, Horeca itd), zakaz zgromadzeń.  Skutek:  ledwo egzekwowany nakaz maseczek, zloty rodzinne, huczne wesela, otwierane na siłę knajpy i hotele, interweniująca policja.

Reasumując: Podobny poziom stosowania dystansu społecznego, tylko w Szwecji rząd prosi - a obywatel rozumie, w Polsce rząd nakazuje - a obywatel to ignoruje.

Czy to oznacza, że powinniśmy iść drogą Szwecji?  NIE, wtedy literalnie NIKT nie będzie się stosował do tych zaleceń, no może rodziny zakażonych. Bo u nas osoby sprzeciwiajace się nakazom i zakazom to prawie bohaterowie.  Są memy, wywiady, wizyty w zakładach pracy itd. :)

Więc wracając do cytatu z artykułu - może być tak, że to co u nas nazywane jest (i tak traktowane) jako twardy i 100% lockdown w wymienionych krajach to poziom 50% - skutek jest ten sam.

 

Zachęcam do realpolitik i NIEPORÓWNYWANIA sytuacji covidowej w Polsce i krajach zachodnich, bo zarówno poziom życia, ale też (mam nadzieję, że koledzy @Burns i @Adi mi wybaczą, medyków traktuję z szacunkiem, zwłaszcza w obecnej sytuacji) i tzw. poziom opieki zdrowotnej jest na innym poziomie.

 

Problem w tym, że ani Ty ani ja nie znamy metody przesuwania suwaków restrykcji i obostrzeń w taki sposób, by z jednej strony zapewnić działanie gospodarki, ale też z drugiej, by utrzymać w ryzach malejący poziom zakażeń i zgonów.

 

Edited by Iko

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Kwiatek napisał:

Żaden post nie został ukryty. Siejesz herezje i fake newsy! 

To akurat nic nowego u kolegi 😉

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Iko zamykasz mnie w sytuacji, gdzie z jednej strony sam przywołujesz sytuacje z Włoch, albo ze Szwecji - jako swoistego "straszaka", tudzież poparcie tezy, że luźne restrykcje lub ich brak udowadnia "A", natomiast gdy ja dla równowagi powołuję się na sensowne badania i opracowania, które mogą sugerować "B", nawołujesz by nie porównywać sytuacji w innych krajach, bo przecież różnimy się od nich kulturowo, typy lockdownów się różnią, mentalność się różni itd.

 

Nie da się prowadzić sensownej dyskusji bez przykładów, bo wtedy to już czyste teoretyzowanie. Z przykładami też źle, bo są to scenariusze z innych krajów, gdzie panują inne realia do polskich, więc można powiedzieć, że nie mają przełożenia na to, co my powinniśmy (byli) zrobić. Czyli mamy pat, zamknięte koło, jeżeli chodzi o tę dyskusję wpadliśmy pułapkę bez wyjścia.

 

Co do mentalności Polaków i skuteczności zakazów zgadzam się, ale jest to argument obosieczny. Odpowiedz mi na pytanie, skoro Polacy to krnąbrny naród, który nie stosuje się do restrykcji, to jakie jest przełożenie procentowe skuteczności słabych restrykcji versus mocnych restrykcji? O ile procent więcej ograniczamy liczbę zarażeń przy mocnych restrykcjach versus przy słabych, wiedząc jak wiele osób tak czy inaczej od samego początku nie stosuje się do obu typów? Czy ten (jak sam zakładam niewielki) "zysk" procentowy przy mocniejszym dokręcaniu śruby krnąbrnemu narodowi polskiemu jest wart strat poniesionych w gospodarce?

 

Śmiem twierdzić, że te same osoby, które nie stosują się do zaleceń teraz, są tak nieodpowiedzialne w ciągu dnia jeżeli chodzi o wszystkie swoje zachowania, środki bezpieczeństwa, społeczny dystans itd., że pomimo wszystkich restrykcji jakie w nich rzucisz, pomimo zamknięcia lokali gastronomicznych, hoteli itd. i tak w międzyczasie się pozarażają, bo postępują dokładnie tak jak mówisz - chodzą na huczne wesela, spotykają się szerokim gronie rodzinnym/znajomych i mają mówiąc kolokwialnie wyrąbane na zakazy i nakazy. Natomiast te osoby, które obecnie postępują zgodnie z rządowymi wytycznymi, postępują zgodnie ze swoimi przekonaniami i zdrowym rozsądkiem, przez co zachowywałyby się tak samo niezależnie od nakazów i wystarczałyby im jasne, logiczne instrukcje i mądre zalecenia. 

