zadra
Użytkownik-
Liczba zawartości
1796 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez zadra
-
pomogę, jeśli konkretnie zapytasz czego nie zrozumiałeś.. Co do reszty, to cieszę się że uznajesz mnie za jakiegoś znawcę tematu na podstawie moich wpisów - to bardzo miłe z Twojej strony , ale ja do tej roli nigdy nie aspirowałem - mam swoje zdanie na jakiś temat, to się wypowiadam, mam trochę praktyki "pod paznokciami" to się wiedzą wymienię a jeśli się ktoś z moim zdaniem nie zgadza, to chętnie podyskutuję na argumenty. Miałeś może Benchmade 940 auto ? Może byś opisał wrażenia negatywne z jego użytkowania, Widzisz, odnoszenie się do tego, czy ktoś woli noże manualne, czy automatyczne wydaje mi się trochę poniżej pewnego poziomu, a pisanie o jakimś nożu "pizdryk".. hmmm. cóż - wskazuje tylko na negatywne podejście do pytania. Ja nie pytałem, czy 940 to pizdryk, czy nie pizdryk. Interesują mnie automaty, a benchmade nie miałem. Generalnie dużo rzeczy w życiu nie miałem i wcale nie jest mi z tym źle. 75%swojego życia za to, zawsze miałem przy sobie jakiś nóż - traktuję je jako narzędzie, czysto użytkowo. Bardzo mi zależy, żeby nie było zbyt ciężkie (nosiłem również noże ponad 0,25kg) oraz, żeby w praktyczny sposób można było je przenosić. Aktualnie mam składaka- manuala z D2 z grubym, wytrzymałym ostrzem długości 0,1m i grubości 4mm, ważącego 130g. Chcę coś mniejszego i wygodniejszego do pracy na codzień, a nie do leżakowania na półce i chwalenia się "półkownikami" na forum. Napisz proszę, jak dużego noża nosisz w pochewce przy pasku, którą pokazałeś na poprzednim zdjęciu? Ma więcej niż 10cm ostrza, czy jednak "pizdryk" ? ... jedynie ta opinia wnosi coś nowego i dotyczy mojego pytania... Coś chciałbyś jeszcze dodać @Burns ? Cieszę się, że są ludzie mający inne zdanie. Co Ci w mediatorze pasuje/nie pasuje? Da się go w tylnej kieszeni dzinsów nosić i nie wyciągając wsiadać do auta, czy uwiera? technikalia sobie znajdę, a bardziej interesują mnie odczucia osobiste z użytkowania.
-
benchmade 940 w automacie nie ma tu u Was dużego poparcia. Możecie podać swoje kontrargumenty na pozytywy które wymienię, ew. konkretne noże spełniające podobne założenia również cenowe - zwłaszcza niewielkiej masy oraz grubości i długości ostrza a dodatkowo nie z jakiegoś AUS 8.. 1. Ostrze poniżej 3mm grubości z S30V 2. Mała grubość rękojeści 3. Dużo ostrza w stosunku do długości rękojeści 4. Niska waga całości, przy dodatkowym klipsie DC może dobrze znikać w kieszeni. Jedynym negatywem jest to, że trochę niedostępny teraz jest u polskich dystrybutorów..
-
Z moderatorem należy żyć w przyjaźni, zatem dołączam do grona gratulujących i życzę owocnego moderowania.
-
Luma oryginał, i koronki oryginał.. koperta z tego co widać też niczego sobie. Bardzo fajny zakup. Działa w 100% ??
-
znam namiar Jestem tam bywalcem od wielu lat
-
Ale to, Panie na zagramanicy gdzieś daleko jest.. Ja z daleka, to kupywać nie umieju... Cła jakieś, złotówki nie znajo, polskiego się uczyć nie chco..
