Marek Szajerka
Użytkownik-
Liczba zawartości
1174 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Marek Szajerka
-
Drugi nabytek z początku tego tygodnia. Jocker J. W katalogu z 1893 r. na s. 32. https://junghansarchiv.de/fileadmin/pdf/1893_04/1893_04_full.pdf Posiada funkcje wybijania godzin i budzenia. Na zdjęciach stan przed naprawą 14.11.22 i 17.11.22. Wszystkie trzy sprężyny były pęknięte.
-
Podałem link, jak wyszukiwarka internetowa reaguje na frazę budzik Joker. Nie widzę tu z mojej strony nadużycia. Istnieje zapewne związek przyczynowo - skutkowy miedzy niemiecką nazwą katalogową budzika, będącego przedmiotem Naszej dyskusji a współczesnymi budzikami elektronicznymi dla dzieci. Pozdrawiam. Marek
-
I słusznie, lepiej trzymać się ładnych nazw oficjalnych, katalogowych. W tym przypadku Joker. https://junghansarchiv.de/fileadmin/pdf/1900_01/1900_01_full.pdf s.23. Nawet współcześnie budzik Joker kojarzy się z dziećmi. https://www.google.com/search?q=budzik+Yoker&oq=budzik+&aqs=chrome.0.69i59l3j69i57j69i59j69i60l2j69i65.10790j1j4&sourceid=chrome&ie=UTF-8
-
Czy ten budzik nie ma walorów edukacyjnych?
-
W tej dyskusji o kareciakach zgubione zapewne zostało ich przeznaczenie pierwotne. To były modne 100 lat temu prezenty na chrzciny, szczególnie z pozytywką. Kareciaki posiadają walor użytkowo - edukacyjny, adresowany do dzieci. Jest on aktualny i obecnie. Podam taki przykład z tego roku . Przyszedł do mnie bratanek z synami (8 lat i 3 lata), specjalnie na prezentację budzików. Raz w roku robię przegląd kolekcji i wystawiam je z pudeł. Pokazałem chłopcom przezroczysty chiński budzik , pokazując koło balansowe z kotwicą, powiedziałem, że to serce zegara. Gdy nakręciłem kareciaka, starszy do młodszego zawołał: Chodź zobacz, serce budzika . Chłopcy przez ok. 2 godziny zajmowali się rozkładaniem budzików na stole, na dywanie. Interesowało ich jak ten dzwoni a jak tamten. Dla 3 latka zajmowanie się jedną zabawą przez ok. 2 godziny wiele mówi. Dla współczesnego pokolenia, otoczonego elektroniką tamten świat jest trudny do zrozumienia. Dlatego te budziki miały witryny, płyty werków były platerowane a od czasu opanowania technologii wyrobu stali nierdzewnej, w latach 20 XX w., , także i z tej stali. To był szczyt wówczas nowoczesności. Przykładowo w 1897 r. dyrektor Królewskiego Seminarium Nauczycielskiego w Grudziądzu chwalił się tym, że szkoła posiada elektryczny dzwonek. Pokazałem tu druga stronę medalu o karaciakach, jako historyk. Jeden z wczorajszych nabytków już jest sprawny. Przypuszczam, że jest z przełomu XIX/XX w. W przeciwieństwie do kareciaka z lat 20. XX w., , wyprodukowanego w Chinach, ten ramki bocznych witryn, front i drzwiczki posiada wyłącznie z miedzi, Platerowana jest tylko podstawa i daszek z gzymsem. Atmosferę i mentalność sprzed 100 lat oddaje film Hugo i jego wynalazek. Pokazuje on fascynację dziecka mechanizmami zegarowymi. Taka była zapewne tez funkcja kareciaków, pobudzić ciekawość dziecka , wprowadzić go w świat mechaniki.
-
Do mnie dzisiaj dotarły kareciaki Junghans, wypatrzone na Allegro. Zdjęcia po otwarciu przesyłki. Jestem z niej bardzo zadowolony. Jeden z nich , ten w gorszym wizualnie stanie jest jednocześnie budzikiem i zegarem wybijającym godziny. Posiada trzy sprężyny, symbol B11, który już po wpadkach z datacją nie uznaję za datę produkcji. Ten symbol jest też wybity na podstawie. W przypadku tego z okrągłym szkłem , witryny boczne były wyłącznie z miedzi. Platerowane zostały tylko podstawa i daszek.
