Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Autor1984

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    2662
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Autor1984

  1. Zbuduję tartak! Dzięki, potrzeba matką wynalazku. To i ja Ci coś podpowiem! Skoro chronomaster.pl - śpi(szkoda), to stwórz audiomaster.
  2. Ty również! Samo wrzucenie tutaj tego linka, jest grzechem, o większym ciężarze! Mój drogi Watsonie Teraz widać ten absurd...
  3. Biję brawo za podpisanie usta BRAWO wy! Szach i mat!
  4. Dobrze, że można włączyć napisy Ja polecam kanał Kurta Caza - m.in. o podróżach i problemach dzisiejszej Europy. https://www.youtube.com/@KurtCaz
  5. Pytasz co zrobić, a następnie klepiesz od razu. Co to za maniery? Zaimponuj nam! Zrób czapkę uszankę, następnie ozdób ją liśćmi laurowymi. Ja często używam na tatar.
  6. Przypomniał mi się scenariusz filmu: Ja,Irena, i Ja. Tomek to spokojny, sympatyczny użytkownik forum zegarkowego. Ma chłopięce usposobienie i przyjazne nastawienie. Na forum występuje pod Nickiem: TomcioMiki i udziela się głównie w dziale: kulinarnym i filmowym. Tomek potrafi zachwycić się nawet: "Śmiercią w Wenecji". Bez względu na gatunek, zawsze bawi się dobrze. Jednak Tomek skrywa tajemnicę... Ma bowiem drugą twarz - swoje alter ego: Romka. Agresywnego, grubiańskiego i wybuchowego zakapiora. Na dzielnicy znanego jako: RomcioKiki. RomcioKiki ujawnia się zawsze po przekroczeniu progu domu. Tomek zakłada kurtkę, mówiąc sam do siebie, że "idzie do kina", ale w rzeczywistości trafia na ulicę, gdzie Romek bierze górę. Tam przebija opony, wybija szyby i pluje staruszkom w twarz. Romek to postrach na dzielnicy! Gdy tylko wraca do domu, wszystko się zmienia - Romek znika, a jego miejsce zajmuje znów Tomek - łagodny, uśmiechnięty, gotowy napisać na forum, że "film może i słaby, ale klimat był fajny". Sąsiedzi - pewnie mniej zadowoleni… Tomek, możesz mi zapłacić - diagnoza pewna. To - rozdwojenie jaźni 😉 Potraktuj to oczywiście z humorem. Jak zobaczłem, że komentujesz swój post, to skojarzenie z Jimem Carreyem było błyskawiczne.
  7. Tomek, zaraz zaspamujemy cały temat naszymi wpisami.
  8. Zobacz - nawet Wick robi dobrą minę do złej gry.
  9. Ten drugi, to raczej nie. Seth Rogen - gość bez talentu, grający w głupawych komedyjkach. W pierwszym może się nawet skuszę, pomimo Kinga.
  10. Ja niestety mam duże zaległości filmowe, m.in. z przyczn przeze mnie podanych. Nie oglądałem.
  11. Nie, ale obejrzę. Brodego cenię za warsztat - to jak zagrał np. w Pianiście, którego Canal + natrętnie serwuje prawie że codziennie. Budzi oczywiście mój podziw. Widać, że stosował system Stanisławskiego.
  12. Tomek, tutaj chodzi o coś innego. Sądzę, że jako widownia mieliśmy okazję poznać kino niezłe, a nawet wybitne. Dla mnie są takie sceny zagrane, że można na nich wypuszczać całe szkoły aktorskie. Np w pamięci mam taką gdzie Alan Alda grający Senatora Ralpha Owena Brewstera, przyjmuje na lunch i rozmowę Howarda Hughesa graneo przez Di Caprio. Sposób w jaki prowadzona jest rozmowa, gestykulacja, mimika - to jest kino z warsztatem. Albo sceny grane przez Daniela Day Lewisa np. w filmie "Aż poleje się krew". To docenienie widowni. Pierwszy "Predator" to, rzecz jasna, zaskoczenie, i budowanie napięcia, które rośnie z każdą minutą, było ukłonem w stronę widza. Dziś lepi się śmieci i wrzuca je ludziom do głowy. Naturalnie w Twoim przypadku budujesz relację z synem, który doceni, że miałeś dla niego czas. Przychylam się do wypowiedzi kolegi @Bugs standardy są obniżone i dziś kino nie jest już magią srebrnego ekranu. Jest miejscem, które odbiera czas, ale może być też miejscem budowania więzi. Ty to robisz i chwali się to. I przyznam z przykrością, iż Diuna nie zrobiła na mnie ogromnego wrażenia.
  13. Warto doprecyzować jedną rzecz: na forum np. nie odtwarzamy muzyki, a jedynie linkujemy do utworów dostępnych w sieci. To nie zmienia jednak sedna sprawy. Linkowanie również jest elementem obiegu kultury i podlega określonym zasadom prawnym. Sam fakt, że możemy lub nie możemy czegoś linkować, wynika z przyjętych regulacji dotyczących praw autorskich i ich egzekwowania. To znów nie jest kwestia gustu, tylko systemowych rozwiązań opartych na prawie. Muzyka - podobnie jak literatura czy film - jest nośnikiem treści kulturowych i światopoglądowych. Wybór tego, co uznajemy za warte polecenia i udostępnienia innym, nie jest całkowicie neutralny. Natomiast ramy, w których wolno to robić, są już decyzją regulacyjną, a więc elementem polityki publicznej, niezależnie od tego, jak szeroko to pojęcie rozumiemy.
