Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Autor1984

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    2707
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Autor1984

  1. Autor1984

    Motocykle

    Ja też nie lubię, ale to są rownież kwestie bezpieczeństwa "nie będą cię widzieć, niech cię chociaż słyszą". Tak, ale na potrzeby egzaminu kupiłem pełny, z odpowiednią homologacją, który również pasuje do typu motocykla. W przyszłości pojawi się i taki... Problem dotyczy również homologacji. Ogólnie kaski otwarte to większe ryzyko: strzały od owadów, kamieni i drobnych elementów znajdujących się na jezdni. Uderzenie w cokolwiek? Jeżeli jest co zbierać, to szczęka do drutowania. Dzięki!
  2. Autor1984

    Motocykle

    Daj spokój Rękawice Shima Aviator, Spodnie Rebelhorn Classic Mono, Kurtka Seca Wanted II Perforated, Buty Rebelhorn Spike, Kask HJC V10.
  3. Autor1984

    Motocykle

    Też nie bardzo, bo ape hanger na pewno mocno obciąża ręce i trudno mi na obecnym etapie wyobrazić sobie manewry parkingowe
  4. Autor1984

    Motocykle

    NIestety, tego typu konstrukcje sprawiają, że masz wymuszoną pozycję. Nie chcę się katować
  5. Autor1984

    Motocykle

    Mnie też już zakiełkował plan zmiany wydechu, dolotu i mapowania. Ale do pierwszego przeglądu muszę najpierw opanować plac i manewry. Wczoraj na ciasnym zakręcie dwa razy przekroczyłem oś jezdni 😕 Dzięki! Daj znać! To pokazuje czarno na białym, że nie ma co rezygnować z planów, które mogą dostarczyć choć odrobinę szczęścia
  6. Autor1984

    Motocykle

    Dziś, po powrocie z wakacji, czekała mnie największa nagroda, a właściwie puchar za cel, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się dość odległy. Odebrałem motocykl. Czy miałem obawy? Oczywiście, że tak. Heritage Classic to maszyna ważąca na sucho niemal 330 kg, a po doliczeniu płynów i kierowcy robi się z tego naprawdę poważna masa. Tym bardziej, że moje doświadczenie motocyklowe jest bardzo krótkie. Motocykl pojawił się w moim życiu właściwie dopiero wraz ze szkołą jazdy. 21 sierpnia miałem pierwsze zajęcia, a 16 września zdałem egzamin praktyczny. I to był początek całej tej historii... Dlatego dzisiejszy odbiór miał dla mnie dodatkowy wymiar. Motocykl odebrałem w salonie Harley - Davidson w Toruniu, a ponieważ sam jestem z Bydgoszczy, czekała mnie od razu pierwsza samodzielna trasa międzymiastowa. Po raz pierwszy miałem prowadzić maszynę, która jest niemal biegunowo odległa od tego, na czym uczyłem się jeździć(MT-07). I właśnie różnica gabarytów jest pierwszą rzeczą, którą się odczuwa. To zupełnie inny motocykl. Inna masa, inna geometria, inny sposób reagowania na ruch kierownicy i przede wszystkim zupełnie inny sposób odczuwania maszyny pod sobą. Mam dodatkowo pewne ograniczenie dotyczące lewej nogi - brak więzadła krzyżowego w kolanie powoduje jego niestabilność i utrudnia mi stabilizację stawu. Na postoju rzeczywiście wymaga to trochę większej uwagi. Nie zamierzam jednak robić z tego większej przeszkody, niż jest nią w rzeczywistości. Człowiek potrafi przekraczać ograniczenia, które z pozoru wydają się znacznie poważniejsze, więc i z tym można sobie poradzić. Najciekawsze było jednak to, co wydarzyło się chwilę po odebraniu motocykla. Kiedy miałem pierwszy raz wyjechać z garażu dealera, pojawiła się niepewność. Trudno, żeby jej nie było. Wsiadam na prawie 330-kilogramową maszynę, którą "znam" od kilku minut, i mam nią wyjechać w świat. Zrobiłem trzy rundy po placu. I właściwie po trzeciej coś się przestawiło. Niepewność zaczęła ustępować, a na jej miejsce pojawiło się dokładnie to, po co człowiek w ogóle siada na motocyklu - przyjemność z jazdy (pytanie kierownika salonu: jesteś gotowy? - TAK!). Najpierw stacja paliw, a później droga z Torunia do Bydgoszczy. I wtedy już wiedziałem, że wybór był właściwy. To jest zupełnie inne doświadczenie niż jazda motocyklem szkoleniowym. Heritage nie próbuje być lekki, zwinny i niewidoczny pod kierowcą. On jest obecny cały czas. Czuje się jego masę, moment obrotowy, gabaryt i sposób, w jaki porusza się po drodze. Jednocześnie po ruszeniu ta ogromna masa przestaje być problemem. Motocykl prowadzi się niezwykle naturalnie, a jego zachowanie jest dużo bardziej przewidywalne, niż można by sądzić, patrząc wyłącznie na liczby. Zrobiłem dziś około 140 km. I chyba najlepiej potrafię opisać to jednym skojarzeniem: jest niemal tak, jakbym po raz pierwszy po długiej podróży wracał samochodem do domu. Z tą różnicą, że tym razem nie siedzę zamknięty w kabinie. Jestem częścią tego, co dzieje się wokół mnie. A jutro pierwsza jazda w grupie. Po jednym dniu mogę powiedzieć jedno: jest naprawdę dobrze. Bardzo dobrze
  7. Najgorsze w tym wszystkim są te rządy, które pod płaszczykiem bezpieczeństwa w ruchu drogowym tworzą przepisy, których konsekwencje wykraczają poza granice ich wyobraźni. A jeżeli nie, to są zwykłymi łajdakami, którzy mają w planie wyrugować samą chęć poruszania się spalinowymi środkami lokomocji na rzecz UWR. Ja jestem nawet w stanie wyobrazić sobie, że tego typu "bohater ostatniej akcji" z zamieszczonego filmu jest wynajętym i dobrze opłacanym trollem drogowym
  8. Filip, środek jezdni to jej najbardziej brudna cześć, pełna żwiru, brudu, plam z płynów i oleju. Po to wymyślono prawą stronę, by poruszać sie po jej czystej części z odpowiednią przyczepnoscią. Ponadto taki przepis powoduje brak możliwości wyprzedzenia rowerzysty. Juz widzę te sznury na podjazdach... To są absurdy drogowe, które spowodują wzrost agresji drogowej.
  9. Jak widać lewactwo po raz kolejny obnaża swój intelekt. Środek jezdni... brawo, brawo. Każdy kto porusza sie po drogach, doskonale zdaje sobie sprawę, że to proszenie sie o kłopoty, które w rezultacie spowodują niebezpieczeństwo na drogach publicznych.
  10. Autor1984