-
Podpisuję się pod Kolegą tomaszwr
-
Gratuluję budzika. Werk Junghansa z lat 1888-1891. Charakterystyczny element, to możliwość regulacji młoteczka. Na zdjęciu mój budzik. Też miałem przez lata problem z ustaleniem marki. Dopiero, gdy przypadkowo natrafiłem na stronę muzeum zegarów Niemczech, zobaczyłem identyczny mechanizm. Niestety, nie odnotowałem tej strony.
-
Koledzy , macie przepiękne kolekcje. Motywują one innych do kolekcjonowania budzików polskich, tak sprzed 1945 r. , jak i po tym roku. Również żadnych "ptaszków" nie posiadam. Te posty pokazują też, że warto naprawiać same werki, by np. za kilka lat uzupełnić o obudowę. Dotyczy to nie tylko budzików polskich. Pozdrawiam. Marek Kilka lat temu naprawiłem werk Junghansa sprzed I wojny światowej. Znajomy zegarmistrz przyjął do naprawy budzik o identycznej sygnaturze, tylko różnica była w literach A i B. To zapewne dotyczyło młoteczka. Przyjęty do naprawy miał młoteczek w środku a mój zewnętrzny. Zamieniliśmy się werkami. Ja dałem sprawny a zegarmistrz uszkodzony. Wiele elementów było uszkodzonych, że bez tej zamiany obecnie ten zegarmistrz, z braku części, nie był w stanie go naprawić. Mój był dosłownie Frankensteinem. Po pewnym czasie ten werk naprawiłem, zmontowałem budzik z widokiem. Junghans też miał w ofercie takie budziki z widokami.
-
W przypadku posiadania egzemplarzy w ładnym stanie, przyjemność sprawia montowanie składaków. Czasami przejściowo wychodzi z tego Frankenstein. Miło jednak patrzeć, jak mechanizm jest ponownie sprawny z pozyskanych przez lata luźnych części. Tym bardziej, jak się nie ma kwalifikacji zegarmistrzowskich. Dla samouka to jest ogromna frajda. Na zdjęciach Mera - Poltik mechanizmem z II kwartału 1985 r. oraz GF z tarczą po 1918 r. plus promienista lunetka pod szkło i tylko tyle jest w nim z oryginału. Może się kiedyś trafią pozostałe elementy?
-
Napisałem o ortografii, by podkreślić, że nie miałem na myśli żadnych akcentów ze sfery ideologicznej. Po prostu popełniłem błąd ortograficzny i się zreflektowałem po odbiorze mojego postu przez Kolegę.
-
Przepraszam za popełniony przeze mnie błąd ortograficzny. Oczywiście poprawny tytuł to: Polskie budziki. Tak na marginesie mnie np. drażni stawianie przecinka przed spójnikiem a. Przecinki stawia się przed partykułami: li czy no że oby niech nie. Pozdrawiam i dziękuję za zwrócenie uwagi na błąd ortograficzny. Pół wieku temu za trzy błędy ortograficzne można było oblać maturę z języka polskiego. Marek
-
Bardzo proszę też o wklejenie do do wątku Polskie Budzik, by kontynuować temat polskich budzików. Wątek jest w temacie Zegarki Polskie. Pozdrawiam. Marek
-
Bardzo dziękuję i pozdrawiam. Marek
-
Mam prośbę, mógłby Kolega skopiować tę prezentację Swoich GF do podtematu Polskie Budziki razem z tym najstarszym w kolekcji. Jest to wspaniały materiał poglądowy. Po tych zdjęciach doszedłem do przekonania, że zapewne GF posiadał lunetki pod szkłem wyłącznie promieniste a nie gładkie. Pozdrawiam i dziękuję. Marek Jak mało wiadomo o tych budzikach, niech świadczy katalog Muzeum Warszawy: https://kolekcje.muzeumwarszawy.pl/pl/obiekty/13219/ Z racji posiadanej wspaniałej kolekcji Kolega jest niewątpliwie ekspertem odnośnie tych budzików, jak nikt inny.
-
Bardzo Koledze dziękuję za tę cenną dla mnie informację. Pozdrawiam. Marek
-
Jestem tego samego zdania. Zweryfikuję datację moich GF wg obecnego Naszego stanu wiedzy, z wyjątkiem pamiątki rodzinnej z ok. 1908 r., pozostałe są z lat ok. 1920-1944 i to zasadniczo składaki, nie nadające sią do Naszej dyskusji.. Też mam do Kolegi pytanie, czy w Kolegi kolekcji front obudowy jest zawsze perforowany , czy są egzemplarze bez perforacji, jak np. Junghansach? Pozdrawiam. Marek
-
Też nie mam konkretnego egzemplarza z XIX w. Podałem tylko lata działalności firmy, jako przypuszczalne lata produkcji.
-
Opisany przeze mnie budzik z ok. 1908 r. był zapewne prezentem komunijnym dla dziewczynki, zamieszkałej w zaborze pruskim, okolice Grudziądza. Budzik z polskim napisami na tym terenie posiadał akcent patriotyczny. Z tym budzikiem nie rozstawała się do końca życia. Zmarła w latach osiemdziesiątych. Dla przykładu, w zbliżonym okresie , (przełom XIX/XX w.) na chrzciny inna dziewczynka otrzymała ozdobny budzik Junghansa. Dotyczy to też wsi pod Grudziądzem. Bardzo popularnym prezentem na chrzciny były zapewne " karciak"i z pozytywkami.
-
Popularne budziki są już w katalogu Jungansa w 1894 r. Pokazana przez PM122 reklama wskazuje na odbiorcę, robotników w fabrykach, urzędników. https://junghansarchiv.de/en/?id=1&tx_kesearch_pi1[sword]=&tx_kesearch_pi1 =1&tx_kesearch_pi1[resetFilters]=0&tx_kesearch_pi1[sortByField]=&tx_kesearch_pi1[sortByDir]=&tx_kesearch_pi1[filter][3]=1889&tx_kesearch_pi1[filter][2]=
-
Zainspirowany pytaniem Kolegi zrobiłem zdjęcie zborowe moich budzików GF. Na 5 budzików w puszce tylko jeden ma logo pod tarczą a nie w tarczy ustawiania budzenia. Tarcza kareciaka nie nadaje się do porównań, ponieważ w karciakach werk jest odwrócony. Koło balansowe jest u góry, tarcza od nastawy budzenia jest na dole i mniejsza. Tylko ten z logo pod osią ma G z "ostrogą". Przypomina to trochę kastet. Zasadnicza różnica w tarczach jest tak, że właśnie ten jest tarczą półzegara (indeksy tylko od 1-12) a te z logo w tarczy ( G bez ostrogi) są dla pełnego zegara, (indeksy 1 -24). Czasami tylko jest miejsce na cyfry 13 - 24, drukowane na czerwono. W XIX w. przywiązywano jeszcze wagę do pojęć zegar i półzegar. Biorąc za punkt wyjścia mój budzik z ok. 1908 r., Kolegi z logo pod tarczą jest starszy od tego w tarczy od nastawy budzenia . Pochodzi zapewne z lat ok.1891-1914.
-
Mój kareciak jest zapewne młodszy od tego Kolegi.
-
Gdy pisałem o budzikach GF, za punkt wyjścia przyjąłem pamiątkę rodzinną, budzik siostry mojego dziadka, z ok. 1908 r. Nawiązujące do gotyku G w logo na dolnej tarczy jest zapewne starsze od G na tarczy górnej. Wg tej klasyfikacji dolna tarcza z lat 90 XIX w. - 1908 -14. Tarcza górna po 1918 r.
-
Dziękuję Koleżeństwu za polubienia. Tego modelu, przypuszczalnie z 1933 r. nie wziąłem pod uwagę, ponieważ ma inny werk. Nabyłem go 4 lata temu na Allegro. Pisząc językiem filatelisty, należy do innej serii. Zdjęcie pokazują stan po otrzymaniu przesyłki, w trakcie i po naprawie. Budzik otrzymałem w przysłowiowym proszku. W pierwszej wersji pomalowałem na kolor zbliżony do zastanego a następnie zmieniłem na wiśniowy. Dla przypomnienia werk Boxera W 231. Natomiast z zaokrąglonym pałąkiem posiada tylny dekielek na wcisk. Na zdjęciu budzik z lat 40., 9o. 1938 - 50.
-
Looping SA/G. Droz-Meylan Reveils Looping Swiss
Marek Szajerka odpowiedział kasiaMF → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
W ubiegłym tygodniu trafił mi się werk Loopinga i zastanawiam się, czy go dać do reanimacji.