  14. Krzysztof, tak jak pisałem w korespondencji prywatnej, istotą problemu jest mechanizm, który się ujawnił i który moim zdaniem z dużym prawdopodobieństwem będzie się powtarzał w kolejnych wątkach i wpisach. Obecne zapisy regulaminu pozostawiają zbyt szerokie pole do uznaniowości. I to właśnie ona stała się zarzewiem tej dyskusji - nawet przy najlepszych intencjach; decyzje Moderacji mogą być krzywdzące i nieproporcjonalne do zamieszczonych treści, które w wielu przypadkach stanowią jedynie kontekst, a nie główny cel dyskusji. Nie ma tu mowy o "biciu piany" czy narzekaniu dla samego narzekania, jak sugerujesz, ale o potrzebie jasnego rozróżnienia, czym jest politykowanie, a czym nie jest. W mojej ocenie "politykowanie" powinno być definiowane jako: agitacja, manifestacje polityczne, szerzenie nienawiści/ideologii, dyskryminacja z powodu odmiennych poglądów oraz naruszanie zasad dobrego obyczaju - czyli działań wyraźnie konfliktowych i propagandowwych, które zasługują na odpowiednią reakcję moderacji. Natomiast całkowite wykluczanie kontekstu lub tła, które naturalnie odwołuje się do rzeczywistości publicznej, jest dla mnie nieuzasadnione i wręcz nierealne. Jako społeczność, która korzysta z tej przestrzeni, chcemy ją ulepszać, a sygnalizowanie takich problemów nie jest atakiem, lecz próbą określenia jasnych zasad i poczucia bezpieczeństwa dla użytkowników. Tak, by nie musieli się obawiać karania za "tło" w rozmowie.
  15. Oczywiste oczywistości, jak pisałem, są jasno określone w regulaminie. Natomiast obawiam się, że jeśli pójdziemy w zbyt szeroką interpretację, to dojdziemy do absurdów - na przykład komuś może wadzić promocja książki Przemysława Jóźwiaka tylko dlatego, że na okładce jest sierp i młot.
  16. Zgadzam się, że forum KMZiZ nie jest miejscem na dywagacje polityczne, treści niezgodne z prawem, ataki personalne, mowę nienawiści czy naruszanie cudzych dóbr osobistych. To są granice oczywiste i potrzebne, jasno określone w regulaminie forum. Jednocześnie chciałem zwrócić uwagę na coś innego: istnieje różnica między agitacją lub konfliktem a dojrzałą, spokojną wypowiedzią, która jedynie dotyka sfery publicznej jako tła. Przykłady takich wypowiedzi już na forum się pojawiały i przynajmniej w mojej ocenie - nie generowały eskalacji ani podziałów. W obecnej formule widać jednak pewien efekt uboczny: wątki zamierają samoistnie,użytkownicy unikają rozwijania tematów, które choć minimalnie zahaczają o sferę publiczną, a "Po godzinach" oraz część dyskusji okołozegarkowych sprowadza się do bardzo bezpiecznego minimum. Dobrym przykładem jest elektromobilność. To temat stricte motoryzacyjny, ale nie da się o nim rozmawiać sensownie bez odniesień do ekonomii, regulacji czy dyrektyw. Bez tego zostają nam wyłącznie "nieme" zdjęcia, bez wymiany doświadczeń, opinii czy analiz. Nie piszę tego z pretensją - raczej jako obserwację konsekwencji, które już dziś są widoczne. Jeżeli taki jest świadomy kierunek Zarządu, to przynajmniej wiemy, w jakich ramach się poruszamy. Na koniec pozwolę sobie tylko zauważyć, że przy tak szerokiej interpretacji "okołopolityczności" prędzej czy później pojawią się kolejne sytuacje graniczne - choćby zdjęcia wykonane w przestrzeni publicznej, symbole historyczne na tarczach zegarków czy neutralne konteksty kulturowe, które u części osób budzą emocje. W praktyce sprowadza się to do dwóch dróg: albo doprecyzowania regulaminu, albo pogodzenia się z tym, że "Po godzinach" pozostanie działem czysto formalnym, miejscem na: buty, bo i u części społeczności - choinka - może wzbudzić skrajne emocje wraz z obrazą uczuć religijnych. Krzysztof nie odpowiadaj, szanuję Twój czas. Sprawę warto byłoby omówić online w Nowym Roku.