    Motocykle

    Dzięki, Vintage Chief jest przepiękny i żałuję, że nie ma analoga. Twój jak dobrze kojarzę, to ten z brązowymi sakwami. Świetny motocykl. A ja juz dawno nie mialem takiego ciśnienia na powrót z urlopu
  11. Autor1984

    Motocykle

    Tomku, dziękuję. Nie namawiam, ale polecam. Motocykl to jednak taki środek komunikacji, który praktycznie w żaden sposób nas nie chroni. Dziś, w dobie napływu różnych kierowców, również takich, którzy zawracają ze skrajnie prawego pasa, nie brakuje. Więc jest to kwestia dobrze przemyślanego wyboru. Polecam jednak dlatego, że później nie ma już żadnych ograniczeń i gdy "przyciśnie", Twoim jedynym zadaniem, bez żadnego ciśnienia, będzie wybór odpowiedniego motocykla. U mnie to było na "wariata". Żałowałem, że nie zdecydowałem się chociażby miesiąc wcześniej. Bo nie ukrywam, chciałbym trochę kilometrów nabić w tym roku. Musiałem więc w trybie ekspresowym ukończyć kurs i odbyć egzamin przed dzisiejszym wyjazdem. W WORD powiedzieli mi, że najbliższy termin to 23.09.2026, ale "wybłagałem" "No dobrze... mam coś na 16 września, ale na 7:00". Ciśnienie było, żeby nie jechać na urlop z głową zaprzątniętą egzaminem, a tym bardziej z oblanym egzaminem. Tak jak wspomniał Kolega @mkoch, teraz już tylko przyjemności. Więc dla samego posiadania i bez ciśnienia, tak jak to było w moim przypadku, warto zrobić. Bo gdy zdecydujesz się już tak na 100%, pozostanie tylko czysta przyjemność, czyli wybór odpowiedniego "moto". Pozdrawiam! Nie prostowało Ci motocykla?
  12. Autor1984

