-
Liczba zawartości
2021 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez renqien
-
Brakuje Piłsudskiego, który nie obawiał się łamać zasad, wychodząc z założenia, że wygranemu i tak nikt zaglądać za koszulę nie będzie, a przegranemu to już wszystko jedno. A lać trzeba szybko, mocno i z zaskoczenia, zanim przeciwnik się kapnie, że zarobił w ryj. Tutaj, moim zdaniem, trzeba wykorzystać jakąkolwiek okazję i pretekst do tego, żeby narobić huku i zmusić uchodźców do spierdzielenia w panice z powrotem do Mińska. Jak się rozniesie, że nie żartujemy i możemy użyć siły, to i chętnych do podchodzenia pod granicę będzie mniej.
-
@zadra tych Ruskich dałem przykładowo. Nie chodzi o nich, tylko o postawę Europy. Równie dobrze możemy mówić o dowolnym wymyślonym agresorze z jakiegoś nieistniejącego kraju. A tak przy okazji... Ten 8 listopada to jakieś święto? Pytam, bo nie wiem. Zaciekawiło mnie, czy JKM miał jakiś sen, czy to wynika bardziej z jakiegoś kontekstu dziejowego, jakaś rocznica czy coś...
-
To jest takie podszczypywanie, dotykanie cycków, sprawdzanie jak daleko można się posunąć, zanim dostanie się w ryj. I moim zdaniem, zamiast bawić się w kurtuazję, powinno się właśnie dać w ryj, żeby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli, bo potem będzie trzeba bardzo mocno zwierać pośladki.
-
Jak sobie polskie siły poradzą jak poprzednim marszem niepodległości w Warszawie, to będziemy mieli niezły cyrk. Nie zdziwię się jak dojdzie do konfrontacji siłowej, przerodzi się to w jakieś starcia z udziałem wojsk jednej i drugiej strony, a siły NATO podkulą ogon i powiedzą, że nie mogą mieszać się w lokalne konflikty. Coraz częściej, jak patrzę na to wszystko co się dookoła dzieje, to widzę wyraźne analogie do drugiej połowy lat trzydziestych XX w. W tej chwili, tak na dobrą sprawę, Ruscy mogliby zająć Ukrainę, Białoruś, Litwę i zahaczyć o kawałek Polski, a Europa nie zrobiła by kompletnie nic, poza poskakaniem, pokrzyczeniem i schowaniem się do nory.
-
Bo niczego nie udaje. Dlatego właśnie namawiałem Marcina na zrobienie Awiatora w innym stylu niż wszystkie lotniki. Żeby nie udawał czegoś, czym nie jest. Luźne nawiązanie do klimatu. Takie niedomówienie Niestety, za późno
-
Po za tym, dla mnie na przykład, wielbiciela zegarków wojskowych, niczego nie udaje. Nie jest kopią zegarka, który gdzieś tam walczył za wolność. Nie powiela schematów innych zegarków militarnych. Nie udaje prawdziwego zegarka wojskowego. Jest inny, a zachowuje charakter. Mogę go mieć na łapie bez wstydu, że noszę imitację czegoś, czym nie jest. Jak chcę założyć wojaka, to wkładam prawdziwego wojaka z wojny, a jak mam ochotę na cywila, to zakładam VIS-a i dalej zachowuje styl. Mam akcent militarny, ale nie jest to zegarek stricte militarny.
-
Nie, po prostu przestać konkurować sami ze sobą, a zacząć współpracować. Na własnym podwórku. Zacząć od siebie i swojego otoczenia. Tyle. Może nawet aż tyle. Ja, Ty, on... Do tego zmierzam, że nie polityka i wybory, a praca nad sobą i swoim otoczeniem może coś zmienić. A angażowanie się emocjonalnie w politykę prowadzi tylko do napięć i nerwów między ludźmi, którzy bez tej polityki byliby całkiem spokojnymi i byc może nawet zaprzyjaźnionymi ze sobą ludźmi.
-
@ps1974 Zwróć uwagę na to, że bardzo podobnie było w okresie międzywojennym. Miałem to szczęście, że sporo rozmawiałem ze starszymi, którzy ten okres po prostu pamiętali. Uwierz mi, że Dołęga Mostowicz wcale bardzo nie przejaskrawił tego, co w tamtym czasie się działo, a co ujawnił tak drastycznie 1939 rok. Mam już kilka lat i zawsze, od małego słyszę, że winę za to co się dzieje w społeczeństwie ponosi wojna, kryzys, ustrój, przeszłość... Nie, po prostu tacy jesteśmy. Jako społeczeństwo. Jednostki to co innego i nie można mówić, że wszyscy jesteśmy paskudni. Nie. Zmieniamy otoczenie i stajemy normalni. Po prostu ci ludzie w tym otoczeniu robią się jacyś dziwni. Nawet większa grupa Polaków za granicą już zaczyna być "polskim społeczeństwem" i zaczyna się gryźć między sobą. Ale jako jednostki w innym środowisku jesteśmy zupełnie normalni. Taka nasza cecha narodowa.
