No to pierwsze koty za płoty... Korzystając z pięknej pogody wymyśliłem sobie przejażdżkę na nowym rowerze. Były pewne obawy, choćby z tej przyczyny, że Bianchi na gotowo ważyło 6,85 kg, a ten jest jednak cięższy... Do tego ja jestem nieco cięższy, bo na razie rzedziej rower, częsciej siłownia. Ale było ...super 😉 Na spokojnie, bo to pierwsze kilometry i parę wniosków. Na płaskim jest szybszy. Rama sztywniejsza, choć przy okazji zaskakująco komfortowa, fajnie tłumi. Na razie nie odczuwam deficytu na kołach. Niższy stożek poradził dziś sobie lepiej z bocznym wiatrem. Z hamulcami coś muszę zrobić, bo wystarczy lekko nacisnąć i rower prawie staje w miejscu... Niby hamulce tarczowe mam w gravelu, ale na gravelu wolniej jeżdżę i tego tak nie odczuwam. Pewnie jakaś regulacja pomoże. Na pewno też korbę muszę zmienić, bo wreszcie poszukałem, doczytałem i wyszło mi na to, że ok. 200 gram na wadze zyskam. Zrezygnowałem z czujnika kadencji i ...z oklejania butów 😉 Udanej reszty długiego weekendu wszystkim życzę 🙋