Dopiero zamówione, to nie ma się czym chwalić. Ale lecą do mnie Amouage Epic i Beaufort London Iron Duke.
Amouage jak to Amouage, wiadomo. Jakoś się wstrzymywałem z poznaniem tego zapachu, ale jak już powąchałem, to w sumie od razu fajnie zagrało, a i żona pochwaliła. Może bez jakichś porażających fajerwerków, ale obecnie mam jazdę na skórzaki.
Natomiast ten Beaufort kompletnie wytarł mną podłogę. Dostałem próbkę w jakiejś perfumerii i gdy tylko powąchałem, wiedziałem, że mój ci on. Zapach czarny i intrygujący, proch strzelniczy (niby, ale jestem w stanie w to uwierzyć), alkohol i zwierzęca skóra. W nutach jeszcze tytoń, ale jakiś skryty, bo średnio go wyłapuję. Niektórzy twierdzą, że Iron Duke pachnie wyczesanym koniem, który przy siodle ma świeżo przestrzelone pistolety.
A co do GGA, to parę mylylytrów udało się zachować. Nasz pewien forumowy kolega był bardzo uprzejmy przy zakupie.