Moim zdaniem łączysz dwie rzeczy, które na ogół, niestety, nie idą w parze. I to nie tylko dzisiaj, ale od dawna. Ja nie mówię że Musk jest geniuszem, jak Einstein, czy da Vinci, dopiero czas pokaże czy tak jest czy nie, ale na pewno jest conajmniej tzw. wizjonerem. A to jakie ma poglądy, czy jak się zachowuje wobec innych ludzi, czy wobec pracowników, to jest zupełnie inna sprawa. To oczywiście źle, ale nie można mylić tych dwu rzeczy. A z punktu widzenia dzisiejszej „filozofii” zachodu, w praktyce etyka istnieje coraz mniej, zaczyna coraz bardziej liczyć się tylko prawo. To że cała upadającą dziś etyka świata tzw. „zachodniego” eroduje wraz z erozją kościoła to nie jest przypadek, wszak cała ta upadająca etyka to w gruncie rzeczy etyka i wartości chrześcijańskie. Ale to już zupełnie inny temat na inną dyskusję.
Zauważ że nader często ci z jakąś wizją, mocne charaktery, dążący do realizacji tej wizji konsekwentnie, z uporem, czy ci osiągający w różnych dziedzinach wyżyny, popychający w jakiś sposób świat, a zwłaszcza ten technologiczny, którego popchnięcie często wiąże się z biznesem i generuje, a czasem wręcz motywowane jest lub było zdobyciem fortuny (bo inaczej już jest z naukowcami nie-biznesmenami - chociaż ci chyba równie często, jeśli nie częściej, mają niedobory w cechach socjalnych) to osobowościowo i charakterologicznie ludzie conajmniej niejednoznaczni, mówiąc oględnie. W dużej mierze dzięki temu osiàgają swój „sukces”. Nie bez kozery wśród managerów nader często występują silniejsze cechy psychopatyczne. Tak samo, jeśli nie bardziej, podejrzewam jest wśród tych najbogatszych, „największych” biznesmenów wizjonerów.
Steve Jobs, by pozostać w branży nowoczesnych technologii, też z tego co wiem nie miał krystalicznych relacji z ludźmi. Do córki nie chciał się przyznać zdaje się przez wiele lat. Itp. Co nie zmienia, że niewątpliwie był co najmniej wizjonerem i w pewnym sensie zrewolucjonizował przemysł elektroniki użytkowej.