-
Liczba zawartości
61 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez ps1974
-
Wiesz, psychodelików to się raczej nie wciąga, tym bardziej nie "ściąga" 🙂😉
-
@dziadek niech się ta karawana toczy, byle dalej ode mnie. Może czasem nawet wciągnąć w swoje trybiki dzieci co niektórych, skoro na to pozwalają. A tak w ogólności to gratuluję wizji. Była wspomagana może jakimś psychodelikiem?
-
Tematyka ciekawa i, rzekłbym, z autopsji 😉. Wprawdzie nie moja działka ale opracowanie może być wcale zajmujące. Życz Jej ode mnie powodzenia!
-
@adiblue2: nie jest Ci zapewne specjalnie potrzebne wyrażenie mojego szacunku dla tego co robicie ale i tak go wyrażę: uznanie i szacunek. Z ciekawości: z jakiego tematu, albo jakiej dziedziny będzie bronić się Małżonka?
-
Panie i Panowie, czytam sobie ten wątek, w którym nawet kilkukrotnie pozwoliłem sobie zabrać głos, ale wydaje mi się, że w niektórych kwestiach, o co apelował również @Valygaar, dalsza dyskusja raczej nie ma sensu. Dodam jedynie, że "cywilizacja łacińska" pod rączkę z działalnością Kościoła, przez stulecia cechowała się wyjątkowym poziomem agresji wobec innych ludów, a przez przewagę technologiczną agresję tę mogła przekuć na zdobycze terytorialne, eksterminację ludów oraz zawziętą walkę o władzę (czyli po "ewolucyjnemu: w walkę o zasoby"). Właściwie aktualnie dyskutujemy nie tyle o JPII, co o historii ludzkości: przemoc i odczłowieczenie oponentów najłatwiej legitymizować ich innością, a jedną z najłatwiejszych form podziałów na "my" i "oni" są wierzenia. Większość religii to w istocie alternatywna (lub wzajemnie uzupełniająca się) względem nadania politycznego, forma zdobywania i utrzymania władzy. Chrześcijaństwo nie jest tu żadnym wyjątkiem: wystarczy przejrzeć historię walk frakcji każdej grupy "miłującej pokój" i "czyniącej dobro": katolicy, protestanci (zarówno kalwini jak i luteranie), katarzy, arianie, husyci... można długo wymieniać i tylko w obszarze wierzeń chrześcijańskich. Żeby to eufemistycznie nazwać: "tarcia" pomiędzy różnymi ruchami w różnych miejscach i w różnym czasie, były zwykle przyczyną wzajemnego wyrzynania się - oczywiście każdorazowo w imię Boga Wszechmogącego. Jak dla mnie to dość słabe podwaliny cywilizacyjne, na które niektórzy z nas powołują się w tym wątku. A inni wychwalają ich, nomen omen, pod niebiosa ;-).
-
Mamy olbrzymią łatwość zapowietrzania się 🙂. .... ale z tym przyjęciem przez Sejm uchwały o ochronie dobrego imienia JPII z dziś z 17:35 (Onet) to chyba jakiś żart jest.... powiedzcie, proszę, że to żart....
-
Nigdzie tego nie napisałem. I nie, nie myślę w ten sposób. Zresztą w wypowiedzi operowałem ogólnikami, jedynie w ostatnim akapicie odnosząc się do meritum wątku. Ale jak słusznie zauważył @eye_lip, rozmawiamy o klerze.
