Widzisz, dla Zenitha to pokaz możliwości, a GP bazuje na dziwadłach, bo takich ma klientów. Po prostu poszli w stronę najdroższych zegarków, które zupełnie w Europie się nie przyjęły, bo nie mogły. Te ich bridgesy, cała seria z trzema mostkami, dla nas paskudne, mają szerokie grono wielbicieli. Kwestia estetyki. Niestety, u nas pokutuje Rolex jako szczyt prestiżu, sam wmieszałeś w to Omegę, która jest mocno w środku piramidy, a o markach ze szczytu niewielu słyszało, a jeszcze mniej widziało. Zegarki za kilka milionów są dla nas abstrakcją.