Ależ oczywiście, wcale nie twierdzę że elektrownie węglowe są lepsze. Po prostu problemem elektrowni jądrowych i całej infrastruktury z nimi związanej jest to, że na stosunkowo niewielkim terenie składuje się odpady i stare wyposażenie, co generuje punktowe stężenie promieniowania zagrażające już nie tylko zdrowiu, ale i życiu ludzi w najbliższej okolicy. Zobacz, co dzieje się na Ukrainie w starych, opuszczonych kopalniach uranu. Całe miasta umierają na raka. A jeszcze złomiarze kradną składowane żelastwo i roznoszą to po całej okolicy. W Niemczech wysiedla się ludzi, bo do wód gruntowych i zbiorników wodnych przedostaje się odpad radioaktywny ze źle zabezpieczonego składowiska w kopalni soli. Zalewanie betonem, mrożenie azotem, to tylko doraźne środki na dekadę lub dwie.
Nie jestem przeciwnikiem elektrowni atomowych. Podchodzę do tematu zdroworozsądkowo jak mi się wydaje i staram się brać pod uwagę korzyści i wady. Na mój chłopski rozum, powinniśmy korzystać z atomu, ale dużo większą wagę przywiązać do planowania długoterminowego. Nie stawiać elektrowni na hurra i potem będziemy się martwić, tylko najpierw zabezpieczyć sprawę odpadów i kosztów likwidacji jak elektrownia będzie już przestarzała. A obawiam się, że u nas tak właśnie będzie: rzucimy się na atom, wybudujemy elektrownię, a śmieci wywalimy nad brzegiem Narwi w okolicach Różana. Przyjdą złomiarze, wyleją to do wody, a beczki sprzedadzą w Nowym Dworze na produkcję kapusty kiszonej.