Z takich kadzidlaków jak dla mnie fajny jest Montale Full Incense, a niewiele od niego odbiega nasz rodzimy NOU Oliban sprzed reformy. Np. powszechnie szanowany i lubiany Zagorsk był dla mnie nie do przyjęcia, bo średnio mi pasowało pachnieć świeżo wykopaną z ziemi marchewką. Z kolei jak poszedłem w Casbahu do pracy, to znajomi twierdzili, że coś śmierdzi cmentarzem i w ogóle nie skojarzyli, że to perfumy (wiem, bo wypytywałem). Na szczęście kupiłem za grosze, jak jeszcze na prostych były prawdziwe okazje, nie tak, jak teraz, to i nie było żal sprzedać ze sporym zyskiem