Słuchajcie, tu nie ma się co dopatrywać "lepszości" jednych nad drugimi. To jedna i ta sama ekipa, tylko występująca pod inną nazwą. Nie ma nic lepszego, jak jedna klika i podział wewnętrzny na kilka grup, żeby wyborca miał złudzenie możliwości wyboru. I śmiem twierdzić, że nawet nie jest to wymyślone, zamierzone i przemyślane. Po prostu jest, wypracował się przez lata pewien układ, pewien system w który wpada każdy polityk. Albo się dostosuje i będzie chodził jak inni albo wypadnie z gry i zbankrutuje, zwariuje, spadnie ze schodów albo okaże się przestępcą.
Niestety, przyznajmy się, cechy naszych polityków są naszymi narodowymi cechami. Tak było w czasach szlacheckich, w międzywojniu, tak jest i teraz. Po prostu, jesteśmy pieniaczami, złodziejami, nierobami i brudasami. Oczywiście każdy z nas się na takie stwierdzenie oburzy... ale spójrzmy na siebie z perspektywy, obiektywnie. Nie potrzeba polityki. Tak, jak politycy, tak firmy toczą wojny ze sobą, mieszkańcy jednego osiedla, sąsiad z sąsiadem. Każdy z każdym, czy jest powód, czy go nie ma. Nawet krajów sąsiednich nie lubimy i każdy z którym sąsiadujemy jest zły. Dobrze, że jest Bałtyk, chociaż pewnie i jemu mamy coś do zarzucenia... Za komuny najuczciwsi wynosili z pracy ołówki, papier i co się dało, bo to było wspólne, czyli niczyje. Teraz, z biura czy fabryki herbatę, kawę, krakersy i inne rzeczy, które wziąć się da, bo to szefa, krwiopijcy który nam tak mało płaci. Za komuny "czy się stoi, czy się leży..." i teraz "się nie narobić a zarobić..." Ale jak rozmawiamy, jeden z drugim, to każdy z nas jest krystalicznym wzorem uczciwości, a kradną i brudzą tamci.