Panowie, to nie do końca jest tak. Od dawna wysyłam paczki, mam mały sklep internetowy, i już kilka razy byłem zmuszony do wertowania regulaminów przewoźników. Procedura wygląda w ten sposób, że odbiorca ma w razie stwierdzenia ubytku lub wad niejawnych wezwać kuriera i w jego obecności spisać protokół szkody. Nie musi tego robić przy odbiorze paczki. Ma na to zwykle tydzień. Dopiero jeśli w przeciągu kilku dni, zależnie od przewoźnika, nie zostanie zgłoszony żaden protokół, usługa zostaje uznana za wykonaną należycie. W tym wypadku, jeśli odbiorca ma potwierdzenie zgłoszenia zastrzeżeń do wykonania usługi przez przewoźnika, to zlecający może dochodzić praw odszkodowawczych. Jeśli nie, może się w ucho ugryźć.
Pracowałem przez jakiś czas w sklepie z kafelkami. Jeśli klient otrzymał przesyłkę, a po odpakowaniu okazywało się, że kafelki są uszkodzone, robił zdjęcia, wzywał kuriera i spisywał protokół, a zdjęcia wysyłał do nas. Myśmy zwracali kasę lub dosyłali brakujące kafelki, a z firmą przewozową załatwialiśmy odszkodowanie. Z tego co wiem, zawsze było wypłacane, tylko trwało to nawet dwa miesiące.
Tutaj obowiązuje ta sama zasada. Jeśli brakuje zegarka, wzywamy kuriera i spisujemy protokół. Tylko warto sprawdzić w OWU i regulaminie przewoźnika, czy zegarki nie są wyłączone z przewozu. Wiele firm nie ponosi odpowiedzialności za przewóz zegarków, chociaż DPD chyba nie, bo zaginął mi zegarek z Hiszpanii wysłany właśnie DPD i wypłacili odszkodowanie sprzedawcy.