Wiem, że to nie do mnie pytanie, więc odpowiem Myślę, że stosując nawet połowę tych obostrzeń zredukujemy grypę do pomijalnego minimum. Duże epidemie grypy wygasły gdy nie miały już na kim się rozwijać i jak przenosić. W dodatku mutacje powstają w organizmie zarażonego, więc im mniej zarażonych, tym mniejsza szansa na mutację. Natomiast, w momencie zdjęcia obostrzeń problem po jakimś czasie powróci. Powód? Mobilność ludzi jakiej jeszcze nigdy nie było.
Podobnie jak słynna Hiszpanka, która tak się rozwinęła w wyniku wojny i powrotu do domów milionów żołnierzy, statkami, pociągami itp. COVID jako pandemia jest wynikiem tego, że ludzie roznoszą go po całym świecie podróżując. Jeśli nawet uda nam się COVID opanować, wyleczyć, nauczką z tej lekcji powinny być surowe zasady podczas przenoszenia się na duże odległości. Lotniska międzynarodowe, dworce, przejścia graniczne powinny być pierwszym punktem przesiewowym, gdzie wykrywałoby się ludzi z wysoką gorączką i innymi niepokojącymi objawami. Wg. mnie to pierwsza rzecz, jaką powinniśmy jako cywilizacja wprowadzić w nowych czasach. Oczywiście, problemu to nie wyeliminuje, ale znacząco zmniejszy ryzyko szybkiej rotacji choroby i da nam czas na podjęcie działań zapobiegawczych.