-
@ps1974 tak trochę nie do końca zrozumiałeś. Ja po prostu piszę, że to nie politycy są tacy, tylko my. Niezależnie w jakich czasach, zawsze mieliśmy ten problem, że politycy kradli, kłamali, wszczynali wojny polsko-polskie, było łapówkarstwo i prywata. To nasze cechy narodowe i ich nie zmienisz. Zawsze w czasach pokoju i spokoju będziemy sobie robić polskie piekiełko. Czy to się zmieni? Nie, dokąd w Polsce będą Polacy i będzie pokój. Po prostu trzeba się z tym pogodzić i potraktować jak mróz na Alasce czy upał w Afryce. Można narzekać, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że to nie są ONI tylko MY. Jedni, drudzy, trzeci, to po prostu MY wkręceni w pewien układ. Czy wiem, jak to zmienić? Wiem, ale bardzo bardzo tego nie chcę. Z historii jasno wynika, że Polacy potrafią się jednoczyć i wspólnie robić dobre rzeczy tylko w jednej okoliczności...
-
https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=&cad=rja&uact=8&ved=2ahUKEwiQgJSxxYT0AhUxtYsKHbzTC-wQFnoECAIQAQ&url=https%3A%2F%2Fpl.wikipedia.org%2Fwiki%2FOksymoron&usg=AOvVaw0LMhwcH0bwwgOtmJsvzo0X
-
No właśnie. A ja jestem poza tym i jest mi żal. Do pewnego momentu takiego języka używali jedni, teraz drudzy... Smutne, że jako społeczeństwo dajemy się tak wodzić za nosy tym, na których właśnie nie chcę głosować. Bo jedni, i drudzy, i trzeci, nastawiają nas samych przeciw sobie.
-
Nie ma czegoś takiego jak mniejsze zło. Czy, podając bardzo skrajny przykład, mając do wyboru faszyzm lub komunizm, miałbym pójść na wybory i wybrać mniejsze zło, dając mu przyzwolenie do zabijania, tylko mniejszej ilości ludzi? Sorry za skrajność, ale myślę, że ona dobrze obrazuje moje podejście.
-
@desmo mówisz/piszesz jako człowiek opowiadający się po jednej ze stron. Ja to rozumiem, dla Ciebie tak to wygląda. Dla mnie nie. Dla mnie jedni, drudzy czy trzeci byli tyle samo warci, a do tego część z nich płynnie zmieniała front, zależnie od mody i wygody. Dziękuję, postoję. Stoję na marginesie tego całego burdelu i patrzę z uśmiechem na ludzi zaangażowanych emocjonalnie w politykę. Pamiętam jak jeden taki wysoki był ministrem edukacji. Znajomi psy na nim wieszali, że debil i gada od rzeczy. Zmienił front i słyszę, że podobno się zmienił, zmądrzał, sensownie gada.
-
Nie przyłożę ręki do tego układu, jak nie przyłożyłbym do komunizmu, faszyzmu czy czegokolwiek, co niszczy kraj i ludzi. W tamtych czasach też był obowiązek głosowania, wybierania, a do wyboru byli tylko jedni i ci sami, tylko pod innymi nazwiskami i z innymi numerami na listach. Wiem, że świata i naszego kraju nie zmienię, ale do tej degrengolady ręki nie przyłożę. Nie gniewaj się, nic osobistego, ale to jest właśnie bzdura, którą nam wmawiają już od dawna, żeby legitymizować istniejący porządek rzeczy. W końcu sami wybraliście, to znaczy, że popieracie nasze działania. d*pa, d*pa, d*pa... nie popieram, nie wybieram, nie jestem jednym z was <- w sensie NICH. Gdyby każdy, kto jest przeciw temu układowi nie poszedł do wyborów, wybory nie byłyby ważne i poszedłby sygnał w świat, że w Polsce nie dzieje się tak kolorowo, jak na papierze wygląda. Teraz czekam tylko na dekret, ustawę, rozporządzenie lub inny szmatławy świstek papieru nakazujący pod groźbą stawiennictwo na wyborach.
-
Dokładnie. Głosowałem dwa razy w życiu, pierwszy i ostatni. Potem przejrzałem na oczy, jak zobaczyłem jak panowie z KLD, UD, KPN i innych skłóconych ze sobą ugrupowań pili razem wódkę i obcałowywali się w "Rozdrożu". Spojrzałem na politykę z innej strony i uwierz mi, wiele zrozumiałem. Nie przyłożę ręki do rządów nikogo, kto wpisuje się w istniejący układ, czy będzie czerwony, zielony czy nawet we wszystkich kolorach tęczy.
