-
Liczba zawartości
61 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez ps1974
-
Hmmm... to mamy różne doświadczenia. Ja pracuję w jednostce zatrudniającej około 4100 osób. Do tego "świadczeniobiorcy" 🙂 w ilości około 26000 osób. Tygodniowo "rozmawiam" z około 150-200 osób (zależnie od tygodnia), więc mam chyba nieco lepszą statystykę. Zdarzają się jednostkowe przypadki gdy coś nie zadziała ale w ogólności nie jest źle. Informacje oraz bieżące instrukcje są rozpowszechniane szybko. Tzw. służby też działają dość prężnie, na bieżąco monitorując to co dzieje się w CAŁEJ jednostce. Nie ma "samowolki" (ktoś przyjdzie lub nie przyjdzie do pracy...). W ogólności każdy wie co ma robić w określonej sytuacji. Właśnie dziś rano dostałem kolejny zestaw instrukcji. Porównując z zeszłym rokiem, gdzie rzeczywiscie, panował pewien bałagan, wszystkie aktualne działania oceniam jako nieźle skoordynowane.
-
Nie zamierzam Od chwili skierowania na test masz kwarantannę do momentu otrzymania wyniku testu. Jeśli wynik jest negatywny to kwarantanna, jako bezprzedmiotowa, powinna zostać zdjęta. Sytuacja jest wiarygodna, bo niby czemu nie, jednak po raz kolejny opisujesz jednostkowy przypadek, który próbujesz przedstawiać jako regułę rządzącą procesem, a tak nie jest. Na marginesie, kadrowa zareagowała prawidłowo - Twój przyjaciel nie powinien pojawić się w pracy, skoro dostał skierowanie na test. Może wrócić dopiero po uzyskaniu negatywnego wyniku. "Osobiste znajomości przypadków", czyli statystyka sobie a Ty sobie, j.w. Miłego dnia.
-
Pisałem, że jeśli nie odpowiadają Ci "nasze" (krajowe) statystyki, możesz dowolnie używać statystyk krajów ościennych, lub dalszych, według uznania. Znajdziesz je np. tutaj: https://coronavirus.jhu.edu/map.html https://www.worldometers.info/coronavirus/ Statystyki zachorowań z pewnością są zaniżone - nie wszyscy przechodzą objawowo, nie wszyscy się zgłaszają. Twoja teza o nietestowaniu zaszczepionych opiera się na "osobistej znajomości przypadków", czyli na niczym statystycznie istotnym. Podobnie, nie wszyscy niezaszczepieni są testowani, z powodów podanych wcześniej, ale to Ci najwyraźniej umyka Nie ma czegoś takiego: "poszło do kadr". W przypadku negatywnego wyniku testu, jeśli nie zachodzą inne okoliczności (np. w miejscu zamieszkania jest ktoś z pozytywnym wynikiem), negatywny wynik oznacza, że jesteś zdrowy i masz normalnie pracować.
-
Wracasz do tematu jak bumerang. Podziwiam 😉. Już to pisałem ale co mi tam: skoro nasze statystyki Ci nie odpowiadają, zajrzyj na kraje ościenne. A jeśli nie, to kompletnie nie wierz statystykom. Przyjmij, że jedynie nieszczepieni się zakażają lub że statystyki są zaniżone (skoro uważasz, że masowo nie robi się testów zaszczepionym i to właśnie chcesz udowodnić). Tylko jak wytłumaczyć sobie pełne oddziały covidowe? Na to również masz jakiś pomysł? A może tam występują statyści?
-
@dziadek, sorry ale grasz nie fair. Wpisałem komentarz, który właśnie zacytowałeś, przy czym najpierw wyedytowałeś swój post, dokładając: "Pierwsze lata mojego samodzielnego życia przypadły ma początek lat 80 ubiegłego wieku, a w tym okresie mocno opresyjna komuna była już w dość dużej defensywie. " co kompletnie zmienia optykę mojego komentarza (sugerowałeś okres komunizmu a potem wrzuciłeś jego schyłek, czyli lata osiemdziesiąte). Moją reakcją było usunięcie tekstu, który właśnie cytujesz. Czy Ty aby nie jesteś z "nowego ładu" przypadkiem?