 

I tutaj jest punkt w którym się fundamentalnie nie zgadzamy, prezentując niby ten sam argument. Ty uważasz, że gdyby zdjąć restrykcje, to już kompletnie nikt by się nie stosował do zachowania bezpieczeństwa i liczba zakażeń wystrzeliłaby przez dach, a ja podejrzewam (bo pewności nie mam), że zdjęcie restrykcji nie skutkowałoby tak dramatycznym wzrostem zakażeń, bowiem realnie już są w dużej mierze ignorowane - albo nawet gorzej - jeśli nie są negowane bezpośrednio, to krnąbrny naród i tak w wolnym czasie robi co chce, spotyka się z kim chce i gdzie chce (pomijając zamknięte lokale) i zaraża się w podobnym tempie - co wykazują owe badania, gdy się je przeczyta.

 

Podam pewien głupi przykład, z którymi spotkałem się w przedszkolu u mojego dzieciaka. Gdy dzieciaczki wychodzą na zewnątrz, na spacer - idą gęsiego, by się nie zarazić, w "bezpiecznych" odstępach - przez co ciągnie się taki łańcuszek szczęścia "bezpiecznie" przez cały chodnik i przez przejścia dla pieszych itd. Natomiast, gdy wracają do przedszkola, bawią się przez pół dnia na dywanie, razem... A później taki dzieciaczek wraca z przedszkola do mnie do domu, człowieka, który trzyma się wszelkich COVIDowych nakazow i zakazów jakby to sam Pan Bóg mi je przykazał.

 

Dla porównania zamknij wszystkie lokale gastronomiczne, lokale upadną, a w międzyczasie wielu ludzi nieodpowiedzialnych ludzi, którzy by te lokale odwiedzali w czasie pandemii, prędzej czy później i tak będzie się u kogoś "bawić się na dywanie", a ich dzieciaczki chodzą z moim do przedszkola - rozumiesz o co mi chodzi?

 

 


ng6mnrm.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie no kolego MM lockdown vs brak w naszym społeczeństwie działa bo wiadomo że 50%  słucha bo nie rozumie , drugie 50% słucha bo rozumie . Tylko przedsiębiorcy w obydwu tych grupach  wymykają się tej klasyfikacji - jedni udają że nie słyszą inni że nie rozumieją. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
20 minut temu, desmo napisał:

lockdown vs brak w naszym społeczeństwie działa bo wiadomo że 50%  słucha bo nie rozumie , drugie 50% słucha bo rozumie .

 Lockdown może tak, ale inne ""restrykcje" juz nie.. jeden na 20( 30 ) łsłucha bo rozumie, inni "nie, bo nie" lub "nie bo tak mi jest lepiej", jeszcze inni "nie bo to bzudra"

a procenty  jednych, drugich, i innych widać..

 Niestety Lockdown to część  społeczeństwa odbiera  jako próba zawładnięcia" maluczkimi i ich poniewieraniem w imię (??) władzy...rządu,

Nie tylko w odniesieniu do naszego kraju....( kolejna teorai "spiskowa"? )

Edited by mkl1

Pozdrawiam Mirek

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Adi napisał:

 Nie tylko....

Czy to znaczy, że wywar jest wybitnym specjalistą w każdej dziedzinie?

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, rknas napisał:

Czy to znaczy, że wywar jest wybitnym specjalistą w każdej dziedzinie?

Jest

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witajcie forumowiczki i forumowicze.

 

W załączniku znajdziecie opinię prawną dotyczącą, aspektów szczepionki i procesu szczepień.

Nie jestem prawnikiem i nie zdołałem zweryfikować tych dokumentów.