-
Ja zgrzałem się niepotrzebnie na ten piątek u Sucholskiego i tak jak piszecie.. troszkę taniej niż wczoraj, ale że by tył urywało, to już nie.. Szkoda, że Protecha nie prowadzi, może bym jednak coś brał z bocznych, ale trudno się dziwić, przecież tylko pokorne cielę dwie matki ssie Protech w Polsce ma słabą ofertę, a noże świata jakoś wielkiej wyprzedaży nie ogłosiły.. 🤨
-
pokażesz jakieś zdjęcie garłacza z takim rozwiązaniem? Jak Cię lubię, tak parsknąłem śmiechem czytając, bo wyobrażałem sobie Rozbójnika Rumcajsa odwiercającego wylot swojego strzeladła żeby skupienie z garłacza poprawić 😁 , bo pisząc to : oczywiście pisałeś o garłaczu, podobnie jak we wcześniejszym poście gdy pisałeś: Jedno z drugim tak trochę się wyklucza.. Podobnie jak nie zastosujesz tłumika na garłaczu,tak nie wyobrażam sobie zastosowania separatorów wylotowych. W całą resztę nie będę wnikał, bo tłumaczenie zjawisk falowych, sposobu rozchodzenia się fal, zmian gęstości gazów pod wpływem temperatury i ciśnienia oraz prędkości przepływów tychże w różnych ośrodkach zajęłoby dość długie opracowanie. Co do jednego to ja zdania nie zmienię. W garłaczu chodziło o możliwość szybkiego załadowania po poprzednim strzale była czym z garści oraz tak jak wspomniałeś o duży skuteczny rozrzut na bliskich odległościach. I wspomnę, że nie koniecznie chodziło o to, żeby przeciwnika zabić, ale wyeliminować, zniechęcić i wystraszyć.
-
to już podpada pod wymuszenie 😊
-
Dziękuję, ale jeszcze nie skończone Nie pierwszy, ale "pierwszy" od długiego czasu absencji Klinga została mi z noża automatycznego, którego kupiłem prawie 30 lat temu i używałem dość długo (aż rękojeść aluminiowa się rozpadła). Co ciekawe, nożyk ten bardzo przypominał sprzedawany przez benchmade model 3550, z drobnymi różnicami (kształt ostrza, znaczki firmowe i oczywiście zapewne jakość) Jednakże bryła nożyka to "toćka w toćkę" jak moje maleństwo które było w sprzedaży znacznie wcześniej, niż benchmade z Melem Pardue wypuścił stimulusa. Nawet przetłoczenia aluminiowej rękojeści wykonane w taki sam sposób jak było w moim. Zachowałem głownię, bo jak na nóż za chyba 25zł, to materiał okazał się wyjątkowo dobry (jako użytkownik mogę śmiało potwierdzić, że sygnatura FES ROSTFREI tutaj świadczy jeszcze o jakości ). To jedna z tych lepszych 440C - twardość i odporność na wysokim poziomie i totalną odporność na korozję.. Aus8 czy wszelkie kerszałowe "chronimolibdeny" mogą mu sygnet całować.. Tylko, że mało go jest strasznie więc nawet z małej z rękojeści ledwie "wygląda". Samej krawędzi tnącej jest po prostej ~60mm z ostrza 75mm o grubości 2mm - łom to to nie jest 😁 Rękojeść z gardką to równie skromne 85mm Całość tak jak teraz, waży równiutkie 60g - waga superlekka. Pójdzie na prezent niosąc ze sobą sentymentalny bagaż. Ostrze jak wyżej pisałem, z odzysku, rękojeść z klepki podłogowej mieszkania w którym urodziła się córka i mimo, że mieszkała tylko do 3 roku życia to o nim pamięta i tęskni a dodatkowo tzw "wkład własny" czyli fakt, że został własnoręcznie przez bliskiego zrobiony.. Trochę taki zabieg wizualny bez większego znaczenia dla ergonomii i użyteczności - gdyby przyłożyć liniał między śrubą rękojeści a czubkiem ostrza, to oś jest prawie dokładnie na środku. Wizualny efekt uzyskałem poprzez wykonanie skośnej gardki i leciutko pochylenie ostrza. Gdyby odrysować kształt na kartce papieru, to widać to lepiej, myślę, że zdjęcie samego noża trochę przekłamuje rzeczywistość. To jest taki z założenia "mikro nożyk " dla bliskiej "mikro osoby" z wrodzonymi problemami zdrowotnymi i robiony z uwzględnieniem tych problemów, dlatego rękojeść jest na wymiar i ma taki a nie inny kształt (chociaż w zasadzie dość klasyczny). Na pewno nie będzie przeciążony zadaniami a o ergonomię się również nie boję, bo gałązkę zastruga albo ołówek i kiełbaskę ponacina, a to w zupełności wystarczy. Taki "Garbatek" do mania i wspominania. Rękojeść jest z merbau - nie będzie problemu z wilgocią, czy szybkim gniciem, bo drewno nasycone naturalnymi żywicami jest na wodę z natury dość odporne, ale i tak jakąś oliwką przeciągnę dla pewności. Muszę jeszcze małą głowiczkę na tył rękojeści wymyślić, przesatynować ostrze, zrobić drobną grawerkę i wystrugać z kolejnego kawałka klepki i obłożyć skórą jakąś pochewkę. Na ostatnim zdjęciu wstawiłem z netu stimulusa który jak pisałem swoją bryłą jest bardzo bliski do mojego pierwowzoru.