    Motocykle

    Z Twoim 4-letnim doświadczeniem, te manewry (zadania) to był zapewne spacerek
  13. Oczywiście masz po części rację. Patrząc jednak na to z perspektywy osoby zarządzającej, uważam, że pełna demokratyzacja takich wyborów i próba rozstrzygania każdej kolejnej decyzji w drodze głosowania prędzej czy później prowadzi do polaryzacji i paraliżu decyzyjnego. Ktoś ostatecznie musi podjąć decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność. Głosowanie może wyznaczać kierunek, ale niekoniecznie powinno oznaczać, że każda decyzja musi być później literalnie realizowana. W moim przekonaniu ten zegarek osiągnie cel, który przed nim postawiono, pomimo faktu, że TRiA jest kompletnie nie moją bajką. Sam projekt uważam natomiast za bardzo udany i doceniam ogrom pracy Pawła oraz Zarządu w jego przygotowanie.
  14. Autor1984

    Motocykle

    Ja lubię wyzwania. Poza tym H-D wygląda, jakby nie był produktem fabrycznym. Na pewno wiesz, o czym piszę. Myślałem również o Indian Chief Vintage, ale wykluczył się sam przez brak analogowego prędkościomierza. Te motocykle nie wyglądają jak zabawki, co już samo w sobie jest, w moim subiektywnym odbiorze, ogromną zaletą. Ogólnie ja już dziś wiem, że kolekcja będzie się rozrastać i jeżeli się nie znudzę, przyjdzie czas na turystyka, np. Yamaha Tracer GT+, power cruisera, np. Ducati Diavel, czy muscle cruisera, np. Triumph Rocket 3. Jak wspomniałem, często działam zero-jedynkowo, za co Żona czasem mnie gani, bo podobno 3/4 garderoby nie noszę... Ale w przypadku wszystkiego, co związane z motoryzacją, o zakupie decyduje nie tylko chęć posiadania, ale również historia i marka. To one częstop są wyznacznikami moich wyborów. A co do testów... za późno, kasa już poszła
  15. @Paweł Bohacz Pawle, przede wszystkim wielkie podziękowania za Twoje zaangażowanie i ogrom pracy, który włożyłeś w ten projekt. Wspólnie z Zarządem KMZiZ udało Ci się doprowadzić do powstania czegoś naprawdę wyjątkowego. Sam pomysł, projekt tarczy i jego realizacja są moim zdaniem świetne. Zegarek wygląda bardzo dobrze, a do tego wybór takiej manufaktury jak Favre-Leuba dodaje całemu przedsięwzięciu prestiżu. Naprawdę kawał świetnej roboty i za to należą Ci się duże słowa uznania. Jak się spotkamy, stawiam dobry obiad! Tym bardziej żałuję, że nie będę mógł dołączyć do zamówienia. Niestety 36,8 mm średnicy i 43,5 mm L2L przy moim nadgarstku oznaczałyby, że zegarek prawdopodobnie częściej leżałby w pudełku, niż był na ręku. A tego byłoby po prostu szkoda. Sam zegarek bardzo mi się podoba i naprawdę żałuję, że jego rozmiar mnie wyklucza (wspominałem o tym, podczas naszej korespondencji, "obiecałeś", że może urośnie ). Żałuję, bo kolorystyka mnie urzekła! Mam jednak nadzieję, że wiele osób zdecyduje się na zamówienie i będzie mogło z przyjemnością nosić ten wyjątkowy zegarek. Pawle, jeszcze raz dzięki za zaangażowanie, pomysł i doprowadzenie tego wszystkiego do końca. Wyszło naprawdę świetnie. Chylę czoła!
  16. Autor1984

    Motocykle

    Tak, to dokładnie ten model i kolor. Ciężko mi się do tego odnieść, bo nie mam doświadczenia. Większość tych zadań nie stanowiła dla mnie problemu, a jak wcześniej wspomniałem, nigdy nie miałem możliwości jazdy na motocyklu. Oczywiście zaliczyłem 3 gleby na placu, w momencie gdy utraciłem równowagę przy zbyt niskiej prędkości, ale po to jest nauka, żeby nauczyć kruka. Rerularnie oglądam jak drobne kobiety radzą sobie z ciężkimi motocyklami. Operowanie hamulcem nożnym, sprzęgłem i gazem, to kwestia do wyćwiczenia.
  17. Autor1984

