dziś trochę lepiej się czuję - złapała mnie dość popularna przypadłość..
Na tyle dobrze, że dałem sobie zadanie ppmajstrować przy beckerze.
Moja mała lidlo-myjka miała co robić, najpierw trybiki, kółeczka, później płyty...
wszystko jako-tako, ale jednak płyty chyba czymś były pokryte, bo mimo długiego mycia w elmie to są widoczne jakieś "zacieki- mazgaje"
Tak sobie pomyślałem, że nie wypada zostawić w takim stanie..
Zatem...
Pucu-pucu ...
dwie minutki i jest efekt :
Oczywiście dalekie od ideału, ale troszkę lepsze niż przed ręczną polerką.
przy okazji troszkę pacnąłem też kilka detali :
Złożyłem wszystko do kupy, wcześniej czyszcząc otwory i wężydła.
Musiałem to napisać, bo byłoby pytanie albo sugestie
Najpewniej jeszcze go rozłożę kolejny raz, ale do tego czasu troszkę pochodzi bez wahadła stojąc na komodzie dla testów..