Romet Wagant. Mam go już z 6 lat, zanim kupiłem szosowy rower, jeździłem nim na dłuższe dystanse 30-100km. Teraz służy jako wół roboczy, do jeżdżenia do pracy i innych zdań, gdzie szosówka się nie sprawdzi.
Wymieniłem w nim trochę osprzętu (kierownicę, siodełko, opony i koła, zdjąłem osłonę łańcucha i seryjne oświetlenie), ale głównie dla własnego widzimisię i żeby przerobić go bardziej pod asfalt. Wymagało wymiany tylko to, co musiało z czasem się zużyć, tzn. koła, napęd i klocki hamulcowe. Nawet przerzutek jeszcze nie ruszałem, bo cały czas działają bez zarzutu, tylko smaruję oczywiście.
Jak chcesz więcej jeździć po szosie, to polecam tylko zmienić opony, ja wrzuciłem takie i różnica w oporach toczenia jest ogromna.