Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Perpetuum Mobile

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    9192
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez Perpetuum Mobile

  1. Oni się ścigają na liczbę nowych wypustów z Venezianico, czy co?
  2. Wczoraj zabrałem się w końcu do "Napoleona" w reżyserii Ridleya Scotta. Niestety skończyło się trochę rozczarowaniem. Z jednej strony piękne zdjęcia, kostiumy, dekoracje i przede wszystkim doskonale zrealizowane sceny batalistyczne. Nie odniosę się do tego, czy zgodne z historią, czy też "upiększane" do filmu, bo takim specem od historii i od czasów napoleońskich nie jestem. W każdym razie filmowo imponujące. Z drugiej strony, niestety rozczarowujący scenariusz. To nie jest w żadnej mierze film o Napoleonie i o jego karierze politycznej oraz wojskowej. To nawet zrozumiałe, bo pokazanie całej złożoności tego procesu wymagałoby pewnie całego serialu i to dłuższego niż 10 odcinków. To tylko tło. Tym niemniej uproszczenie tej politycznej i wojskowej drogi do kilku najbardziej "pocztówkowych" i ikonicznych epizodów nie broni się. Tutaj historia Europy pokazana jest poprzez szybkie przeskoki przez małe epizody i epicko odmalowane wielkie bitwy. Cała fabuła jest oparta nie na polityce i nie na historii podbojów i porażek Napoleona, ale na jego związku z Józefiną. Ten związek, trochę toksyczny i trochę dziwaczny jest osią narracji. Nie wiem na ile ten wątek jest oparty na prawdzie, a ile jest w tym filmowej fikcji, ale po prostu nie jest to dla mnie wątek najbardziej intrygujący w życiu Napoleona. Joaquin Phoenix, którego bardzo cenię jako aktora, trochę tutaj zaskakuje i jego Napoleon, to taki trochę dziwak, trochę "aspergerowiec". W tej kreacji nie ma dla mnie charyzmy, jaką musiał mieć człowiek posyłający setki tysięcy żołnierzy na wieloletnie wojny i podbijający większość kontynentu. Próby pokazania tej charyzmy są robione trochę na siłę, w hollywoodzkim stylu, i zawodzą. Dla mnie, poza wspaniale, z rozmachem zrealizowanymi scenami bitew, niewiele więcej pozostało w pamięci po wczorajszym seansie.
  3. Są tacy reżyserzy, którzy będą bez przerwy rozdrapywać bolesne tematy i są tacy, którzy będą brać na warsztat kolejne tomy Sienkiewicza. Specjalizacja. Co do „pedagogiki wstydu”, to powiem tak. Cieszę się, że w Niemczech do tej pory taka właśnie „pedagogika wstydu” obowiązywała w odniesieniu do historii najnowszej. Tylko, że to się pewnie niedługo zmieni wraz ze zmianą pokoleniową i idącą za nią zmianą polityczną. Dla odmiany na wschód od nas „pedagogika wstydu” jest wręcz prawnie zakazana i penalizowana. Przy tej różnicy w wychowaniu i narracji historycznej obu nacji, to ja już wolę Niemców, którzy mają przynajmniej świadomość swoich win, niż Rosjan przekonanych o tym, że wszystkich zawsze i wszędzie wyzwalali i oswabadzali. Łącznie z wrześniem 1939. I tak do dzisiaj. Wyzwalają Czeczenię, Gruzję i Ukrainę. Bardzo zły to będzie czas dla nas, kiedy któregoś dnia Niemcy zagłosują masowo na AFD i odrzucą tę dotychczasową pedagogikę wstydu.
  4. Mnie pod pierwszym linkiem taki wyskakuje. Damski automat, nie kwarc.
  5. Zgadza się. To jedyne miejsce, gdzie koledzy Ci to zracjonalizują i przekonają, że warto wyciąć sobie nerkę, żeby zrealizować zegarkowe marzenia [emoji6]. A dzisiaj u mnie tak:
  6. Zły adres. Ten Klub, to nie jest klub wsparcia „nie kupuj już więcej”, tylko klub wsparcia „kup jeszcze, nic się nie stanie”.
  7. Talent i umiejętności. Bez nich nawet z najlepszego sprzętu niewiele się wyciśnie [emoji6].
  8. Krzysiek dzisiaj wieczorem na koncercie [emoji39]
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.