Jeśli jest na forum prawnik, który miałby czas zapoznać się z poniższymi opiniami prawnymi

i je w jakiś sposób zweryfikować, to byłbym wdzięczny.

Pozdrawiam i życzę Wszystkim zdrowia. 🙂

 

 

OPINIA-PRAWNA-dotyczaca-szc-zepien-przeciw-COVID-19.pdf Zaacznik-nr-1-do-opinii-prawnej-doty-czacej-szczepien-przeciw-COVID-19.pdf

Share this post


Link to post
Share on other sites

dobrze, że są pogrubienia i podkreślenia, nie trzeb czytać całego :) zresztą są do tyłu, przecież my to tu już ustaliliśmy wcześniej, skoro najbardziej wszczepionym społeczeństwem jest Izrael a wynalazcą i właścicielem technologi firma z Nadrenii, to oczywistym jest, że wrócili do starych zwyczajów :D przypadek? nie sądzę :D

Edited by trez

Share this post


Link to post
Share on other sites
36 minut temu, trez napisał:

dobrze, że są pogrubienia i podkreślenia, nie trzeb czytać całego :) zresztą są do tyłu, przecież my to tu już ustaliliśmy wcześniej, skoro najbardziej wszczepionym społeczeństwem jest Izrael a wynalazcą i właścicielem technologi firma z Nadrenii, to oczywistym jest, że wrócili do starych zwyczajów :D przypadek? nie sądzę :D

Gdyby nie te emotikony, można by pomyśleć, że ty tak serio...

2 godziny temu, loco50 napisał:

Jest

To taki wywar renesansowy...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam pytanie do specjalistów tutaj, bo piszą tu też lekarze: nas we Włoszech (Lombardia) znowu zamykają (tzw. czerwona strefa). Szkoły, do gimnazjum, są otwarte. Natomiast gimnazja i licea zamknięte. I stad moje pytanie, czy dzieci mniejsze zarażają mniej niż starsze i dlatego postanowiono gimnazja i licea zamknąć? Tego akurat pojąć nie potrafię. Czy po prostu rząd boi się wkurzyć rodziców małych dzieci którzy nie mieliby z kim ich zostawić samych w domach? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Oraw napisał:

W załączniku znajdziecie opinię prawną dotyczącą, aspektów szczepionki i procesu szczepień.

 

 

Dzięki za linki.

 

W Ameryce nie mają z tym problemu, czy to eksperyment medyczny, czy nie. Ze względu na to, że rząd USA przyznał firmom takim jak Pfizer i Moderna immunitet od odpowiedzialności, jeśli coś "pójdzie nie tak z ich szczepionkami", oznacza to, że gdy obywatel USA zostanie zaszczepiony i skutki uboczne okażą się szkodliwe, nawet nie będzie miał za bardzo kogo pozwać w tej sprawie.

 

Immune to lawsuits
In February (2020), Health and Human Services Secretary Alex Azar invoked the Public Readiness and Emergency Preparedness Act. The 2005 law empowers the HHS secretary to provide legal protection to companies making or distributing critical medical supplies, such as vaccines and treatments, unless there’s “willful misconduct” by the company. The protection lasts until 2024.

That means that for the next four years, these companies “cannot be sued for money damages in court” over injuries related to the administration or use of products to treat or protect against Covid. 

 

Idealna sytuacja dla firm produkujących szczepionki, bowiem wiadomo, że USA to kraj gdzie każdy pozywa każdego o wszystko, więc się pozbyli tego problemu na starcie. Przy takim kryzysowym czasie, producent nie może się martwić, że ktoś go pozwie, gdy szczepienie pójdzie nie tak - jednocześnie statystycznie niemożliwym jest, by w skali kraju (a co dopiero świata) nie było ciężkich reakcji na szczepienie.

 

Norwegia już teraz ostrzega, że szczepionka może być niebezpieczna dla osób najbardziej narażonych na działanie COVID - chodzi o osoby powyżej 80 roku życia, w tym te, które już są ciężko chore.