-
@renqien w zasadzie o tym pisałem parę postów wcześniej :-). Problemem pozostaje polityka - ktoś po prostu MUSI decydować (władza ustawodawcza), więc nawet jeśli ktoś uparcie ignoruje politykę i wszelkie wybory z nią związane to i tak musi dostosować się do obowiązującego prawa, stanowionego przez polityków właśnie. Tak więc lepiej mieć na wybór polityka (lub przynajmniej partii) iluzoryczny wpływ niż żaden.
-
Przykry wniosek ("tacy jesteśmy") - i być może prawdziwy... żeby wnieść nieco uśmiechu: czy zatem postulujesz, żeby nasze społeczeństwo mocno "przemieszać" z innymi nacjami? Dopiero by się porobiło: syndrom oblężonej twierdzy i takie tam... ale może przynajmniej między sobą byśmy się dogadali??? 😀 (bez tej postulowanej tu i ówdzie wojny)
-
Nie sugerowałem odpowiedzi, po prostu byłem ciekawy czy przedmówca ma jakąś receptę wobec swojego przekazu - i nawet dowiedziałem się, co proponuje 😉. Co do głosów: mam 1/20000000 wpływu, podobnie jak każdy, jednostkowy obywatel. Mój wpływ nie różni się znacząco od wpływu, jaki miałbym np. w stuosobowej grupie (tam również 1 głos = 1 człowiek). Zdecydowanie nie chcę pytać o Twoją "inną drogę" w czasach głębokiej komuny.
-
Tak, zagrożenie zewnętrzne zawsze nas bardzo mocno jednoczyło. Natomiast nie zgadzam się z generalizowaniem, jacy to my (wszyscy) jesteśmy... paskudni. Być może to echa komunizmu (szczególnie w starszej części społeczeństwa) i permanentnego braku wszystkiego - to były kiepskie czasy dla przeciętnego obywatela. Natomiast niewiele tłumaczy tę młodszą część społeczeństwa (wiekiem jestem, powiedzmy, na pograniczu 😉). Generalnie problem tego co u nas "nie działa" jest skomplikowany ale całkowicie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie da się tego zmienić - ta wszechobecna niemoc pcha nas właśnie w otchłań beznadziei i jeszcze większych kompleksów. Znam wielu fajnych, pozytywnych i przyjaźnie nastawionych ludzi (ale i zgoła innych też kojarzę). I chyba właśnie przyjaznego nastawienia do współobywateli nam brakuje - będąc w Niemczech, we Włoszech, w Portugalii, Austrii, Hiszpanii, kurczę nawet w Chinach w przewadze widywałem ludzi, którzy zwyczajnie uśmiechają się do siebie na ulicy. U nas same śmiertelnie poważne miny - może należało by zacząć od drobnych gestów. A politycy, cóż: wywodzą się właśnie z nas. Szkoda, że dominują Ci "60+".
-
Przeczytałem ostatnie dwie strony i tak się tylko zastanawiam @renqien... piszesz mocno anarchizując: jedni to zło, drudzy mogą tym pierwszym rękę podać, wybory złe, wyimaginowane społeczeństwo przeciwstawione z gruntu zepsutym politykom. Nie obraź się, ale z Twoich postów powiewa jeszcze jedną wadą narodową: ciągłym narzekaniem (i niemocą). Czy masz wobec tego jakiś pomysł jak zastany stan zmienić?
-
Klub Miłośników Zegarków ETERNA
ps1974 odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Nie strasz.... 😲. Ten przezroczysty dynks jest bardzo fajnym "smaczkiem" dopełniajacym całoksztalt designu zegarka. Skrobiąc go paznokciem (nawet po krawędziach) wydaje sie, że trzyma się bardzo mocno. -
No chyba, że część zgonów jest klasyfikowana jako "choroby współistniejące".
