-
Liczba zawartości
2448 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Autor1984
-
Nawet kolor musi być japoński. Gratuluję raz jeszcze . Jak zrobisz trochę nalotu, skrobnij coś
-
Mercedes -> Audi -> Toyota; jak tak dalej pójdzie - Rolexa wymienisz na Seiko Gratuluję! Pochwal się w samochodowym!
-
Ha - wiedziałem! Sakichi Toyoda. Zegarek może być
-
Skoro mogiee - to też "pomądruję" Odrobina zwątpienia zakradła się po zdaniu: "niezależnie od miejsca, ja jestem z formą "na ty" bardzo na tak. Byłoby super z mojej perspektywy, gdyby ta forma była domyślną, poza sprawami typowo urzędowymi czy naprawdę wymagającymi przejścia na per pan/pani. " Dla mnie osobiście formy grzecznościowe to nie tylko kwestia etykiety, lecz przede wszystkim narzędzie organizacji życia społecznego. Język pozwala nie tylko opisywać rzeczywistość, ale też utrwalać hierarchię społeczną i wyznaczać granice między sferą prywatną a publiczną. Wyobraźmy sobie uczniów szkoły podstawowej zwracających się do nauczyciela po imieniu 0- taki przykład dobrze pokazuje, jak łatwo rozmywa się autorytet, gdy znikają językowe sygnały dystansu. Forma "Pan/Pani" pełni więc rolę nie tylko formalną, ale i symboliczną - podkreśla szacunek wobec doświadczenia, kompetencji i różnicy wieku. A coś tam wiem, bo przez ponad 10 lat prowadziłem wykłady związane z UTB. Goffman i Bourdieu określali rytuały grzecznościowe jako element społecznej "gry", dzięki której jesteśmy w stanie utrzymać porządek i respekt wobec pełnionych ról. Gdy ta struktura zostaje przerwana np. przez zbytnią poufałość - relacje stają się chaotyczne i podatne na konflikty. To trochę jak relacja inwestora i wykonawcy: jeśli zlecasz pracę, jednocześnie rezygnując z symbolicznej hierarchii, trudniej później zachować autorytet strony nadrzędnej. Wracając do wątku "zachodniego" egalitaryzmu. Rzeczywiście, w tamtych kulturach relacje są bardziej spłaszczone, a formy grzecznościowe uproszczone. Jednak w Polsce hierarchiczność jest elementem naszej kulturowej tożsamości, wypracowanej przez pokolenia. Nie jest to wada, lecz spuścizna, która nadaje relacjom miarę, porządek i sens. Dlatego uważam, że postulat powszechnego "tykania" deprecjonuje autorytet i prowadzi do stopniowej utraty szacunku - tego, który stanowi fundament interakcji międzyludzkich i relacji zawodowych. Nie odbierz mnie, proszę, jako "sztywniaka". Jeśli ktoś proponuje przejście na "ty" - akceptuję, sam również to inicjuję, wobec osób młodszych. Natomiast samą formę "Pan/Pani" postrzegam nie jako przeżytek, lecz jako kulturowy mechanizm podtrzymujący strukturę wzajemnego szacunku. Co innego jeżeli chodzi np. o organizacje, stowarzyszenia, kluby. U mnie w Stowarzyszeniu zwracamy się per Kolego/Koleżanko i taka sama forma obowiązuje tutaj. Jednakże - jest to powszechnie akceptowalne, a nawet właściwe w tego typu środowiskach - ze względu na wspólnotowy charatker
-
Jarek zastanawiam się jaki jest sens informowania nas o tym, z czego w zdecydowanej większości doskonale zdajemy sobie sprawę. Prawda@XoneX ?😆 Przecież na tym forum roczniki 2000+ to raczej zjawisko niewystępujące w "naturze" tego przybytku. Większość z nas ma pewnie taki sam pogląd. Szczerze przyznam, że zawsze byłem zdumiony ze w JUESEJ dzieci zwracają się nader często do rodziców po imieniu... Jak ustawić hierarchię w takim domu?
