Do Noplisków
Dla rozluźnienia atmosfery takie zdarzenie (fakt autentyczny, jak mawiają co bardziej oblatani w logice). Otóż razu pewnego zbierając grzyby w lesie nieopodal jeziora Goldapiwo, natknąłem się na ślady ogniska, palonego przez pracowników leśnych. Tak przypuszczałem, albowiem tylko oni z zasady palą ogień w lesie i zostawiają pozostałości cateringu. Ale najbardziej zaintrygowała mnie puszka po konserwie rybnej, pracowicie otwarta nożem, o czym świadczyły nieregularne linie cięcia. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby z drugiej strony puszki nie ostało się nietknięte, przewidziane przez producenta otwarcie z „zawleczką”. Kurtyna