Zabawne, jak różne potrafią być opinie.
TF Beau de Jour to mocno unowocześnione i odmłodzone Zino. Może nie dla dwudziestolatka, ale i na pewno nie trzeba być mocno dojrzałym facetem, żeby to nosić. Z początku raczej krzywo na to patrzyłem, ale polubiliśmy się.
Terre EDP ma zerowe parametry. EDT tylko nieco lepsze, ale i tak jest irytujący na dłuższą metę. Vetiver jest chyba najmocniejszy z całej linii, ale lekko daje dziadkiem przez tę surową wetywerię. Najlepszy wydaje mi się Eau Givree, bo nie jest taki brudny jak reszta rodziny i ten jałowiec odświeża kompozycję. I to na lato będzie najlepsze z linii. Parametry też przyzwoite. Ale to wciąż Terre. Trzeba lubić. Ja nie jestem fanem.
Lalique White to dziwny zapach. Suchy, jasne drewno wymieszane z kremowymi cytrusami, lekkim pieprzem i bandażami. Raz pachnie mi „obierkami” z ołówka, raz pietruszką. Parametry mizerne. Na dłuższą metę nic specjalnego.
Proponowany przez loco Dunhill Icon można jak najbardziej spróbować. Jedni mówią, że dziadkowy. Inni mówią, że młodzieżowy, bo pachnie winogronową Fantą. Mi też pachniał i kompletnie nie rozumiałem tych dziadkowych zarzutów. Dopiero po pewnym czasie coś przestawiło mi się w głowie i poczułem tam dość klasyczno-kolonskie neroli. Fajny zapach na wiosnę. Choć to wciąż nie jest ani trochę dziadkowy zapach. Potrafi się tam pokazać pieprz, więc może Ci nie przypasować ostatecznie.
Z Acqua di Parma bardzo się nie lubimy. Jeśli interesuje Cię niebieska linia, to jest bardzo cytrusowa. Pachną całkiem naturalnie, ale po chwili ich już nie ma w związku z tym. Wyjątkiem pod każdym względem jest chyba tylko absolutnie obrzydliwy Ginepro do Sardegna, który jak na złość ciężko mi z siebie zmyć (próby powstrzymywania wracającej na świat treści żołądkowej nie pomagają w nerwowym szorowaniu).
Od siebie... Hmm...
Z linii Eau Sauvage sprawdź Extreme. Idzie najblizej tego ziołowo-roslinnego kierunku, o który chyba Ci chodzi.
Jak niemainstreamowo, to możesz spróbować Amouage Enclave. Choć to jeden z najbardziej maintreamowo wybrzmiewających zapachów marki. Mięta podana na słodko-ciepło, dość relaksująco. Wagowo może trochę cięższy od znanej Ci Prady. Byłem ostatnio z tym na siłowni i zero problemów.
Z wiosną zawsze kojarzy mi się Creed Green Irish Tweed, czyli zapach świeżo skoszonej trawy. Do tego jakaś werbena cytrynowa i coś tam jeszcze. Nie mam, bo parametry takie sobie, ale ogólnie zapach znany i lubiany.
Xerjoff Mefisto - zielono-herbaciany zapach z kwiatami. Podobny do SMW Creeda, ale nie znika w 3 minuty.
Tiziana Terenzi Orion to zapach porównywany do Aventusa (czyli pierwowzoru Club de Nuit, Explorera i miliona innych). Konstrukcja faktycznie podobna, ale Orion nie jest cytrusowy. Jest zielony, zamiast ananasa, cytryn i porzeczki jest tu jabłko z tymiankiem. Do tego drzewno-pizmowe tło z Aventusa i dodatkowo taka tłusta, maślana nuta nadająca zapachowi gęstości. Nie każdemu to pasuje.
Tiziana Terenzi Foconero to kwiatowo-cytrusowe mydło. Ekstrakt, więc średnio odrywa się od skóry niestety. Choć w odpowiednich warunkach potrafi nadawać jak zły.
Jak klasycznie i ziołowo to oczywiście Chanel Platinum Egoiste, ale to na pewno znasz. Niby na ciepłe dni, ale dla mnie jest całoroczny - potrafi pięknie grać na mrozie.
Narciso Rodriguez for Him EDP (czyli ten złoty) to kremowo-zielony zapach kwiaciarni wymieszany z piżmem. Bardzo relaksujący. Parametry na mnie dramatyczne, nad czym ubolewam, bo pachnie to fantastycznie.
Kouros też mnie relaksuje w ciepłe dni. Zielony, ziołowy, słodki (w taki oldschoolowy, nieco zwierzęcy sposób). Do tego ta niepodrabialna ToiToiowa dominanta. ❤️ To chyba mój ulubiony zapach na plażę w sumie.
Ogólnie polecać można w nieskończoność, ale nigdy nie wiadomo, co komu podejdzie. Ja wolę cięższe, ciemniejsze zapachy (stąd takie propozycje, bo tak rozumiem wieczorny relaks jeśli już ma być bez dymów, żywic itp.). Takie mnie relaksują i takie do mnie przemawiają. Przy takim Encre Noire bardzo się odprężam wieczorem. O ile da się go wyczuć... 😕
Nieliczne na półce cytruski głównie się kurzą. Nie pozbywam się ich tylko z obawy, że za jakiś czas mi się odmieni i zatęsknię. No i na siłownię dają radę.