-
Niezależnie od zasług JPII (jakiekolwiek by nie były, nie dyskutuję, to nie meritum tej sprawy) to pomyślałem co bym zrobił gdybym miał nawet cień podejrzenia, że mój kolega, znajomy, sąsiad, współpracownik, podwładny... generalnie osoba, którą znam, krzywdziła dzieci w taki sposób, jak duchowni oskarżani o pedofilię. Osobiście, gdybym posiadał taką wiedzę o kimkolwiek, nie wahał bym się jej użyć, zwyczajnie denuncjując danego osobnika służbom (ależ to brzydko w Polsce brzmi: denuncjacja). Nawet gdybym miał PRZYPUSZCZENIE, że coś jest "nie tak" - starał bym się ten problem wyjaśnić i zależnie od sposobu wyjaśnienia, podejmować dalsze kroki lub ich zaniechać (gdyby przypuszczenie okazało się "plotką", czy jakkolwiek to zwać). Sprawę traktował bym bardzo poważnie, starając się być uczciwym w stosunku do osoby podejrzanej (w przypadku podejrzenia lub przypuszczenia). Być może na potencjalne i deklarowane podjęcie przeze mnie tego rodzaju działań wpływa fakt, że sam mam dzieci. Przeszedłem zresztą przez taki jednostkowy incydent z udziałem mojej córki (na szczęście wszystko skończyło się dobrze) i wtedy zareagowałem: szybko, skutecznie, właściwie i prewencyjnie - generalnie i szczęśliwie nic się nie stało. Zachowanie kleru stoi w sprzeczności z prostą zasadą: widzą problem, ale zamiast podjąć działania: zgodne z prawem, poczuciem moralności i zdrowym rozsądkiem, nie robią nic lub wyciszają sprawę. I w tym zakresie, jeśli Papież personalnie i świadomie uczestniczył (nawet jednokrotnie) w takim procederze, jestem w stanie, jako człowiek, obywatel i ojciec, normalnie i wprost Go potępić. Podobnie jak każdą inną osobę, która przez własne zaniechanie, powoduje tego rodzaju cierpienie u dzieci. Naszą ewolucyjną, moralną i społeczną prerogatywą jest ochrona potomstwa. Kościół, roszcząc sobie prawo do tworzenia i modelowania wzorców moralnych, sam stawia się ponad normami stworzonymi we własnych strukturach. I to jest, wydaje mi się, istotą problemu. Papież to jedynie gorący temat dyskusji o całej strukturze.
-
Obecnie chyba wszyscy mamy problem z czasem. Czas pracy mam wprawdzie nienormowany ale to nie jest tak jak ludzie myślą: "ten to pożyje, może przyjść i wyjść kiedy chce". Ale ósemka dzieci...., Jezu, ja z moją dwójką nie wyrabiam. Szczęśliwie obydwoje w wieku studenckim, więc zrobili się mniej absorbujący. OK, będzie off-topów. Miłego wieczorka życzę!
-
Wiesz, to był tylko luźny komentarz. Jam prosty człowiek, znajduję przyjemność w pisaniu jako takim. Właśnie po paru latach pisania byle czym, a wcześniej użeraniu się z Montegrappą, wróciłem do piór, począwszy od Lamy Safari. To tylko w ramach czystej przyjemności w posługiwaniu się tym przyrządem piśmienniczym i w ramach rozpisania się przed nadejściem dawno temu zamówionego pióra (jeszcze ze dwa miesiące i powinno być). Skrobie to piórko niemiłosiernie ale po paru stronach przestało mi to przeszkadzać i teraz, po zaopatrzeniu się w notes, byle powód jest dobry, żeby coś tam popisać. A i pióro, na dobrym papierze zachowuje się znacznie bardziej poprawnie. A do kawy mam, stety lub niestety, ekspresy (jeden w domu, jeden w pracy) i wybór dobrej kawy w zupełności mi wystarcza. Uwielbiam np. Blue Mountain. Może po prostu nie mam czasu walczyć o niuanse smakowe... :-(. Tym niemniej: szanuję kazżdego perfekcjonistę i w niektórych obszarach również staram się nim być 🙂
-
Uuuuu...... 😕 a mnie się zawsze wydawało, że to pióro jest dla mnie a nie ja dla pióra... OK: albo bym się z tą stalówką od razu polubił albo użył bym dwa razy: pierwszy i ostatni 😉
-
Straszny dziwoląg.... ale skoro pisze tak, jak chciałeś to OK. Zastanawiam się tylko jak można tę stalówkę dostosować do własnego kąta nachylenia, pod którym trzyma się pióro, szlifować? A może są różne kąty tych stalówek?
