Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Piotr Orzechowski

Zarząd Stowarzyszenia KMZiZ
  • Liczba zawartości

    1402
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Piotr Orzechowski

  1. Przylot do Chicago. Przelot z Warszawy do Chicago przebiegł bez większych komplikacji. Wystartowaliśmy z Warszawy z blisko dwugodzinnym opóźnieniem. Powód: opóźnione loty transferowe. I taka ciekawostka. Na myśl o lotach transkontynentalnych przywołujemy obraz wielkiego samolotu zaparkowanego przy terminalu, z którego rękawami majestatycznie, zaznaczając doniosłość tej chwili, kroczymy do dreamlinera. Ten lot burzy to wyobrażenie. Do samolotu, zaparkowanego gdzieś z dala od głównej hali lotniska zawieziono nas autobusami. I nici z kroczenia. Szybki bieg do schodów dostawionych do samolotu (zdjęcie zegarka z samolotem w tle to oddaje). Przez chwilę ma się wrażenie, że to lot Bombardierem Q400 z Wrocławia do Warszawy, czyli zwykła krajówka. Aby jednak odzyskać trochę tego podniosłego nastroju lotu do USA, można na chwilę przystanąć na szczycie schodów przed wejściem do samolotu, obrócić się i pomachać, nie wiadomo do kogo na pożegnanie, uważając, aby nie stoczyć się z nich jak Leslie Nielsen w jednej ze swoich komedii, parodiując prezydenta Stanów Zjednoczonych wsiadającego do Air Force One. Wspięliśmy się, pomachaliśmy i wsiedliśmy do naszego Air Force One. Pierwsze pokładowe zdjęcie zegarków i lecimy. Jak widać kieszonkowy Ball już odstaje 4-5 sekund od naręcznego. Po blisko 9 godzinach lotu lądujemy w Chicago. Planowany czas przylotu: 19:35, rzeczywisty: 20:35. To czas lądowania. Z lotniska po kontroli granicznej, odebraniu bagażu i kontroli celnej wychodzimy o 21:10. Mieliśmy szczęście, przed nami nie było żadnych przylotów międzynarodowych i okienka do odprawy celnej były tylko dla nas. Zwykle trwa to sporo dłużej, np. w Nowym Jorku czekaliśmy na odprawę ponad dwie godziny. Do hotelu mieszczącego się w samym centrum Chicago jedziemy taksówką. I tak docieramy do pierwszego miejsca naszego postoju o godzinie 22:00. W Polsce jest już 5:00 2 lipca. My jeszcze cieszymy się dwiema godzinami 1 lipca. Jak się mają zegarki. Dobrze, oba zniosły trudny lotniczej podróży. Różnica wskazań: kieszonkowy spóźniony w stosunku do naręcznego o 47 sekund. To już sporo. Mając na uwadze standard RR Ball, kieszonkowy nie powinien mieć większego odchylenia niż 30 sekund na tydzień. Tylko jedna uwaga, kolejowe zegarki nie były przeznaczone do lotów transkontynentalnych a właściwie do żadnych lotów i naświetlań rentgenem. I jeszcze jedna istotna informacja. Poniżej zdjęcie mapy mojej podróży. Niestety nie udało mi się zrobić nic lepszego. Mam nadzieję, że w miarę czytelna (ta przerywana linia to przelot z Chicago do San Francisco, strzałki to podróż samochodem). Jeśli nie, to prośba o maila. Podam wtedy miejsca moich planowanych noclegów, tak aby można było zestawić je z mapką.
  2. Przygodę czas zacząć. To zaczynamy. Zegarki wyregulowane, na tyle ile potrafiłem to zrobić, karty pokładowe wydane, pierwsza kontrola we Wrocławiu za nami. Zegarki przeszły ją wzorowo. Rentgen nic nie wykazał, a naświetlanie im nie zaszkodziło. W przypadku kieszonkowego to spore wyzwanie, ale nie pozwolono mi go przenieść bez prześwietlania. Zobaczymy czy nie wpłynie to na pomiar czasu. Poniżej kilka zdjęć.
  3. A u mnie taki się dzisiaj pojawił, ale nie na dzień ojca. 😉
  4. Dobry wieczór, dziękuję Eugeniuszowi za możliwość bieżącego przekazywania informacji z realizacji projektu. Mam nadzieję, że uda mi się w sposób mało męczący i w miarę dostępny, relacjonować postępy mojej podróży przez czternaście stanów USA. Sama podróż jest w pewnym sensie projektem, ale przy okazji ostatniego Finału WOŚP przyszło mi do głowy, że przy okazji wyjazdu mogę zrobić projekt, który będzie związany z krajem, do którego się wybieram, jedną z pasji mojego życia, czyli kolekcjonowaniem ciekawych zegarków oraz pracą, która jest moją drugą pasją, koncentrującą się na kolei. Połączenie było oczywiste: USA – Ball – Kolej. Początkowo projekt miał polegać na: 1. kupieniu za rozsądną cenę kieszonkowego zegarka Ball (do naprawy), 