Kiedyś nabyłem takiego płaskiego Poljota, ale jak pamietam, nie byłem zadowolony z jego chodu. Będąc na delegacji w Puławach, po trochu z nudy zaniosłem go do zegarmistrza. A ten zamiast wziąć się za robotę to tak spuentował: łooo panie, to są trefne mechanizmy, tak cienkie ze od samego patrzenia na nie się wyginają. Tego nie da rady zrobić, no nie da ....”.
No jak tak, to tak .... wrzuciłem zegar do szuflady i leży tam do dzisiaj
Wszak mam co nosić