 

Norwegian officials said 23 people had died in the country a short time after receiving their first dose of the vaccine. Of those deaths, 13 have been autopsied, with the results suggesting that common side effects may have contributed to severe reactions in frail, elderly people, according to the Norwegian Medicines Agency.

Edited by MasterMind

ng6mnrm.png

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja mam pytanie do specjalistów tutaj, bo piszą tu też lekarze: nas we Włoszech (Lombardia) znowu zamykają (tzw. czerwona strefa). Szkoły, do gimnazjum, są otwarte. Natomiast gimnazja i licea zamknięte. I stad moje pytanie, czy dzieci mniejsze zarażają mniej niż starsze i dlatego postanowiono gimnazja i licea zamknąć? Tego akurat pojąć nie potrafię. Czy po prostu rząd boi się wkurzyć rodziców małych dzieci którzy nie mieliby z kim ich zostawić samych w domach? 

Edited by beniowski

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
45 minut temu, beniowski napisał:

Ja mam pytanie do specjalistów tutaj, bo piszą tu też lekarze: nas we Włoszech (Lombardia) znowu zamykają (tzw. czerwona strefa). Szkoły, do gimnazjum, są otwarte. Natomiast gimnazja i licea zamknięte. I stad moje pytanie, czy dzieci mniejsze zarażają mniej niż starsze i dlatego postanowiono gimnazja i licea zamknąć? Tego akurat pojąć nie potrafię. Czy po prostu rząd boi się wkurzyć rodziców małych dzieci którzy nie mieliby z kim ich zostawić samych w domach? 

Zgadza sie . W Danii dzieci do klasy 5 chodzily  do szkoly . Starsze pozostawaly w domach. Jednak teraz wszystkie dzieci zostaja w domach. Zdalne nauczanie.

Jednak w wyjatkowych sytuacjach dzieci przychdza do szkolnej swietlicy. Ale tylko te , ktorych rodzice pelnia krytyczne funkcje w pracy, sa niezbedni .Tak jest w moim przypadku i mamy zapewnione miejse dla dziecka. Jednak my nie musimy korzystac z tego przywileju, poniewaz babcia przyjezdza i ogarnia temat.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
56 minut temu, beniowski napisał:

Ja mam pytanie do specjalistów tutaj, bo piszą tu też lekarze: nas we Włoszech (Lombardia) znowu zamykają (tzw. czerwona strefa). Szkoły, do gimnazjum, są otwarte. Natomiast gimnazja i licea zamknięte. I stad moje pytanie, czy dzieci mniejsze zarażają mniej niż starsze i dlatego postanowiono gimnazja i licea zamknąć? Tego akurat pojąć nie potrafię. Czy po prostu rząd boi się wkurzyć rodziców małych dzieci którzy nie mieliby z kim ich zostawić samych w domach? 

 

Ja nie jestem lekarzem, więc... naturalnie się wypowiem.  :D Chodzi najpewniej o to, że:

 

1. mniejszymi dziećmi muszą się opiekować dorośli, co oznacza komplikacje formalne i dodatkowe wydatki budżetowe;

2. mniejsze dzieci z reguły nie chorują albo chorują łagodnie - a to, że pierdyknie przez nie "trochę" nauczycieli, nie ma wielkiego znaczenia z punktu widzenia rządów;

 

:)


WARTO POMAGAĆhttps://www.siepomaga.pl

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
4 minuty temu, Lincoln Six Echo napisał:

 

Ja nie jestem lekarzem, więc... naturalnie się wypowiem.  :D Chodzi najpewniej o to, że:

 

1. mniejszymi dziećmi muszą się opiekować dorośli, co oznacza komplikacje formalne i dodatkowe wydatki budżetowe;

2. mniejsze dzieci z reguły nie chorują albo chorują łagodnie - a to, że pierdyknie przez nie "trochę" nauczycieli, nie ma wielkiego znaczenia z punktu widzenia rządów;

 

:)

Oczywiscie, ze dzieci sa odporniejsze niz osoby 70+  i w tym przypadku tez nie ma znaczenia dla rzadow, ze jacys starsi pierdykna w kalendarz po zaszczepieniu ich.  

Edited by Guest

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.