-
Skoro tak stawiasz sprawę to OK, nie testujmy nikogo - bo po co? Zdrowsi będziemy nie widząc (sfałszowanych) statystyk 🙂. Edit: gronkowca złocistego bym nie lekceważył. Paskudna bakteria.
-
Załóżmy, że masz całkowitą rację i testuje się tylko niezaszczepionych - idąc Twoim tokiem rozumowania niezaszczepieni powinni zacząć się martwić 🤣. Wczoraj ponad 10000 zdiagnozowanych zakażeń
-
Przepraszam @Ritter ale takiej koncentracji herezji dawno nie czytałem. Skoro ewolucja to kierunkowe działanie to rozumiem, że ptaki wykształciły skrzydła bo chciały sobie polatać a ogniwa pośrednie ryby/płazy opanowały ląd bo chciały pooddychać świeżym powietrzem? Powtarzam: ewolucja nie jest działaniem kierunkowym. Trend tak ale rozwiązania bazowe nie - jest tylko adaptacja do środowiska (coś jest bardziej przydatne a coś mniej - różnica może być trudna do uchwycenia ale w ogólności jest bardzo czytelna) Nie ma samców alfa - to uproszczenie i spłycenie tematu wzięte z niedokładnej obserwacji stad wilków, błędne zresztą - jest grupa rodzinna ale obecnie nikt poważny nie mówi o samcach alfa (zwłaszcza w piśmiennictwie w ogólności biologicznym) Zachowania gatunkowe (jak u lwów) są wynikiem dostosowania i to zwykła adaptacja do określonych warunków - lew prawdopodobnie dlatego ubija młode bo ma mało czasu na własny rozród - +/-2 lata przewodzi haremowi a potem lwice (albo młodszy lew) go przeganiają - nie wydala biedula, odbywa około 2000 stosunków rocznie (!!!) więc nic dziwnego, że nie wyrabia. Nie jest to jednak cecha powszechnie obserwowana w doborze płciowym (a raczej ekstremalnie rzadka). Umówmy się, że "wybory jednostek" możemy zastąpić "strategią gatunku" i będzie OK. Mutacje wirusów nie są ukierunkowane w żaden sposób. Po prostu są i spośród tysięcy możliwych rozwiązań niektóre są lepsze niż dotychczasowe i zastępują formy wcześniejsze, rozpowszechniając się w populacji narażonej (formy wcześniejsze są eliminowane przez uodparnianie populacji hostów). Jak nigdzie, właśnie w wirusach widać bezkierunkowość - być może pocieszę Cię jeśli powiem, że to typowy błąd wynikający z antropomorfizacji obserwowanego układu. Generalnie cały akapit o wirusach to sporo błędów - ich prostowanie nie jest moim zadaniem - doczytaj w pierwszym lepszym podręczniku wirusologii. A już zniszczyło mnie "krzyżowanie w obrębie wirusa" - jeśli zaobserwujesz to o czym piszesz dalej (znowu mocno antropomorfizując) to Nobel murowany. "Ślepa" losowość to znów typowy błąd kierujący Cię na ścieżkę kreacjonistów. Żeby nie przedłużać, przeczytaj np. Dawkinsa "Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa" - lekko, łatwo i przyjemnie się czyta, bardzo dobra lektura dla ludzi, którzy chcą sobie pewne rzeczy poukładać bez wchodzenia w zawiłości bardziej profesjonalnych publikacji. I nie polecam jej złośliwie - to naprawdę fajna książka. Po ostatnim akapicie przed post scriptum widzę Twój problem: nagminnie mylisz bezkierunkowość procesu ewolucji z trendem dążącym do optymalizacji danego rozwiązania (ale widać to i wcześniej, chociażby w wirusach). Gdy jakiś organizm wykształcił