-
Około dziewięciu miesięcy temu w niniejszym wątku wspominałem, że czekam na pewne pióro. Atramenty już są 😉 a jak dobrze pójdzie to jeszcze 2-3 miesiące czekania i będzie nimi co napełniać. Na razie testuję na Lamy - nasycenie koloru, wysychanie... bardzo zachęcające.
-
Prośba o pomoc. Praca magisterska - psychologia.
ps1974 odpowiedział adiblue2 → na temat → PO GODZINACH
gotowe 🙂 Ankieta miejscami jest niejednoznaczna lub nie uwzględnia czynników, których nieco brakuje w pytaniach, tym niemniej, powodzenia w interpretacji danych! -
Czasem tak bywa (ma się tego fuksa) - gratuluję. Co do Staniorowskiej to, wg. mnie, najlepsze to Ikar, Andromeda, Iris, przynajmniej z tego co widziałem. Ten ostatni figuruje na Desie w rekordach "młodej sztuki". W aukcji Ikara uczestniczyłem ale szybko odpadłem - zainteresowanie było bardzo duże a cena końcowa poza moimi możliwościami w ramach "mecenatu sztuki" ☺️
-
Pomimo pewnej "siermiężności" to czyta się szybko a fabuła potrafi wciągnąć. Jeśli się spodoba to polecam również "Chciwość" i "Zero" tego samego autora. Dobrze wchodzą
-
A u mnie wiszą tymczasem dwa. W gabinecie/bibliotece P. Patrycja Kruszyńska-Mikulska. Maluje zwykle flamingi ale miała fajny cykl "Geisha" a mnie udało się trafić chyba najlepszy obraz z tego cyklu. To akryl - genialne tło i świetny kolor kimona. I drugi, chwilowo ostatni nabytek P. Marcin Tomaszewski - bez tytułu. Powiem, że nieszczególnie podobają mi się Jego "xenomorfy" ale abstrakcyjne miasta i budynki (tym razem olej) są świetne. Udało mi się wygrać w licytacji jeden, chociaż miałem ochotę na więcej... ten wisi w pokoju głównym/salonie. Generalnie w Polsce jest całkiem sporo nieźle malujących artystów "młodego pokolenia" (żeby wymienić kilku: Daniel Pawłowski - WOW!, Jacek Szynkarczuk, Aleksandra Staniorowska, Edward Szutter - nieprawdopodobnie operuje światłem odbitym). Niestety, jeśli ich obrazy pojawiają się na aukcjach to bardziej w cenie Rolexów niż np. Orisów :-). Sorry za słabą jakość zdjęć, szczególnie Tomaszewskiego - robiłem na szybko komórką w nocy.
-
Klub Miłośników Zegarków ETERNA
ps1974 odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Bardzo dziękuję za wszelkie odpowiedzi/podpowiedzi. Nawiedzę Strojnego a jak nie będą chętni (bo coś ostatnio nie widzę na ich stronie Eterny) to wyślę do Dolińskich. -
Klub Miłośników Zegarków ETERNA
ps1974 odpowiedział Degustatorr Noir → na temat → ZEGARKI SZWAJCARSKIE i NIEMIECKIE
Mam mały problem z Eterną - może ktoś miał coś podobnego? Mam Kontiki Diver od 13 miesięcy (codziennie na nadgarstku). Od około miesiąca zaczął szwankować automatyczny naciąg. Nie, żeby się całkiem nie nakręcał ale widzę, że nawet po poważnych ruchach ręką (np. 45 minut przebieżki) naciągu wystarcza jej na kilka, max kilkanaście godzin. To zapewne problem z wahnikiem (odkręcił się?). Zegarek jest na gwarancji, tyle że był kupowany w Niemczech. Gwarancja jest teoretycznie "international" natomiast zastanawiam się, czy w przypadku zakupu poza granicami kraju jest honorowana przez naszych AD. Jeśli tak to do kogo zanieść w Krakowie? Strojny jest ich AD (tak wynika z www Eterny). Dziękuję za wszelkie sugestie... -
Właśnie skończyłem "Cylinder van Troffa" Janusza Zajdla. Po prawdzie to za dużo czytania nie było 😉 ale książka coraz lepsza z każdą kolejną stroną. Generalnie lubię Zajdla, natomiast ta trafiła na moje "top ten" obok "Solaris", "Powrotu z Gwiazd" (obydwie autorstwa Lema oczywiście), "Twierdzy" Exupery'ego (na równi z "Małym Księciem" 😉 ) i jeszcze kilku pozycji, do których od czasu do czasu wracam, żeby chociażby przekartkować.