-
Oszczędności widać wszędzie. Nie wiem na jakich marżach lecą, ale pewnie strasznie cieńkie. Kapitał budują głównie na umowach z leasingo/kredytodawcami. Kiedyś u dobrego Kolegi w firmie - światowej - sparzono mi kawy, bardzo dobrej, pewnie drogiej. Spytałem się czy ma coś do zabielania. W odpowiedzi otrzymałem takie o to słowa "zmieniłeś orientację?" I to jest bardzo ucywilizowana wersja jego słów 😆 . Może czasem lepiej nie prosić nawet o śmietankę Ale spokojnie - Chińczycy będą poprzeczkę podnosić
-
Nie napisałem, że podoba mi się - ów kierunek. Przy pierwszym odbiorze Volvo dostałem Taittnigera, przy drugim droższym - uścisk ręki handlowca. A całkiem serio, to nic na to nie poradzisz. Kawa głównie serwowana jest dla klienteli z działu sprzedaży pojazdów - w trakcie rozmowy, a ze śmietanką podczas podpisywania umowy Zależne jest to głównie od salonu. W wielu salonach masz możliwość samoobsługi. Lubimy narzekać, to fakt. Ale skoro nie jest to czynność zakazana - to używajmy tego przywileju, póki możemy Z drugiej strony, narzekanie nie zawsze wynika z pesymizmu. Często to po prostu forma wyrażania oczekiwań wobec rzeczywistości. Skoro doszliśmy do momentu, w którym obecnie się znajdujemy, a nie jest źle, to może właśnie dlatego coraz częściej zwracamy uwagę na to, co jeszcze można poprawić. W pewnym sensie to znak rozwoju, iż nie zadowalamy się byle czym, tylko chcemy więcej i lepiej. Może więc nasze narodowe narzekanie to nie wada, a swoisty mechanizm napędowy? Jak już gospodarczo prześcigniemy Chiny i USA, a demografia pójdzie w górę, to pewnie i ton złagodnieje. Choć… znając nas, pewnie wtedy zaczniemy narzekać, że za dobrze, a ludziom się w d*pach poprzewracało. 😆 @Cetethto przywara rodaków na obczyźnie. I jeszcze jedna jest, która mnie strasznie irytuje, ale nie będę rozwijał tematu
-
Jarek, Twoja relacja jest ciekawym przykładem zjawiska, które można określić jako pęknięcie komunikacyjne między pokoleniami. Z pozoru chodzi o zwykły brak profesjonalizmu czy uprzejmości, ale w rzeczywistości to odzwierciedlenie głębszych zmian społecznych: w języku, w sposobie kontaktu i w podejściu do relacji międzyludzkich. Młodsze pokolenia funkcjonują dziś w zupełnie innym kodzie komunikacyjnym. Dla nich forma "ty" zapewne nie jest oznaką braku szacunku, lecz raczej efektem postępującej egalitaryzacji relacji i zaniku hierarchicznych form grzeczności. To zjawisko napędza cyfryzacja życia i media społecznościowe, które przyzwyczaiły ich/nas do szybkiego, skróconego kontaktu. Od lat mam okazję obserwować, jak zmienia się sposób komunikacji i zachowania ludzi w różnym wieku. Od dawna prowadzę egzaminy kwalifikacyjne, przez które rocznie przewija się kilka tysięcy osób - od roczników czterdziestych i pięćdziesiątych, aż po tych urodzonych po 2000 roku. Dzięki temu mogłem z czasem wykształcić w sobie umiejętność obserwacji, analizy i oceny - subiektywnej, rzecz jasna, ale często trafnej. Widzę wyraźnie, jak kolejne generacje różnią się w sposobie bycia, komunikacji i podejściu do autorytetu. Nie ulega wątpliwości, że młodsi wchodzą w życie zawodowe z zupełnie innym bagażem doświadczeń niż my. Nie dlatego, że są gorsi, ale dlatego, że zostali wychowani w innych realiach. W latach dziewięćdziesiątych wielu rodziców było pochłoniętych pracą i budowaniem nowej egzystencji w gospodarce rynkowej. Dzieci często dorastały obok, ucząc się świata bardziej z mediów niż z rozmów przy stole. Stąd późniejsze trudności w sferze miękkich kompetencji - komunikacji, empatii czy zwykłej uprzejmości. Z drugiej strony warto też zauważyć, że w opisanej sytuacji nie wszystko było winą obsługi... Spóźnienie o dwadzieścia minut bez wcześniejszego uprzedzenia to również brak szacunku wobec drugiej strony. Taki gest, jak telefon z informacją o opóźnieniu, potrafi całkowicie zmienić ton relacji. Uprzejmość działa w obie strony - klient także jest jej uczestnikiem. Uważam, że tak należy. Wykonując taki ruch - byłbyś usprawiedliwiony W gruncie rzeczy mamy dziś do czynienia ze zderzeniem dwóch modeli kulturowych: starszego, opartego na rytuale, formach i dystansie, oraz młodszego - bardziej bezpośredniego, ale pozbawionego subtelności. Nie jest to do końca degrengolada, tylko etap przejściowy, w którym społeczeństwo próbuje na nowo zdefiniować pojęcie grzeczności, szacunku i zawodowego kontaktu. Dla nas - często niezrozumiałe. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Z tą różnicą, że dziś ta skorupka nasiąka światem z ekranów, a nie rozmów z ludźmi. I to właśnie obserwujemy - w salonach, biurach, urzędach i na egzaminach. Pamiętam rozmowę z administracją jednego z Uniwersytetów, w którym poruszaliśmy problem zjawiska komunikacyjnego. Jedna z uczestniczek pochwaliła się, że jej syn - lat 16, nie przytiwał się z sąsiadem. Po zwróceniu uwagi, otrzymała odpowiedź, że jest niedzisiejsza... Dziś stoję na "pecie" przed biurowcem i idzie jakiś gagatek - na oko lat 25. Podchodzi do popielniczki, patrzy na mnie i mówi "cześć, siema, dzień dobry". Uległem konsternacji.