-
Słuchajcie, tu nie ma się co dopatrywać "lepszości" jednych nad drugimi. To jedna i ta sama ekipa, tylko występująca pod inną nazwą. Nie ma nic lepszego, jak jedna klika i podział wewnętrzny na kilka grup, żeby wyborca miał złudzenie możliwości wyboru. I śmiem twierdzić, że nawet nie jest to wymyślone, zamierzone i przemyślane. Po prostu jest, wypracował się przez lata pewien układ, pewien system w który wpada każdy polityk. Albo się dostosuje i będzie chodził jak inni albo wypadnie z gry i zbankrutuje, zwariuje, spadnie ze schodów albo okaże się przestępcą. Niestety, przyznajmy się, cechy naszych polityków są naszymi narodowymi cechami. Tak było w czasach szlacheckich, w międzywojniu, tak jest i teraz. Po prostu, jesteśmy pieniaczami, złodziejami, nierobami i brudasami. Oczywiście każdy z nas się na takie stwierdzenie oburzy... ale spójrzmy na siebie z perspektywy, obiektywnie. Nie potrzeba polityki. Tak, jak politycy, tak firmy toczą wojny ze sobą, mieszkańcy jednego osiedla, sąsiad z sąsiadem. Każdy z każdym, czy jest powód, czy go nie ma. Nawet krajów sąsiednich nie lubimy i każdy z którym sąsiadujemy jest zły. Dobrze, że jest Bałtyk, chociaż pewnie i jemu mamy coś do zarzucenia... Za komuny najuczciwsi wynosili z pracy ołówki, papier i co się dało, bo to było wspólne, czyli niczyje. Teraz, z biura czy fabryki herbatę, kawę, krakersy i inne rzeczy, które wziąć się da, bo to szefa, krwiopijcy który nam tak mało płaci. Za komuny "czy się stoi, czy się leży..." i teraz "się nie narobić a zarobić..." Ale jak rozmawiamy, jeden z drugim, to każdy z nas jest krystalicznym wzorem uczciwości, a kradną i brudzą tamci.
-
Coś w tym guście https://www.ebay.pl/itm/353340289158?hash=item5244b8f086:g:e6EAAOSwBLNf8cMW Przy czym wcale nie wiem, czy BWC w tym wypadku nie jest tylko nazwą producenta kopert. Widuję różne brandy sprzedawane właśnie w kopertach oznaczonych BWC London i chyba nie jest to ten sam B.W.C znany ze Szwajcarii.
-
POLJOT 3133 do 1992 i później próba oceny oryginalności.
renqien odpowiedział Elob500 → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Musiało ich być niewiele, bo obserwuję je od dawna i CCCP trafiają się mega rzadko. Przez kilka lat może kilka sztuk i chyba wszystkie Tobie podesłałem Ostatnio jakiś Niemiec kilka buranów sprzedawał i nawet w fajnych cenach, jeden był własnie CCCP ale zanim kapcie założyłem, to już go nie było -
Ty pacz, a ja jak jeansy skracałem, to te kawałki nogawek wyrzucałem... ale nożem???
-
Romka to aż zacięło z wrażenia
-
CO NOSZĄ WIELBICIELE ZEGARKÓW RADZECKICH JAK NIE NOSZĄ RADZIECKICH?
renqien odpowiedział rk7000 → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Ja mam wrażenie, że on ma takie podejście do VIS-a jak Gajos do Janka Kosa Całe życie mu go wypominają A najgorsze jest pewnie to, że sprzedawał za ile sprzedawał, a mógł dwa razy drożej, sądząc po cenach na rynku wtórnym 😂 -
CO NOSZĄ WIELBICIELE ZEGARKÓW RADZECKICH JAK NIE NOSZĄ RADZIECKICH?
renqien odpowiedział rk7000 → na temat → ZEGARKI ROSYJSKIE I RADZIECKIE
Jak masz takie układy z produkcją, to pogadaj o kopercie z brązu. Chociaż jednej, dla mnie -
@NavyPytanie, czy ta gwarancja jest i nadal obowiązuje? Jeśli tak, to jak pisałem wcześniej, przekazać pokwitowanie kupującemu i tyle. Reszta leży już w gestii kupca. Dla sprzedawcy mega komfortowa sytuacja, bo gwarantem za usterki mechanizmu jest serwis, a sprzedawca odpowiada tylko za ewentualne wady prawne i zatajenie wad fizycznych takich jak zalanie, upadek itp. Jestem handlarzem. Nie, nie handluję zegarkami, ale dużo sprzedaję, prowadzę sklep internetowy. Zawsze wychodzę z założenia, że kupującego trzeba potraktować tak, jak samemu chciałoby się być potraktowanym. W takich spornych sprawach po prostu trzeba rozmawiać i znaleźć wspólny język i rozwiązanie. Trudno, stało się i trzeba wyjść z tego z twarzą (ale również z całą d*pą ).
-
@Navy absolutnie nie. Olewanie kupującego w tym wypadku jest zupełnym nieporozumieniem i już tak zupełnie z ludzkiej strony, żaden z nas nie chciałby być potraktowany w ten sposób. Zwłaszcza, że obowiązuje coś, o czym większość z nas zapomina w takich wypadkach, czyli rękojmia sprzedającego, która jak znam życie, nie została w tym przypadku wyłączona. Jeśli kupujący będzie w stanie udowodnić wadę zegarka, to po stronie sprzedającego leży zadośćuczynienie. Szczerze? Wolałbym jako sprzedający sam usunąć usterkę, niż na przykład zwracać koszty naprawy w autoryzowanym serwisie. Zwłaszcza, jeśli jest na serwis mechanizmu gwarancja.