  17. Wesołych Świąt! Krzysztof nie mówimy już o pojedynczych decyzjach, tylko o pewnym mechanizmie. Z jednej strony zadeklarowałeś że: - moderacja ma być możliwie mało inwazyjna, - oparta na obiektywności i cierpliwości, - z uzasadnieniem decyzji, - i z reagowaniem wtedy, gdy realnie pojawia się problem. Z drugiej strony wprost pojawia się też praktyka "działania wyprzedzającego", czyli zamykania wątków na podstawie tego, w którą stronę mogą zmierzać, a nie tego, co faktycznie się w nich dzieje. I tu pojawia się napięcie, które coraz częściej odczuwają użytkownicy: jeżeli wątek jest zamykany prewencyjnie, mimo że ostatnie wpisy są spokojne i merytoryczne, to z punktu widzenia dyskutujących: - nie wiadomo, co konkretnie było powodem, - nie ma możliwości korekty zachowania, - a efektem jest "kara zbiorowa". To dokładnie widać zarówno w tematacie "rynku pracy", jak i w wątku o A4 - w dziale samochodowym, gdzie kontekst publiczny był tylko tłem do realnego problemu infrastrukturalnego, a nie celem dyskusji. Chciałbym też podkreślić, że fragmenty takie jak mój wstęp dotyczący odbudowy Ukrainy i układu sił w UE, które zostały uznane za "polityczne", były wyłącznie tłem koniecznym do zrozumienia problemu infrastrukturalnego na autostradzie A4 Katowice-Kraków. Bez tego tła wypowiedź traciła sens i jasność. Nie było tam agitacji ani promowania opcji politycznej, tylko analiza uwarunkowań, które mają realny wpływ na obciążenie tej trasy. Dochodzi do tego kwestia komunikacji: usunięcie lub zamknięcie wątku bez jasnej informacji "dlaczego teraz" i "co konkretnie było nie tak" powoduje frustrację, bo użytkownicy mają poczucie arbitralności, nawet jeśli intencje moderacji są dobre. Nie piszę tego, żeby kwestionować regulamin czy rolę moderatorów. Raczej po to, żeby zwrócić uwagę, że przy obecnej interpretacji: - bardzo trudno jest prowadzić mertytoryczne dyskusje o realnych problemach, - dział "po godzinach" i tematy okołospołeczne stają się praktycznie niewykonalne, - a prewencja zaczyna zastępować dialog. Moim zdaniem złoty środek jest bliżej reagowania punktowego, w pierwszej kolejności poprzez jasne zwrócenie uwagi na konkretny wpis i wskazanie, co dokładnie narusza zasady oraz co należy zmienić, aby dyskusja mogła być kontynuowana. Kluczowe jest dla mnie to, aby decyzje moderacyjne nie opierały się wyłącznie na przewidywaniu, co mogłoby się wydarzyć, ani na uznaniowej ocenie tonu wypowiedzi, lecz na realnych, konkretnych naruszeniach, które są komunikowane wprost użytkownikom. Mam też obawę, że przy obecnym modelu interpretacji regulaminu każde narzędzie - czy to zamknięcie wątku, czy inne środki - będzie prowadzić do tych samych napięć, jeśli podstawą decyzji pozostanie subiektywna ocena intencji lub potencjalnego kierunku dyskusji. Dodam jeszcze, że dyskusja zamarła prawdopodobnie dlatego, że użytkownicy nie widzą sensu w rozwijaniu wątku, który siłą rzeczy zahacza o sferę publiczną. Poza tym mogą mieć obawy, że każdy ich wpis zostanie potraktowany jako okołopolityczny, co grozi punktami karnymi lub całkowitym pozbawieniem możliwości udziału w dyskusji nawet jeśli chodzi o coś tak niepolitycznego i bezproduktywnego jak - zdjęcie zegarka na ręku. Na koniec pozwolę sobie na małą puentę w formie dowcipu, który opowiedział Reagan Gorbaczowi. A nasuwa mi się dlatego, że jest w kontekście "wolności słowa" i interpretacji regulaminu: Mamy u nas wolność słowa - mówi Amerykanin: - Mogę wejść do Gabinetu Owalnego Białego Domu, uderzyć w stół i powiedzieć: "Panie prezydencie, nie podoba mi się sposób, w jaki rządzi pan Ameryką!". - Rosjanin: Ja też mogę tak zrobić. - Mogę przyjechać na Kreml do Sekretarza Generalnego Komitetu Centralnego KPZR i powiedzieć: "Towarzyszu Sekretarzu Generalny, nie podoba mi się sposób, w jaki prezydent Reagan rządzi swoim krajem". Dyskusje, nawet trudne, powinny się toczyć bez obaw o nadinterpretację pojęć związanych z życiem publicznym.
  18. Marcin zacytuję Kwasiora "Gdybym umiał malować obrazy, to wszystkie wyglądałyby dokładnie tak" Pogodnych Świąt A jak w smaku łosoś?
  19. Aby nie stłamsić smaku samego łososia, który nabrał aromatu - miarkuj z rozwagą Rozważ zmniejszenie wyrazistości dressingu majonezem - najlepiej małoinwazyjnym(Winiary). Ja również życzę Tobie, Twojej rodzinie, jak i wszystkim odwiedzającym wątek kulinarny i nie tylko - zdrowych, pogodnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia.
  20. U nas "dziki" tylko mrożony... Wygląda bardzo dobrze
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.