cechę, która przydaje mu się w danym środowisku to będzie ją rozwijał (pasywnie - bez własnych "pomysłów" w kolejnych pokoleniach ale z dużym marginesem "błędów" - przynajmniej my to tak widzimy z perspektywy czasu) i to nazywamy TRENDEM a nie KIERUNKOWOŚCIĄ. Analizę, o której piszesz w PS sobie odpuszczę. Pojęcie "niewierności" w przyrodzie dotyczy zachowań stadnych i różnych strategii rozprzestrzeniania własnych genów przez organizmy matczyne i ojcowskie w ramach rozmnażania płciowego, co bezpośrednio wiąże się z kosztochłonnością inwestycji ale to długa rozmowa. Naczelne wiernością nie grzeszą - szczególnie samce, ponosząc nieproporcjonalnie niższe koszty rozrodu (szczególnie w odległej historii naszego gatunku, obecnie wygląda to nieco inaczej). Egzaltowany ton "dopustu i wiarołomstwa" w rozmowie na tematy stricte biologiczne można sobie spokojnie odpuścić. Jak dla mnie EOT - mamy problem z zakresem pojęciowym a ślęczenie nad szkolnymi definicjami i mozolne rozgryzanie podstaw ewolucjonizmu nie powinno mieć miejsca w tym wątku. Doceniam Twoją chęć dyskusji (naprawdę!) ale żeby sobie pewne rzeczy wyjaśnić, trzeba by usiąść przy kilku piwach, wziąć kartkę, coś porysować, zerknąć do literatury - wtedy miało by to sens. Miłego dnia U mnie koleżanka z pracy szczepiona dwiema dawkami pięć miesięcy temu (generalnie ma problemy ze zdrowiem) miała dość łagodne objawy infekcji. Po konsultacji bez problemu dostała skierowanie na test, wyszedł pozytywnie - siedzi w domu, przechodzi łagodnie. Test miała jakieś dwa tygodnie temu (w pracy i tak Jej nie było - ma dłuższe zwolnienie). Przychodnia w Krakowie na Galla. Możemy sobie tak kontrargumentować do woli
-
Klub Miłośników Zegarków Christopher Ward
ps1974 odpowiedział ledr → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Zapisz się po prostu do ich newslettera - chwilę po zapisaniu się dostaniesz kod promocyjny ważny przez określony czas. Być może kod promocyjny musi być weryfikowany mailem zapisanym w systemie firmy. -
Dzięki - ten ma wymiary korony około 2,5x1,2 metra. Nie dopuszczam do nadmiernego wzrostu w górę przez przycinanie. Niestety, nie mam możliwości wsadzenia go w grunt - zające by go załatwiły w parę nocy. Kiedyś posadziłem w gruncie odmianę red sunset - nie ustał nawet tydzień, został kompletnie okorowany.
-
Poniżej fotki klona - jest około 3 m nad poziomem ziemi i w zimie, z lekkim okryciem, radzi sobie całkiem dobrze (pomimo, że wystawiony na całkiem mocne, zimowe wiatry). Trzecie zdjęcie to dziś z terenu "ogródka" - teren utrzymuję w stanie półdzikim. Drzewa, które nie rokowały, były sukcesywnie wycinane w okresie kilku ostatnich lat (oczywiście po uzyskaniu stosownych zezwoleń) a obecnie jedynie okresowe, niezbyt częste, przycinanie trawy kosą spalinową + pielęgnacja drzew.
-
Mam taki klon na tarasie - przeżywa zimy bez problemów. Dostaje jedynie dodatkowe okrycie donicy i delikatne okrycie włókniną ogrodniczą (chociaż wydaje mi się, że i bez tego spokojnie dałby sobie radę. U mnie klimat pogranicza Beskidu wyspowego od strony Krakowa. Jak znajdę to wrzucę zdjęcia.