-
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
Polecam. Seweryn nie będziesz zawiedziony. A wiem, że śledzie lubisz -
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
Przy długotrwałym stosowaniu IPP warto zwracać uwagę na poziom witaminy B12. Świetnym źródłem tej witaminy są śledzie. Poniżej w sosie tatarskim Składniki: kapary, szczypior, cebula czerwona i biała, natka pietruszki, ogórek konserwowy, pieprz, musztarda, majonez oraz śledzie wymoczone - najlepsze są te z oleju, które zachowują więcej wartości odżywczych niż śledzie w zalewie. Drobna kostka, Pieprz grubo mielony, Musztarda(najlepiej francuska, zamiennie używam czeskiej), majonez. Kroimy oszuszone filety na ok 2 - 3 cm kawałki. Mieszamy i do lodówki - najlepiej na noc, To danie dostarcza wielu mikro i makroskładników, ale średnio wskazane przy chorobach refluksowych, wrzodach żołądka i dwunastnicy czy przepuklinie rozworu przełykowego. Aby zmniejszyć działanie drażniące cebuli i szczypioru, warto je sparzyć. Opinia CHATgpt: Śledzie (z oleju) Makroskładniki: białko wysokiej jakości, tłuszcze (głównie nienasycone, omega‑3), niewielkie ilości węglowodanów. Mikroskładniki: witamina B12 (bardzo wysoka), witamina D, selen, jod, fosfor, cynk. Uwagi: świetne dla serca i mózgu dzięki kwasom omega‑3; wspierają produkcję czerwonych krwinek i układ nerwowy (B12). Kapary Makroskładniki: praktycznie brak kalorii, minimalne białko i węglowodany. Mikroskładniki: sód (ze względu na solankę), antyoksydanty (flawonoidy, rutyna), witamina K. Uwagi: dodają smaku przy minimalnych kaloriach; mają działanie antyoksydacyjne. Szczypior Makroskładniki: minimalne ilości białka i węglowodanów, praktycznie brak tłuszczu. Mikroskładniki: witamina C, witamina K, foliany, karotenoidy, minerały (potas, wapń). Uwagi: wspiera odporność i krzepliwość krwi; świeży, nadaje aromat. Cebula czerwona i biała Makroskładniki: węglowodany (głównie cukry proste), błonnik. Mikroskładniki: witamina C, związki siarki (alliny, flawonoidy), kwas foliowy, mangan. Uwagi: działanie przeciwzapalne i antyoksydacyjne; mogą drażnić żołądek przy refluksie. Pietruszka (natka) Makroskładniki: praktycznie brak kalorii. Mikroskładniki: witamina C, witamina K, beta-karoten, kwas foliowy, żelazo, wapń. Uwagi: wspiera odporność, kości i produkcję czerwonych krwinek. Ogórek konserwowy Makroskładniki: węglowodany w minimalnych ilościach (cukier w zalewie), bardzo mało tłuszczu i białka. Mikroskładniki: sód (z solanki), niewielkie ilości potasu i witamin (C, K). Uwagi: dodaje chrupkości i kwaśnej nuty, niskokaloryczny. Pieprz czarny Makroskładniki: minimalnie węglowodanów, praktycznie brak tłuszczu i białka. Mikroskładniki: piperyna (przeciwutleniacz, wspiera trawienie), mangan. Uwagi: poprawia wchłanianie składników odżywczych, dodaje aromatu. Musztarda Makroskładniki: minimalnie białka, węglowodanów, tłuszczu (zależy od rodzaju). Mikroskładniki: nieznaczne ilości minerałów (wapń, potas), przeciwutleniacze. Uwagi: dodaje ostrości i smaku, działa lekko pobudzająco na trawienie. Majonez Makroskładniki: tłuszcz (głównie jednonienasycone i wielonienasycone), niewielkie białko i węglowodany. Mikroskładniki: witamina E (antyoksydant), czasem witamina K. Uwagi: baza sosu, nadaje kremowość; wysoka kaloryczność, więc warto dawkować umiarkowanie. 💡 Podsumowanie: To danie jest bogate w B12, białko, zdrowe tłuszcze omega‑3, witaminy K i C, foliany i antyoksydanty. Minusem dla osób z problemami żołądkowo-przełykowymi jest cebula i szczypior, które mogą podrażniać. Całość ma dobry balans smaku, aromatu i wartości odżywczych, jeśli poddamy cebulę parzeniu lub sparzymy ją wcześniej. Tak, generalnie możesz jeść śledzie w sosie tatarskim przy stosowaniu IPP, ale są pewne zasady ostrożności — zwłaszcza jeśli masz chorobę refluksową, wrzody lub nadwrażliwość żołądka: ✅ Co jest bezpieczne: Śledzie – bogate w białko i B12, IPP nie blokują wchłaniania B12 całkowicie, a ryby są łatwo strawne. Majonez i olej – umiarkowana ilość tłuszczu zwykle nie stanowi problemu. Kapary, pietruszka – niewielkie ilości są neutralne dla żołądka. ⚠️ Co może podrażniać: Cebula (czerwona i biała) – surowa może nasilać refluks, zgagę, dyskomfort w żołądku. Szczypior – podobnie jak cebula, może drażnić, choć w mniejszych ilościach jest zazwyczaj tolerowany. Ogórek konserwowy i musztarda – kwaśne i pikantne dodatki mogą czasem wywołać refluks. 