W latach młodości zaczytywałem się w literaturze marynistycznej. To chyba było w „Znaczy Kapitan” Borchardta .... na pokładzie Batorego m.in. podróżowali dziewczynka z wyższych sfer i chłopczyk ze sfer nieco niższych. Dziewczynka za punkt honoru postawiła sobie dołować chłopczyka. A to w podskokach zbliżała się i pokazując złoty zegareczek pytała „a masz taki”. Chłopiec zwieszał głowę i zgodnie z prawda odpowiadał ze nie ma. A to pokazywała pierscioneczek z diamentem i ponawiała pytanie .... chłopiec coraz niżej zwieszał głowę. Wreszcie za kolejnym pytaniem chłopiec położył się na leżaku, rozpiął rozporek i wyjmując atrybut zapytał „ a masz takiego” ❓.... 🤪
Inna fajna opowieść była jak eleganckiej damie zaproszonej na obiad do stolika kapitana Stankiewicza wypadła spod kusej sukni pierś do talerza z czerwonym barszczem, ale to już inna bajka 😁