-
Liczba zawartości
2448 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Autor1984
-
Masz jakieś fotki?
-
'It’s a free country", no jasne, niby wszystko można, ale po co to wszystko, skoro każda wolność na końcu staje się tylko cieniem siebie? Wolność nie jest tylko pustym sloganem, który możesz wykrzyczeć na lewo i prawo. To także umiejętność zrozumienia, że to, co robimy, ma znaczenie. Inaczej kończymy z tą całą wolnością, jakbyśmy tańczyli na własnym grobie, zapominając, że nie o hałas tu chodzi, ale o sens. No i jak można się zdrowo podniecić? Ja miałem jakiś czas temu zajawkę na 4x4; do tego stopnia, że "stara" jakiś kurs wykupiła, który zaprzepaściłem, ale świetnie się czyta takie relacje. Uwielbiam!!! Ok jak zawiesiłeś mosty kto wyciągnął; inny?
-
@beniowskiNo to jak Waldek kontynuujemy ? Chciałbym się wypowiedzieć a propos pozerstwa, czy my możemy być pozerami we własnym sosie? Chyba nie, ale na zewnątrz zdecydowanie tak.
-
Jak rasowy alkoholik, juz mniejszą ilością się zadowala
-
Pan prowokator znów puka do drzwi. Głos zza drzwi - dla Pana zamknięte.
-
Na to wychodzi; kyrwa jwgfoi mać:(
-
No proszę, Fight Club? To co – pierwsze mistrzostwa KMZiZ tuż za rogiem? Tylko nie zapomnij – nie mówimy o Fight Clubie…
-
Dział jest bardzo dobry; jak ktoś to zakwestionuje to ja zakwestionuję władzę. Okej, ale może jednak nie mieszajmy w to Kościoła. Wiesz doskonale, że etyka chrześcijańska to dla mnie coś więcej niż zestaw zasad — to mój drogowskaz. I z zasady będę na to wyczulony... ale nie o to tu przecież chodzi. Napisałeś coś o Maradonie. Jeździł czymś — i co z tego? Kogo to dziś obchodzi? Wczoraj? Jutro? Epatowanie to po prostu zwykła, bardzo ludzka słabość. Chcemy być widziani, uznani, podziwiani. Chcemy, żeby ktoś powiedział „wow”. I właśnie dlatego nie wiem, po co ta wycieczka w stronę Kościoła — jakby chęć pokazania czegoś była domeną tylko jednego światopoglądu. Rafał, ale ja to rozumiem.
-
Rafał, a więc co jest celem? Czy my jako społeczność "świrów" możemy mięć swoją "zajafkę" ? Rozumiem Twój cynizm i to, jak postrzegasz świat – Twoje podejście, które z pewnością jest inne niż moje, zawsze jest interesujące. Chociaż nasze poglądy różnią się diametralnie, szczerze cenię nasze rozmowy, ponieważ wiesz, jak dotknąć sedna sprawy i potrafisz wyjść poza banały. Wiesz, że Twoje postrzeganie pewnych rzeczy jest zakorzenione w przekonaniu, że społeczne gesty, takie jak posiadanie rzeczy luksusowych, są bardziej grą o status niż wyrazem rzeczywistego bogactwa. I masz rację – dziś status, pokazanie posiadania, stały się częścią swoistego społecznego teatru. Często pytamy siebie, co właściwie oznacza posiadanie drogich przedmiotów – czy to jest naprawdę wartość, czy tylko pozór, który ma przyciągnąć uwagę innych? No co? Dla mnie odpowiedź jest jasna... Pomimo różnicy w naszych poglądach, wartość tej dyskusji polega na tym, że zmusza nas do zastanowienia się nad tym, co naprawdę liczy się w życiu. Ostatecznie, niezależnie od tego, w jakim kierunku podążają nasze przekonania, w tej konkretnej rozmowie chodzi o zrozumienie, jak różne mogą być punkty widzenia i jak mocno te różnice kształtują nasze postawy wobec otaczającego świata...
