Takie są przepisy unijne, że każdy sprzedawca spoza EU ale działający/sprzedający na terenie EU ma obowiązek pobierania VAT. Dlatego każda platforma handlowa jak aliexpress, ebay czy nawet allegro, ma obowiązek pobierania od sprzedawców spoza EU należnych opłat.
Po raz kolejny Unia wprowadziła przepisy, które są oderwane od rzeczywistości i w zderzeniu z realiami zawodzą. Przecież w Polsce to nie Poczta pobiera VAT i cło, jest jedynie pośrednikiem między płatnikiem, a KAS.
Problem jest taki, że na eBay za każdym razem piszesz z innym konsultantem, który poza swoim ojczystym suahili i łamaną angielszczyzną nic nie rozumie. Co mu po polskim pokwitowaniu, jeśli dla niego jest ono nieczytelne. W dodatku nie ma na eBay normalnego systemu reklamacji, ciągłości korespondencji itp. Za każdym razem zaczynasz od nowa, z nowym konsultantem, który kilkoma formułkami kopiuj/wklej spycha Cię dalej, żebyś znów zaczynał, z kimś innym.
Z Pocztą jest jeszcze lepiej, bo na rozpatrzenie reklamacji, jeśli już uda się ją złożyć, mają miesiąc z możliwością przedłużenia. Z doświadczenia wiem, że po miesiącu zwykle przysyłają informację, że jeszcze nie udało się rozpatrzyć i procedura zostaje wydłużona o kolejny miesiąc. A jeśli ktoś myśli, że złożenie reklamacji na Poczcie jest proste, to się mocno myli. Bo to trzeba wiedzieć, że ścieżka wygląda tak: kontakt - reklamacje - formularz online - klient indywidualny - uwagi dotyczące personelu i usług - inne i dopiero zaczyna się droga przez mękę.
Łatwo się nie poddam, ale walka nie jest łatwa, dlatego powstał ten wątek. Jeśli ktoś nie chce lub nie ma możliwości/czasu na takie walki, niech lepiej odpuści. Szkoda nerwów i pieniędzy.