-
u mnie składa się od jakiegoś czasu malutki garbusek. Jak się złoży, to będzie wyglądał inaczej niż wszystkie 😁
-
W garłaczu chodziło przede wszystkim o łatwe ładowanie bez dobijania kuli, dlatego ta trąba z przodu. Gdybyś wypalił z prostej krótkiej rury nakrętkami, czy gwoździami, to efekt byłby podobny jak z garłacza, ale spróbuj naładować tymi goździami prostą rurę z pełnej garści... Trudniej będzie . Jeśli jesteś strzelający, to polecam test drobnym śrutem z mossberga z 5m i z 10m. Na 5m zobaczysz gdzie trafiłeś (wyrwiesz dziurę jak pięść), a z 10-u zobaczysz, że francuz zafalował. Dopiero z bliska będzie widać posiew na całej tarczy Tylko, że mossberg to jest lufa dłuższa i trochę "prostuje" śrucinki przed wylotem.
-
Tak ogólnie, to ja trochę wiem. Może niewiele, bo jako zdobywca jedynie II miejsca na ogólnopolskich zawodach strzeleckich z długiej, to oczywiście jako amator tylko odrobinkę liznąłem tematu bak policzkowych 😜 Chodziło mi o tę ze zdjęcia, bo po co składać się do precyzyjnego oddawania strzału, skoro nawet muszki nie ma..
-
Ja rozglądam się ostatnio za jakimś małym automatem, coby wygodnie w kieszeni leżał, bo na edc taki w zupełności wystarczy, ale ten trochę przygrubaśny a cena.. jak za socoma..
-
Równie dobrze SdKfz albo PzKpfw II albo nawet któryś Flakpanzer. Wszystko, co zostawało w takich okolicznościach a miało gąsiennice albo chociaż szczątkowy pancerz miejscowi zawsze chrzcili "czołgiem". Na Pantery bym raczej nie liczył, ale kto wie.. Tak czy owak odnalezienie dobrego stanu równe jest z cudem, bo zazwyczaj przed pozostawieniem wysadzano pojazdy aby nie wpadły w ręce wroga. Nawet jednak wysadzony, pojazd albo choć jego pojedyncze części są niezłą gratką dla zbieraczy historii oraz różnych muzeów. Może kiedyś jeszcze wypłyną z bajorka..
-
Tak zapytam, choć chyba retorycznie.. U kiego licha tu jest baka policzkowa? Raczej chyba nie do precyzyjnego złożenia się do strzału.. ?
-
Lubię takie
-
zastanawiałem się, czy wejść w posiadanie dla samej koronki bo kopertę już przetopiły łobuzy, a werk strasznie zmęczony, tylko koronka została - może waży z 0,5g .. miałbym już jakiś kawałek pierwszego swojego złotego zegarka.. 😊
-
Może powstanie niedługo jakaś antyszczepionka, dzięki której ludzi zaszczepieni będą mogli się odszczepić .. 😝 Dzięki takiej antyszczepionce koncern zarobi kolejne miliardy dolarców ..