-
-
Tak — dziś podróżowanie rzeczywiście stało się łatwiejsze, zwłaszcza dla kosmopolity. Ale nie zapominajmy, że dla wielu ludzi, którzy całe życie podróżowali co najwyżej po kraju, barierą pozostaje nie tylko ekonomia, ale i język, obyczaje czy poczucie wyobcowania. Sam nadal czuję się obco, pomimo faktu, że trochę już tam Świata zobaczyłem i wszędzie się świetnie dogaduję. "Kali chcieć, kali móc" - ale bez kompleksów. Miło widzieć, że złagodziłeś ton, bo gdybyśmy przenieśli Twoje argumenty na świat cyfrowy, jak ocenilibyśmy np. całą instagramową rzeczywistość? Przecież tam 90% to poza, teatr, sztuczny blichtr. Facebook? To samo — znajomi wrzucają fotki z wakacji, "meldunki" z zagranicy, relacje z lotnisk, kina czy restauracji. Dla wielu to sposób na zdobycie aprobaty, lajków, uznania. To też forma „kręcenia kółek wokół ronda”. Przecież to się dzieje na naszych oczach, wszędzie, aż do bólu... Nie powinienem tego pisać, ale zredukowałem liczbę znajomych co najmniej o połowę... Oczywiście na platformie społecznościowej. Jedynej, którą mam, ale czas na IG - bo Paweł robi świetną robotę! Do meritum, nie czarujmy się — większość tych ludzi to nie bogacze, tylko osoby, które pragną być postrzegane jako ci „lepsi”. I tak samo jak ktoś jeżdżący Lamborghini w Monako może być nazwany pozerem, tak Ty — mówiąc, że bywasz regularnie na Lazurowym Wybrzeżu — możesz zostać przez niektórych odebrany jako ktoś, kto chce podkreślić swoją wyższość. Nie musisz mnie przekonywać, że są różne sposoby podróżowania — sam mam dostęp do apartamentu na Avenue de la Batterie w Villeneuve-Loubet. Ale nie zgodzę się, że życie tam jest tanie — to się po prostu nie spina. Rodzina 2+2 próbująca przetrwać tam tydzień na przyzwoitym poziomie, bez głodowania, musi liczyć się z niemałymi kosztami. Tak samo w Polsce — szwagier w zeszłym roku wydał 13 tys. zł za tydzień w Ustce. Więc to nie jest już rozmowa o luksusie, tylko o dostępności i priorytetach. I teraz pytanie o klasyfikację ludzi. Czy każdy, kto wsiada do drogiego auta albo wrzuca jego zdjęcie, to pozer? A jak ocenimy entuzjastę zegarków, który pokazuje światu swojego ALS-a za kilkadziesiąt tysięcy złotych? W pewnych kręgach mógłby zostać uznany za "wazona". Wiesz dobrze, że u nas często wystarczy zamówić włoskie meble czy nosić drogi zegarek, żeby usłyszeć za plecami: „patrzcie go, nowobogacki”. Miałem to samo jak zamówiłem meble ALF Italia przez jedyny salon w Polsce - czego to się nie nasłuchałem - bez ogródek. A może ja lubię rzeczy trwałe, które nie ulegają postępowi czasu? Pozer? No chyba nie, za chwilę będę miał wyrzuty, że w ogóle o tym wspominam na publicznym forum... Dlatego punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Każdy z nas może zostać zaszufladkowany — przez samochód, zegarek, mebel albo kierunek wakacji. I naprawdę nie uważam, żeby można było jednym ludziom przyklejać łatkę "entuzjastów", a innym "pozerów", tylko dlatego, że inaczej wyrażają swoje emocje czy upodobania. Jednakże wiem o czym piszesz, też doświadczam wielu sprzecznych z moją etyką zachowań. Co zrobić? Taki jest dzisiejszy Świat. Ale czy kiedykolwiek był inny?
-
To po prostu wybiórcze traktowanie. Każdego z nas można by posądzić o próżność – nawet Ciebie. Wspomnienie, że jeździłeś często na Lazurowe Wybrzeże, dla kogoś, kto nigdy nie wyściubił nosa poza swoją małą miejscowość, może brzmieć jak nachalne demonstrowanie ekonomicznej wyższości. Nie każdego na to stać. Ale łatwo przypiąć komuś łatkę pozera, prawda? Bo przecież to Ty dokładnie wiesz, czym „podszyta” jest obecność w drogim aucie w Monte Carlo? Waldku – nie masz wbudowanego uniwersalnego moralnego kompasu. A już na pewno nie takiego, którego igła wskazuje jedyny słuszny kierunek dla wszystkich. Jeśli na forum pojawi się fan Jacob & Co i będzie regularnie epatował dla wielu "kontrowersyjnym" stylem, też uznamy go za „kręcącego się bez sensu po rondzie”? "Porównanie z d...y"? Nie sądzę. Nie wszyscy właściciele drogich aut jeżdżą nimi po Monako, żeby wzbudzać zazdrość. Może wielu tak robi – ale co z tego? Dla kogoś, kto nie ma możliwości podróżować i doświadczać świata luksusu, to często jedyna forma kontaktu z tym, co dla niego zupełnie niedostępne. A że przy okazji na zdjęciu "zegarka" przewinie się torba LV albo krągłe piersi – to już powód, żeby wszystkich wrzucać do worka z napisem "patrzcie na mnie" ? Wiesz o czym piszę
-
Czyli ludzie nagrywający auta to kretyni, ale robienie setek identycznych zdjęć zegarka i wrzucanie ich na forum to już pasja i kultura? A ci, którzy je potem oglądają – kim są według Ciebie? Brzmi jak wygodna logika. W obu przypadkach chodzi przecież o rejestrowanie rzeczy, które budzą emocje – jedni kochają dźwięk V12, drudzy tę samą tarczę po raz n-ty. Tylko dlaczego jednych nazywasz kretynami, a drugich być może uznasz za entuzjastów? Poza tym ci, którzy nagrywają auta i dźwięki, bardzo często na tym zarabiają – dzięki subskrypcjom, wyświetleniom, sponsorom. Może więc warto się dwa razy zastanowić, zanim się coś nazwie „kretyństwem”. Internet ma długą pamięć.
