Waldek, to że politycy mają dobre ubrania akurat dobrze o nich świadczy. Choćby ze względu na podkreślenie powagi urzędu i zasady protokołu dyplomatycznego. Etyka stroju buduje też zaufanie u wyborców, autorytet i pewność siebie. Wiceminister, minister czy marszałek to najwyższe urzędy państwowe i pewien poziom formalności jest po prostu oczekiwany. Ja natomiast nawiązuję głównie do słów @Piotr Piątkowski o tym, że nasi reprezentanci "źle nie zarabiają". Z ciekawości sprawdziłem realne liczby. Poseł na rękę dostaje średnio około 9 tys. zł plus dietę, minister około 14 tys. zł. Pytanie tylko, czy to są rzeczywiście wysokie pieniądze w realiach warszawskich. Wielu polityków z powodów logistycznych nocuje w stolicy w hotelach albo utrzymuje drugie lokum. To generuje stałe i niemałe koszty. Do tego często dochodzi (może dochodzić) kredyt na dom lub mieszkanie w miejscu zamieszkania. W takiej konfiguracji budżet bardzo łatwo przestaje się spinać.
I tu wracamy do zegarka za 30-40 tys. zł. Przy takich dochodach i takich wydatkach może się pojawić problem z wykazaniem legalnego źródła finansowania, zwłaszcza jeśli był to prezent. Chyba że żona osiąga wysokie dochody, ale z tego co wyczytałem również pełni funkcję urzędniczą, więc - średnio.
Dlatego pisanie o "niezłych zarobkach" bez uwzględnienia realiów życia w Warszawie oraz kosztów związanych z pełnieniem funkcji publicznych i budową wizerunku nie oddaje pełnego obrazu sytuacji. To nie jest tak kolorowo,jak mogłoby się wydawać.
Dorzucę jakąs fotkę, aby nie śmiecić tematu. Chociaż, w tle jest OMEGA