2. naprawienie zegarka, 3. zabranie go w podróż przez Stany, 4. przy okazji wyjazdu przygotowanie fotorelacji z podróży z zegarkiem Ball, 5. wykonanie foto albumu, 6. wystawienie zegarka wraz z foto albumem na aukcji WOŚP. Plan jednak uległ zmianie. Przy okazji spotkania w Warszawie, chyba podczas wieczoru autorskiego, na którym prezentowana była książka Benjamina Czapli, opowiedziałem Eugeniuszowi o moim wyjeździe. W rezultacie projekt nieco uległ modyfikacji. W podróż zabiorę nie jeden, a dwa zegarki i nie będzie to tylko przejazd z zegarkami po USA i zrobienie im kilku fotek, ale pewnego rodzaju test. Dzięki uprzejmości firmy Ball do projektu dołączył naręczny zegarek firmy Ball z kolekcji Engineer III Ohio. Bardzo dziękuję Panu Piotrowi za zaufanie i przekazanie do projektu całkowicie nowego zegarka Ball. Myślę, że wiele osób na forum zna historię firmy Ball i jej powiązania z koleją. Jeśli jest jednak ktoś, kto jeszcze jej nie zna, to odsyłam do wątku dotyczącego zegarków Ball na naszym forum, gdzie bardzo dokładnie opisał tą historię jeden z naszych forumowiczów. Na czym będzie polegał test. Pomysł jest dosyć prosty. Zegarki Ball miały i mają charakteryzować się niezawodnością i punktualnością niezależnie od warunków w jakim przyjdzie im pracować. Stąd bardzo rygorystyczne warunki techniczne oraz wymagania co do serwisowania zegarków Ball. Jakie warunki? To pozwolę sobie opisać w kolejnej odsłonie. W każdym razie w momencie wylotu z Polski oba zegarki zostaną zsynchronizowane i od tego momentu będę dbał tylko o to, aby się nie zatrzymały. Podczas podróży będziecie świadkami czy zegarki dalej zachowują ten sam czas i ostatecznie, 31 lipca otrzymamy finalny rezultat. Jest to test a nie zawody, ponieważ trudno do maratonu wystawiać pradziadka a nawet prapradziadka z wnuczkiem. Oczywiście, tłem tego testu będą krajobrazy i informacje z podróży. Poniżej kilka informacji w liczbach: 14 Stanów, 14 Parków, 5032 mil (8098 km) do przejechania, trzy strefy czasowe, 27 miejsc postoju, 31 dni podróży, trzy osoby, jeden samochód i dwa zegarki. A jaki będzie finał. Taki jak zwykle: Finał WOŚP i licytacja zegarka kieszonkowego na finale wraz z albumem zawierającym fotorelację. Na jakiej aukcji charytatywnej będzie można wylicytować naręcznego Balla, to pozostawiam Panu Piotrowi do wskazania. Ja ze swojej strony dołączę do niego drugi album z podróży. PS. Jeśli ktoś będzie miał pytania co do samej podróży, jej organizacji lub będzie miał pomysły na odwiedzenie przeze mnie jakichś ciekawych miejsc na szlaku mojej podróży i pokazanie tego na forum, to uprzejma prośba o maile. Poniżej prezentacja obu bohaterów podróży:
  5. U mnie pojawił się mój pierwszy naręczny Ball. i tak dla porównania kieszonkowy.
  6. U mnie pojawił się mój pierwszy naręczny Ball.
  7. Dzisiaj dołączyły takie oto: Rakieta automat górnicza Pobieda i Molnia Magenta dla niewidomych.
  8. A u mnie dzisiaj taki dołączył do kolekcji w rzemieślniczej.
  9. To już po naprawie i uzupełnieniach. Wskazówki w jednym niestety od ruskiego ale chyba dają radę. No i "Towarzyszka" po naprawie czyszczeniu. I takie porównanie "Flipa i flapa".
  10. To Ciebie przechrzciłem, oczywiście od Pawła.
  11. Dzisiejszy zakup od Grzegorza w Świdnicy. Same "pozłotka" 😉
  12. Dzisiejszy zakup w Świdnicy Poltik Gloriosa z 73 roku.
  13. Piękny ATO. Mój nie jest taki piękny ale cieszy w kolekcji.
  14. To takie porównanie mechanizmów: Mera-Poltik - Junghans: Timex made in Poland Mera-Poltik.
  15. Mechanizm jest wart ratowania. Tych zegarków w 1946 wyprodukowano jedynie 3800 sztuk, także to ciekawy egzemplarz. Tarcza również nie jest od tego rocznika. W 1946 były to tzw. czerwone dwunastki. Poniżej historia tych zegarków. https://kmziz.pl/artykul/zwyciestwo Poniżej zdjęcia mojego egzemplarza.
  16. Dzisiaj odebrałem kilka kieszonek kupionych od kolegi Grzegorza. Poniżej dwie z nich .
  17. Taki Poltik mi się trafił. Na razie bez nóżek ponieważ ma tylko jedną. Ciekawy kawałek historii firmy Poltik.
  18. Może to nienajnowszy zakup ale dla mnie cały czas nowość.
  19. Dzisiaj taki podróżny dostałem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.