-
Najlepsza scena "ever" 😆
-
Z tym zawieszeniem to prawda. Mechaniczne daje znacznie większą kontrolę – przede wszystkim precyzję, a co za tym idzie szybszą reakcję i stabilną charakterystykę pracy, co ma kluczowe znaczenie w jeździe torowej / sportowej. Dodatkowo, jest zazwyczaj lżejsze, co stanowi kolejny, niepodważalny argument na jego korzyść.
-
Też lubię, dobrze zrealizowane widowisko. Myślę, że dla nas czyli osób, które "trochę" obcują z bronią krótką, długą znaczenie ma również to w jaki sposób dochodzi do konfrontacji. Cel - neutralizacja co powoduje, że film wydaje się bardziej naturalny. Soldado też dobry, choc wolę jedynkę i akcję na autostradzie
-
Mają! Zarabiają na tym pieniądze. Kojarzysz tunel Larvotto? Tam nagrywani często przed samym wjazdem zatrzymują się w swoich ultra sportowych samochodach, by ruszyć z pełnym impetem. Ten dźwięk.... Seweryn coś Ty tam szukał w necie? "Co można przewozić w Maybachu"? 😆 Byłem bliski zakupu G12 po lifcie; pięknej czarnej bestii w wersji krótkiej. I faktycznie V12 tak jak zauważył Łukasz jedynie long. Co już się łączy z gorszym prowadzeniem, ale jednak prowadzeniem potęgi z dwunastoma cylindrami. Odmówić sobie takiej przyjemności ze względu na 20 cm? Może Michała @Lynx27spytamy co na ten temat sądzi? Jerzy, zupełnie przypadkiem 😆
-
Czasami wpadam na filmiki z Monako
-
Naturalnie Maybach, B(Mulsanne) i RR - Rolls(Phantom) to pojazdy projektowane pod pasażera. Pytanie zasadnicze dotyczy możliwości i potrzeb. Wspomniany Boeing 707 to pełnowymiarowy samolot pasażerski. Dlaczego zatem Travolta sam go pilotuje? To jest niezwykle istotne dla mnie. Jeżeli będą takie możliwości i stanę się właścicielem RR Phantoma, to nie zmieni mojego punktu widzenia. Jeżeli projekt pełnomorskiego jachtu jakim jest AZZAM pozwala na zatrudnienie najlepszej załogi, to i tak nie odmówię sobie przyodziania kapitańskiej czapki. Niektórzy choć moga być wożeni, nie robią tego z bardzo wielu powodów abstrahując od mojego poglądu na te sprawy. W końcu luksus to nie tylko komfort, ale i wolność wyboru, sposób, w jaki chcemy korzystać z tego, co mamy – zarówno z perspektywy pasażera, jak i kierowcy, czy kapitana. To m.in. kwestia osobistych potrzeb, a nie zasad, które narzucają inni.
-
Ja może napiszę na swoim przykładzie. Też mam wygodniejszą tylną kanapę od fotela kierowcy. Ale nie wysyłam listów do Johna Travolty z pytaniem, dlaczego sam pilotujeswojego Boeinga 707 i 737 - 300. Jakbym jakimś nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności lub uzyskanych możliwości ekonomicznych i wpływu stałbym się posiadaczem Patek Philippe Grandmaster Chime, to też nie zatrudnię lokaja w białych rękawiczkach z przeszkoleniem zegarmistrzowskim, aby go nosił za mnie
-
No to pewnie wszystko z wielkiej trójki. Od segmentu E do F. Przy czym w F to z reguły standard. Coś się szykuje?:P
-
Dlaczego pytasz?
-
Chodzi Ci o standard czy opcję?
