Zbiera człowiek zegarki i zbiera, wojaki, ruskie, kosmiczne, te nowsze i te starocie ale w pewnym momencie dochodzi do etapu, że chciałby mieć zegarek inny od całej kolekcji, zegarek idealny. Idealny dla niego oczywiście, bo innym się może nie podobać. Pasujący na każdą okazję, mający to coś, cieszący oko. Mam to szczęście, że ja taki zegarek znalazłem. Nie za duży, nie za mały, nie za mientki, nie za twardy, taki akurat. Na tyle mi podpasował, że pomimo ceny, wracałem do niego co kilka dni i coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że taki chcę. Że jest zrobiony pod mój gust, prosto i stylowo. Niby troszkę inspirowany PAM-em ale nie jest typowym homarem. Na tyle zmieniony w stosunku do pierwowzoru, że zupełnie inny.
Obiecałem Borealisa i jest:
Model już nieprodukowany i wcale nie łatwo dostępny. Niby pojawia się co jakiś czas jeden z Portugalii, ale w miesiąc po sprzedaży wraca na aukcję po raz kolejny. Nie zaryzykowałem, kupiłem ciut droższy, ale nie stać mnie na kupowanie podejrzanych sztuk.
Pasek paskudny, ale niesamowicie miękki i jakiś taki, że gdyby wyglądał inaczej (lepiej), to zostałby na zegarku. A tak, musi spadać na rzecz jakiegoś mesha czy czegoś takiego, do czasu, aż @gripen zmontuje mu nowe portki.
Dekielek całkiem urodziwy, jeszcze z folią, podobnie jak koronka:
ale klamerka to już absolutne mistrzostwo świata: