W tej dyskusji o kareciakach zgubione zapewne zostało ich przeznaczenie pierwotne. To były modne 100 lat temu prezenty na chrzciny, szczególnie z pozytywką. Kareciaki posiadają walor użytkowo - edukacyjny, adresowany do dzieci. Jest on aktualny i obecnie.
Podam taki przykład z tego roku . Przyszedł do mnie bratanek z synami (8 lat i 3 lata), specjalnie na prezentację budzików. Raz w roku robię przegląd kolekcji i wystawiam je z pudeł. Pokazałem chłopcom przezroczysty chiński budzik , pokazując koło balansowe z kotwicą, powiedziałem, że to serce zegara. Gdy nakręciłem kareciaka, starszy do młodszego zawołał: Chodź zobacz, serce budzika . Chłopcy przez ok. 2 godziny zajmowali się rozkładaniem budzików na stole, na dywanie. Interesowało ich jak ten dzwoni a jak tamten. Dla 3 latka zajmowanie się jedną zabawą przez ok. 2 godziny wiele mówi.
Dla współczesnego pokolenia, otoczonego elektroniką tamten świat jest trudny do zrozumienia.
Dlatego te budziki miały witryny, płyty werków były platerowane a od czasu opanowania technologii wyrobu stali nierdzewnej, w latach 20 XX w., , także i z tej stali. To był szczyt wówczas nowoczesności.
Przykładowo w 1897 r. dyrektor Królewskiego Seminarium Nauczycielskiego w Grudziądzu chwalił się tym, że szkoła posiada elektryczny dzwonek.
Pokazałem tu druga stronę medalu o karaciakach, jako historyk.
Jeden z wczorajszych nabytków już jest sprawny. Przypuszczam, że jest z przełomu XIX/XX w. W przeciwieństwie do kareciaka z lat 20. XX w., , wyprodukowanego w Chinach, ten ramki bocznych witryn, front i drzwiczki posiada wyłącznie z miedzi, Platerowana jest tylko podstawa i daszek z gzymsem.
Atmosferę i mentalność sprzed 100 lat oddaje film Hugo i jego wynalazek. Pokazuje on fascynację dziecka mechanizmami zegarowymi. Taka była zapewne tez funkcja kareciaków, pobudzić ciekawość dziecka , wprowadzić go w świat mechaniki.