-
Pytanie mam .. Czy NAIRI prócz złotej koperty posiadało również złotą koronkę ? Macie może zdjęcie takiej koronki?
-
@Adi Ależ ja to wszystko pojmuję, tylko tak po ludzku, to mi się to w głowie nie mieści. To przecież wprost napędza popyt na prywatną służbę zdrowia; można powiedzieć, że wręcz stało się narzędziem do zbijania kapitału kosztem ludzkiego cierpienia. Bo to tak łatwo powiedzieć cierpiącej osobie, że nie ma terminów już w tym roku, proszę pytać w marcu przyszłego roku i jednocześnie jednym tchem dodać, że jest możliwość rejestracji na wizytę prywatną w przyszłym terminie.. Podam kolejny "bliski" przykład z ostatniego półrocza.. Dobra znajoma będąc na wizycie u ginekologa (jak to bywa zazwyczaj jest ten sam lekarz co poprzednio, więc stan zdrowia nie jest obcy lekarzowi i pacjentce) usłyszała, że ma mięśniaki wielkości pomaranczy i konieczne jest pilne usunięcie macicy ( w zamyśle zabieg płatny w prywatnej klinice) . Ginekolog swoją opinię wyraził odrobinę zbyt wcześnie w czasie badania, wręcz na jego początku, co wzbudziło w znajomej pewne podejrzenia. Za moją namową zdecydowała się pójść na kolejne wizyty prywatne do innych lekarzy (2 dodatkowe wizyty płatne) którzy jasno określili, że mięśniaki jak najbardziej - są, ale dużo mniejsze niż ginekolog #1 określił, a dodatkowo konieczności zabiegu nie ma, wręcz odradzają ... O co chodzi, jeśli nie chodzi o pieniądze? Jeśli "zaufany" lekarz chce na tobie perfidnie zarobić narażając pacjenta na stres, krojenie, cierpienie z powodu zabiegu a może również późniejsze problemy ze zdrowiem, bo wiadomo jak jest - może się coś nie udać, to ja chciałbym zapytać o etykę takich zachowań i moralność lekarzy.. Niestety, ale nikomu się to nie będzie opłacało. Nikt na tym by nie zyskał. Nikt, prócz.... PACJENTA...
-
Sąd jak widać miał inne podejście do obrony koniecznej i dodatkowo obrony miru domowego i jeszcze obrony zaatakowanej rodziny. Pan Rafał powinien po każdym ciosie zapytać napastnika, czy ten ma już dość, czy rezygnuje i grzecznie opuści mieszkanie.. Mógłby przecież wezwać policję i poczekać aż napastnik się zmęczy do ich przyjazdu...
-
Na początku covida nie było szansy aby się leczyć, bo ośrodki pozamykano a lekarz rodzinny przez telefon (jeśli się dodzwoniłeś) próbował z Ciebie wyciągnąć co Ci dolega.. Przed covidem również było ciężko z leczeniem. Proste przypadki (np udrażnianie zatok czołowych ) - czas oczekiwania 19 miesięcy (jeśli zdarzy się cud i termin nie popłynie gdzieś dalej), zabieg na zerwanej łąkotce - termin prawie 2 lata... Nie pójdziesz prywatnie i płatnie wykonać zabiegu - czekałeś nieskończoność. Tak, to było przed covidem, gdy nasza służba zdrowia była jeszcze "całkiem wydajna" w porównaniu z czasem covidowym.. Ale przecież teraz również, odpłatnie, załatwisz wszystko co trzeba, tylko oczywiście lepiej poutyskiwać, że przez chmarę nieszczepieńców brakuje miejsc i lekarzy.. Myślę, że nie brakuje. Najprawdopodobniej tylko ceny usług prywatnych pójdą w górę, tak jak wszystko.. Być może lekarze i pielęgniarki nawet chętniej będą pracować bo przecież mają obiecane podwyżki w połowie przyszłego roku.. 😊
-
Przecież to proste. diament w tym przypadku służy jako kamień nakrywkowy czopów osi obrotu. Zdejmij te szare okrągłe zaślepki przy ostrzu, to go zobaczysz.. 😁😁
