Wiem, że jeszcze trochę czasu, a co za tym idzie i miejsce na kłamstwo, ale to chyba naprawdę ostatnie zakupy w tym roku. Noo, nie liczę odlewek, które właśnie próbuję od pewnej osoby wycyganić.
Groszowe „okazyjki” jako uzupełnienie choinkowego prezentu dla żony i coś do wspólnego użytku. Przyznaję, że odrobinkę niszy już liznąłem i widziałem ładne pudełeczka, ale nie spodziewałem się, że to Lalique zrobi na mnie największe wrażenie. Pudełko z ładną obwolutą, a w nim widoczna na zdjęciu skrzyneczka piano black, w której to z kolei leży sobie piękny flakon z jeszcze piękniej pachnącą zawartością. WOW