-
Montegrappa Extra 1930 Bamboo Black. Cóż - nie pisze tak jak powinno i chyba już nic nie jest w stanie tego zmienić. Piórko bardzo ładne (na zdjęciach nie widać "ładności" ale robi wrażenie). Pióro generalnie ma tendencję do zasychania. Wystarczy odłożyć na jeden dzień i już czuć, że atramentu nie spływa tyle ile powinno. Stalówka sunie po papierze ale czuć brak poślizgu, tak jakby podawała zbyt mało atramentu. Po dwóch-trzech dniach pióro jest zaschnięte i trzeba bawić się w ponowne napełnianie, moczyć stalówkę i robić inne cuda-wianki. Testowałem z wieloma różnymi atramentami. Pióro w ramach gwarancji odwiedziło dystrybutora. Wymieniono spływak, niestety bez efektów. Pióro trafiło nawet do kultowego Pana-od-Piór na Szpitalnej w Krakowie (jak jeszcze żył). Obejrzał, popisał chwilkę i powiedział: "a wie pan, że Montegrappy to nigdy za dobrze nie pisały? zrobię co mogę ale znaczącej poprawy nie będzie". Rzeczywiście, przez jakiś czas było nieco lepiej ale po mniej więcej roku pióro wróciło do swojego typowego stanu. Od dłuższego czasu leży na półce. Mam plan na coś fajnego, co podobno pisze bez zarzutów (było w tym wątku zresztą pokazywane) ale... muszę trochę dozbierać. Jak kupię i ściągnę to się pochwalę 😉
-
A to moja "wredota". Kupowałem dawno temu z myślą, że będziemy sobie razem latami pisać i... niewiele z tego wyszło. Piękny celuloid, śliczny kolor, refleksy 3D ale pisać tym się nie da.... 😕
-
Sorry ponownie - kurczę, jak do tego doszło, nie wiem.... zobaczyłem pierwszy post, zostawiłem na jakiś czas na kompie, skopiowałem link do wątku, wkleiłem i... widzę powyżej post @Iko. Chyba mnie zaćmienie dopadło A z drugiej strony, wyszło całkiem niezłe spóźnienie. OK, EOT. pokajałem się i będzie (mam nadzieję)
-
Klub Miłośników Zegarków Venezianico/ Meccaniche Veneziane
ps1974 odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
W kwestii nazwy firma rzeczywiście, wydaje się, że strzeliła sobie troszkę w kolano ale, jak niektórzy w wątku sugerowali, być może stoi za tym jakiś aspekt, któego nie wychwyciliśmy. Mnie ta zmiana kojarzy się z bardzo już starą sprawą, w któej uczestniczyłem, jako rodowity krakus. W czasach studenckich chcieliśmy założyć stowarzyszenie - klub sportowy (dyscyplina niestotna). Chcieliśmy go nazwać "Krakowski Klub Sportowy....". Po konsultacji z prawnikiem szybko zmieniliśmy proponowaną nazwę na: "Amatorski Klub Sportowy...". Prawnik stwierdził, że czasem przedstawiciele Urzędu Miasta roszczą sobie prawo do wykorzystania nazw zawierających jednoznaczną konotację z nazwą miasta, co kończy się koniecznością opłacania się stosownemu urzędowi. Nie wiem czy jest tak obecnie, jak często UM występował z roszczeniem i wobec jakich podmiotów, jednak w przypadku Meccaniche Veneziane nasuwa mi się pewna analogia. Może zmiana nazwy na Venezianico (inna odmiana) jest wymuszona właśnie takim przypadkiem? To oczywiście jedynie domysł.- 3077 odpowiedzi
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
tu se poczytaj Ło Jezu... sorry... właśnie widzę, że @Iko wkleił to samo.... spóźniłem się o trochę sekund