-
Trend to nie kierunkowość. Zagadnienie: bezkierunkowość vs trend jest zgłębiane w podręcznikach nauczania podstawowego (no, może o stopień wyżej) - musiałeś zasnąć przy temacie ☺️. Jak odświeżysz to pogadamy, gdzieś tak około 2278 He, he - mówimy o decyzjach lub wyborach jednostek w celu przekazania genów czy o mechanizmach ewolucji jako procesu przemiany gatunków? Hipoteza testowana eksperymentalnie to teoria - w odniesieniu do bocianów całkiem zresztą dobra. Poza tym ,że przynoszą dzieci zarówno tym co z własnymi żonami, jak i tym co z cudzymi. Zawsze mówiłem, że to wredne ptaszyska
-
Hmmm... zobaczę 😉 Please... ewolucja JEST bezkierunkowa. Istnieją jednak trendy, w związku z kierunkiem rozwoju wymuszonym warunkami. Jeśli ewolucja byłaby procesem kierunkowym to zaraz kreacjoniści wejdą Ci na głowę (przy czym plotą bez sensu o jakiejś nieredukowalnej złożoności itp.) No i cool (chociaż nie dla ludzi) - samice szybciej wchodzą w ruję, czyli samce szybciej przekazują własny materiał. Jedno z rozwiązań szybkiego rozpowszechniania swoich genów. Skorzystaj z uprawnień gwarancyjnych lub jeszcze lepiej: z rękojmi 🙂 No właśnie m.in. o konieczności zapewnienia części/serwisu itp. pisałem Nie w tym rzecz: w lecie u nas da się wykarmić potomstwo na tyle, że poradzi sobie (już jako młody osobnik ale nie pisklę) z potężną presją pasożytów w gorącym klimacie. Zatem rośnie przeżywalność potomstwa a więc i sukces reprodukcyjny. Przynajmniej tak tłumaczy się dwuśrodowiskowość tego zwierzaka. U nas nie ma tylu potencjalnie groźnych dla bociana pasożytów ale również u nas w zimie nie ma dla nich dość jedzenia (wredne ptoki lecą się zimą nażreć do Afryki). Stąd migracje, które nie są mocno obciążające energetycznie - lecą głównie lotem szybowym. To się robi bardziej skomplikowane - jak odda to Twój sukces (więcej żon = więcej dzieci), no chyba, że nie dasz rady wykarmić tylu ile zrobisz. Wtedy to Twoja strata bo zasoby poszły się paść. Ten temat robi się śliski... żona zerka przez ramię. ☠️
-
Hasła na dziś (żeby ustalić zakres pojęciowy, bo kręcimy się bez sensu): - dobór naturalny (oczywiście dla heterotrofów rozmnażających się płciowo - może być i dobór płciowy, lepiej gadać o tym 😉 ) - wzajemna presja gatunków zasiedlających tę samą niszę ekologiczną na przykładzie układu: drapieżnik-ofiara - skorelowany z powyższym wyścig typu "obiad albo życie" - hipoteza Czerwonej Królowej - mechanizmy bezkierunkowe ewolucji na czele z dryfem genetycznym - mutacje jako "siła napędowa" ewolucji - pojęcie trendu vs bezkierunkowość procesu ewolucji Tylko my, jako ludzie, zdajemy sobie sprawę z pewnych reguł rządzących... procesem ewolucji 🙂 Otóż nie - to co najmniej w części zabieg celowy, obliczony na większą konsumpcję. Niektóre z tych zabiegów próbują być ostatnio regulowane prawnie, chociaż prawodawstwo będzie miało z tym problem. A poza tym co to ma do ewolucji? Już napisałem, dostosowuje się do AKTUALNYCH warunków. Pojęcia "szybko" lub "powoli" są arbitralne. Gepard był doskonale dostosowany do warunków sawanny ale ofiary inaczej rozwiązały problem szybkości geparda (interakcja drapieżnik-ofiara). Psianka ziemniak produkuje solaninę (świetna toksyna dla większości owadów) ale stonka "rozwiązała" ten problem. Bocian średnio radzi sobie w klimacie umiarkowanym i średnio w podzwrotnikowym ale jak siedzi w dwóch klimatach to mu się ewolucyjnie poszczęściło... przykłady można mnożyć. Ależ wprost przeciwnie - jak Cię sąsiad przyłapie to Ci utnie to i owo i w ten sposób Twój genom trwale i ostatecznie wyleci z puli genetycznej Twojej populacji 😁.
