Nie wiem jakie było tło historii Dufoura, może salon się nie zorientował kto to, a jako człowiek skromny się nie obnosił. Natomiast jak ci się wydaje, że celebryta nie załatwi sobie w Kruku po znajomosci szybciej to jesteś troszkę naiwny. Nie mówiąc o innych krajach jak USA, gdzie klient VIP to standard.
Ja się zastanawiam kiedy w Kruku listy staną się iluzją. Ktoś się zapisał, ale telefonu nigdy nie będzie. Bo przy rosnącej popularności zmierza to w te stronę.