    Motocykle

    Dzięki. Przy niskich prędkościach, będzie wymagający. WSK - pamiętam jak mnie dziadek na niej woził. To własnie czarny kolor jej baku zapadł mi w pamięć, stąd wybór jedynej, własciwej (fordowskiej) kolorystyki. Wszystkie zadania na placu,moim zdaniem są minimum, jakiego powinno wymagać się od potencjalnego kierowcy. Jakiś czas temu przeczytałem zabawny komentarz, który zapadł mi w pamięć: "ciekawe kiedy WORDY będą wymagały skoku przez płonącą obręcz". Cruiser jako pierwszy motocykl. Myślałem, o tym przez jakiś czas. W planie był motocykl przejściowy, ale jak zapewne większość kolegów wie, każdego trzeba uczyć się od nowa.
  18. Autor1984

    Motocykle

    Dzięki. H-D Softail Heritage Classic (Vivid Black) Rafale, myślalem o R18, ale nie będę mógł wyciągnąć nóg Filipie, można w przyszłości zaaranżować klubowy zlot.
  19. Autor1984

    Motocykle

    Dziękuję. Zakupy już zrobione, wszystko miałem dokładnie zaplanowane. A radość tym większa, że zamówiony motocykl odbieram po powrocie z urlopu. Decyzja, jak wcześniej wspomniałem była spontaniczna, a po dzisiejszym dniu humor dopisuje i coraz bardziej nakręcam się pozytywnie. Teraz tylko jeden warunek: żeby pogoda w piździerniku dopisywała
  20. Autor1984

    Motocykle

    No i stało się. Mam kategorię A. Historia motocyklowa zaczęła się u mnie właściwie na początku sierpnia (choć parę lat temu krążyły tego typu myśli). Decyzja, że robię prawo jazdy na motocykl, zapadła dość spontanicznie. Praktycznie bez namysłu, bo nigdy wcześniej na żadnym nie siedziałem, a co dopiero mówić o jeździe. Ale u mnie to często działa zero-jedynkowo. PKK zorganizowałem 7 sierpnia, a na 18 miałem już wyznaczony egzamin teoretyczny, który udało się zdać bezbłędnie. Później praktyka i dzisiaj przyszedł czas na egzamin praktyczny. Tempo, muszę przyznać, było iście stachanowskie. Dzisiejszy egzamin oczywiście nie zamierzał być przesadnie łaskawy. Na placu pierwsza próba szybkiego slalomu i 29 km/h. Nie zaliczone. Tutaj mam zresztą trochę pretensji do siebie. Wcześniej wypracowałem własny sposób wykonania tego zadania. Na najazd wchodziłem z prędkością około 42-46 km/h (później nie wiem, bo licznik przestał mnie interesować) i wtedy bez problemu osiągałem ponad 30 km/h. Instruktorzy przekonywali mnie jednak, że lepiej zrobić to spokojniej: "Łukasz, jedź wolniej, na przykład 29 km/h - 30 i wyjdzie 30, bo na egzaminie strącisz ostatni pachołek". Przypomniałem to sobie przed tym zadaniem i... I wyszło w pierwszej próbie równiutkie 29 - co oczywiście jest niewystarczające do zaliczenia zadania. Na drugiej próbie wróciłem do swojego sposobu i było 33 km/h. Niby drobiazg, ale dla mnie całkiem dobra lekcja, żeby jednak ufać temu, co samemu się wcześniej wypracowało. Oczywiście w granicach rozsądku i wymagań egzaminacyjnych. Na mieście zaczęła się natomiast właściwa część przedstawienia. Interkom w trasie zaczął się rozłączać. W ciągu około sześciu minut mieliśmy osiem prób ponownego połączenia. W pewnym momencie byłem już przekonany, że jeśli jeszcze raz usłyszę tę "wymowną" ciszę, to koniec. Na szczęście, z ogromnymi utrudnieniami, udało się dokończyć część II egzaminu. Patrząc na to z perspektywy kilku tygodni, wszystko wydarzyło się naprawdę szybko. Ale przynajmniej jadę na urlop z głową wolną od niechcianych myśli... I mam A!
  21. Hrabia mi się nie zwierzył, ale przyjmuję Twoją wersję, jako tę właściwszą.
  22. Pawle, jak widzisz, wątek może również pełnić formę edukacyjną. Przyjąłem do wiadomości. Niedługo napiszę dłuższy post, bo ostatnie tygodnie u mnie to była totalna zapier...nka. A mam co nieco do napisania, bo Twoje zaangażowanie zdecydowanie zasługuje na kilka słów.
  23. Fabre Leuba należy do Tata Group, dlatego Kolega hrabia zażartował z Indiami.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.