💡 Tip praktyczny: Parzenie cebuli przez kilka minut w wodzie zmniejsza ostrość i drażniące związki siarki. Dodawanie małej ilości musztardy i ogórków pozwala zachować smak, ale zmniejsza ryzyko podrażnienia. Jedz w umiarkowanych porcjach, najlepiej w towarzystwie neutralnego jedzenia (np. pieczywo pszenne), żeby zminimalizować objawy refluksu. Podsumowując: tak, można je jeść, ale ostrożnie z surowymi cebulami, szczypiorkiem i ostrymi dodatkami. Dla osób z wrażliwym żołądkiem najlepsze są łagodzone wersje: sparzona cebula, mniej musztardy, delikatnie odsączone ogórki. -
-
Kuba; problem właśnie leży w tym co opisujesz. Sprzedać łatwo, utrzymać dobre relacje trudniej. Dla mnie to już spalony las. Osobiście uważam, że bez względu na to, czy kupujesz Dacię, Skodę, VW, Audi, Bentleya - sprzedaż i obsługa w trakcie eksploatacji powinna być miarodajna, a jak widać nie jest. Naturalnie pakując się w premium. luxury, ultra - luxury - człowiek oczekuje jeszcze wyższej rzetelności i zaangażowania. To jest jak otwarcie linii wzajemnej relacji opartej na zaufaniu. Ostatnio jeden ze znajomych od automatyki rolet zapytał mnie: - ale jak to, pieniądze przed robotą? Ja na to, - zaufanie buduje się latami, a traci w mgnieniu oka Dla mnie taka obsługa, którą opisałeś - a śmiem twierdzić, że nie koloryzujesz - jest do chrzanu i chcąc nie chcąć zasięgnałbym języka, aby znaleźć alternatywę.
-
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
20/40? -
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
Pantoprazol, Omeprazol, Esomeprazol? Wątróbka, żołądki, serca są na prawdę dobre - nerki ze względu na swoją fukncję - specyficzne Stąd myśl, o kąpieli w winie, które powinno zbalansować intensywność smaku mięsa. -
W bardzo wielu przypadkach kultura i spokojne podejście nie dadzą żadnego efektu. Do ludzi niestety; czasem trzeba "z ryjem", żeby w ogóle zaczęli słuchać. Z serwisami samochodowymi miałem/mam generalnie dobre doświadczenia, choć pierwszy serwis Audi, z którego korzystałem, był najdelikatniej mówiąc - słaby. Dlatego jeździłem do Poznania. Zupełnie inna obsługa. Z budowlańcami bywało gorzej. Dopóki mówiłem po ludzku, robota szła, ale nie do końca po mojej linii. Jeden z wykonawców bruku, który odwlekał termin rozpoczęcia prac - miał czelność powiedzieć mi, żebym go "nie straszył" - na co odpowiedziałem, że go tylko informuję, co nastąpi. Ostatecznie się wymiksował, ale przysłał mi dwie różne brygady, które praktyki na 99% zdobyły w ZK. Pierwszej podziękowałem, druga wykonała robotę dobrze, ale próbowała mnie naciągnąć nie na kasę, tylko na technologię. Zapewniali mnie, że nieraz kładli kostkę na glinie bez żadnej geowłókniny i nie mam się co martwić. Wiadomo liczy się przerób: wejść, odwalić robotę, zgarnąć kasę i zniknąć. A co się stanie za rok, to już nie ich problem. Tyle, że glina i iły to grunty "pływające" - i jeśli podłoże nie jest przygotowane jak należy, to po zimie jednej, dwóch, trzech wszystko się rozjedzie jak polityczne obietnice. I właśnie dlatego czasem trzeba powiedzieć coś dosadniej. Nie dlatego, że nie potrafi się inaczej - tylko dlatego, że inaczej się zwyczajnie nie da. Dla bardzo wielu ludzi ugrzeczniony ton - to znak, że można wejśc i nasrać na łeb - jednocześnie prosząc o papier toaletowy. W Twoim przypadku dodatkowym atrybutem jest flota, która dla każdego dealera jest cenna - choćby ze względu na serwisowanie pojazdów. Który to serwis?