-
Jak to "nie"? Policjant z drogówki (nawiązując do Twojej wcześniejszej wypowiedzi) ma prawo zatrzymać Cię nawet jeśli jedziesz w 100% zgodnie z przepisami. Może Ci np. powiedzieć, że masz spaloną żarówkę, może sprawdzić, czy nie jedziesz pod wpływem itp. itd. To jednak jest coś zupełnie innego niż podane przeze mnie przykłady. @Ritter, please, nie bawmy się w scholastykę :-). Tak, "proces" nie optymalizuje i nie wymusza ;-). Organizmy same szukają najlepszych rozwiązań w danym miejscu i czasie a my opisujemy to jako zespół reguł zwany ewolucją. Przy czym "szybko" jest pojęciem bardzo względnym. Każdy żyjący organizm jest silnie zoptymalizowany (dostosowany do warunków i wygrywający z innymi organizmami zasiedlającymi tę samą niszę), tylko że warunki się zmieniają. To, że wiemy, że istnieje horyzont zdarzeń, umiemy z dobrym przybliżeniem policzyć krytyczną dla jego wytworzenia masę gwiazdy, a nawet zaobserwować dyski akrecyjne układów podwójnych z czarną dziurą jest już calkiem fajną weryfikacją. Nie musisz dotknąć, żeby udowodnić istnienie (lub być bardzo bliskim udowodnienia). Wiara nie jest ani ograniczeniem ani drogą - jest również produktem ewolucji. Zapewne organizacja w grupy społeczne wymusiła powstanie wiary jako alternatywnego spoiwa społeczeństwa i wspólnej tożsamości grupy.
-
Z tym żądaniem bezkrytycznego posłuszeństwa chodziło mi o coś innego: @andrzejp1242, wspominasz o rodzaju umowy społecznej, czyli prawodawstwie. Możemy się z prawem zgadzać lub nie, ale jeśli jesteśmy w jakiejś społeczności to musimy go przestrzegać (ale nie w dane prawo "wierzyć"). Mnie chodzi o to, że w teologii prawa nie są negocjowalne tylko "objawione" (czyli coś się komuś uroiło - patrz: dogmatyka) i takie "urojenie" zyskuje status prawdy. Teolog ("ksiądz", inny przedstawiciel wyimaginowanego bóstwa) coś tam sobie uważa i żąda, żeby społeczność bezkrytycznie uwierzyła. Tu mamy rażącą różnicę pomiędzy nauką a wiarą ("teologią") - nauka jest weryfikowalna/falsyfikowalna a teologia nie. W nauce możesz każdą dowolną teorię zweryfikować, nawet na własną rękę (mniejszym lub większym nakładem pracy), w teologii wszelkie hipotezy są a priori nieweryfikowalne. A co do tych rozmiarów: dlaczego ludzie upierają się, że co większe to lepsze (hmmmm.....) ? Gigantyzm, akromegalia zasadniczo są schorzeniami. Niektóre rośliny można pobudzić do szybszego wzrostu lub przyspieszonego kwitnienia, owocowania itp. (np. hormonami roślinnymi), jednak z punktu widzenia roślin, nie jest to pożądane. Ewolucja optymalizuje każdy organizm w funkcji jego dostosowania do aktualnych warunków środowiska i parametrów konkurencji i tyle :-). Tak, że te opowiastki o gigantach, wielkich roślinach to raczej między bajki (a przynajmniej biblijne założenia przyczyn i skutków w tej materii są błędne)
-
Nie za wiele wolności jest w religiach... i nie mówię o potrzebie nieograniczonej niczym wolności (to już tu przerabialiśmy). Problemem jest, jak dla mnie, żądanie bezkrytycznego posłuszeństwa. Najgorsze chyba jest to, że nie ma pola na dyskusję ponieważ wszelkie prawdy wynikają jedynie z żądania wiary, która zwykle pozostaje w sprzeczności z wiedzą.