-
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
Nerki. Sos pietruszkowy. Jednakże, Żona stwierdziła, że chyba podziękuje. Ja dam im szanse i pogotujemy nastepnym razem w wytrawnym lub półwytrawnym winie czerwonym, które zbalansuje smak podrobu. Pinot Noir ewentualnie Merlot. -
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
@TomcioMiki Z cyklu zganij co to? Podpowiedź; przez inhibitory pompy protonowej muszę uzupelniać B12; a tutaj jest jej pod dostatkiem + żelazo i cynk, a także pełnowartościowe białko. Jako dodatek bulgur i buraki. - Sosu własnego za dużo - przez to na estetyce ucierpiała kompozycja... Pierwszy raz to jadłem... -
Omega i Baumgart Black Brasil.
-
-
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
Banan 😆 😆 - drobiowy, ale niech będzie -
Kulinaria, co jeść, jak to zrobić.....? :)
Autor1984 odpowiedział Master Yoda → na temat → PO GODZINACH
-
Masz rację, Łukasz - decyzja o zastosowaniu R4 w E30 M3 wynikała z konkretnych powodów i była przemyślaną strategią BMW Motorsport. S14 zaprojektowano pod kątem homologacji w Grupie A, gdzie pojemność jednostki wpływała bezpośrednio na masę auta i warunki homologacyjne. Czterocylindrowiec dawał lepszy balans, korzystniejszą masę oraz większą elastyczność przy dostosowywaniu auta do przepisów torowych. Oczywiście, 318is również brało udział w KJS-ach, podobnie jak Cinquecento, ale traktowanie ich w kontekście sportu jest czystą ironią - trochę jakby zestawić zapaśnika z baletnicą. W moim przekonaniu była to raczej wstępna liga do jazd konkurencyjnych. Powracając do S14- była to konstrukcja stworzona stricte pod motorsport: głowica z S38 o wysokiej charakterystyce obrotowej i ogromnym potencjale modyfikacyjnym. R6 z 325i było znakomite na ulicę, ale R4 w M3 na torze dawało realną przewagę. S50 w E36 kontynuował tę filozofię: wysokoobrotowy silnik, indywidualne przepustnice i precyzyjna reakcja na gaz. Później przyszła kontynuacja w E46 i nowość w postaci V8 w E92 - każda z tych generacji odzwierciedlała zmieniające się przepisy, rozwój technologii i oczekiwania rynku. Wiem natomiast, co chcesz wyrazić przez sentyment do 318tki. Nie sposób pominąć też wersję Sport Evolution, w której S14 został rozwiercony do 2,5 l... 240 kucy - trochę ponad 6 do setki Znalazłem film: Należy również wspomnieć - o fakcie świetnego, agresywnego, czystego i emocjonującego dźwięku tej jednostki i to jedynie R4...
-
Całkiem możliwe, przy pancernym W123, W124 był opakowany w elektrykę. Która w pierwszych rzutach mogła dawać się we znaki. Typowe choroby więku dzięcięcego Ale summa summarum to bardzo udany model - jeden z lepszych w historii marki. A E500 to kultowy i pożądany dziś model - prawdziwa gratka dla kolekcjonera. No tak, ale przy M3, które miało cudowną rzędową 6stkę "drącą ryja" w niebogłosy to taki substytut i namiastka sportu.
-
No właśnie... Nie chciałeś mieć wilka w owczej skórze, a nie czekaj - na odwrót 😆
