Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Autor1984

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    2448
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Autor1984

  1. Właśnie przeczytałem i nie rozumiem co może mieć przerwa kawowa wspólnego z KMZiZ - bo mamy taki temat? Oczywiście Worldtimer z wiadomych względów odpadł, ale tamta koncepcja była super. Tej z kawą kompletnie nie rozumiem. Poza tym, Jan napisał, że to jedynie "drogowskaz". Jeżeli tak, to nie piszę się (wybraliśmy), ale (proponujemy). Rozumiem co macie na myśli, ale mimo wszystko moim skromnym zdaniem, większość oczekuje w miarę "normalnego" zegarka. Co do pouczania w sprawie używek. Pokaż mnie to palcem, gdzie kogokolwiek pouczam. "co żeście z Janem brali" - jeżeli nie widzisz tutaj humorystycznego zabarwienia, a jedynie reprymendę, której nie ma. To faktycznie musi jeszcze nieźle trzymać.
  2. Dokladnie taki samo jak z kawą. Serio wymyślanie cudów na kiju, dać szampańska tarcze, dyskretny napis i.mamy barwę klubowa. Ale kawą? Co żeście z Janem brali, ze taki pomysł Wam sie narodził? To felga od.kola zamiast tarczy będzie bardziej odpowiednia bo temat bardziej poczytny... Wybaczcie interpunkcję z komórki pisze...
  3. Kolega @kkwpkma przecież rację. Kawa? No ja pierd@le, moze bukszpan? O ogrodach przecież tez jest temat.
  4. To pewnie jakaś wariacja na zamówienie z modelu W110. Prawdopodobnie jako taksówki lotniskowe.
  5. "Mały Skrzydlak" W110 to jeden z pierwszych Mercedesów, który został poddany testom zderzeniowym. Pierwszym był W111 czyli "duży skrzydlak" znacznie bardziej luksusowy.
  6. Dziękuję Rafał. Pozostaje Neomatik Polar, choć tarcza jest jaśniejsza i inny werk.
  7. A nie wiem. Po jeździe nie będzie wątpliwości, no poza skrzynią
  8. Gratulacje Rafał, przeczuwam, że Chronoswiss stanie się całkiem sporym zbiorem w Twojej kolekcji
  9. Rafał gratuluję, ale Cię wzięło na Chronoswissa
  10. Tak jak mówiłem, to jeden z najciekawszych modeli Lexusa; w tej wersji jeszcze z doskonałymi materiałami. Piękne auto. Jak się pojawi, to fotki obowiązkowo!! Ten kremik to chyba wersja JUESEJ
  11. Dziękuję! Dziękuję! Wspieram się JFS i TM, ale cichosza
  12. Masz rację, to takie z partyzanta Po serwisie zerowym i wgraniu oprogramowania Polestar napiszę krótką recenzję do nowego XC90. Póki co, gdyby nie problemy wieku "dziecięcego" związanego z elektroniką, jest poprawa w wielu aspektach względem poprzednika.
  13. Jakby kogoś interesował Club Neomatik 42 pokusiłem się o kolejną krótką recenzję.
  14. Jak mam być szczery, guzik mnie to interesuje 😆 🤣
  15. https://nomos-glashuette.com Wśród propozycji manufaktury NOMOS Glashütte model Club Neomatik 42 Blue jawi się jako wyjątkowo interesujący wybór – łącząc niezależność technologiczną, wyrazisty design i wysoką jakość wykonania. To zegarek, który wymyka się sztywnym ramom stylu Bauhaus, choć z jego dziedzictwa czerpie pełnymi garściami. Manufaktura z misją NOMOS Glashütte to dziś jeden z najbardziej uznanych niemieckich producentów niezależnych mechanizmów zegarkowych. Firma została założona w 1990 roku przez Rolanda Schwertnera, fotografa i przedsiębiorcę spoza branży, który wykazał się niezwykłym wyczuciem – zarówno estetycznym, jak i biznesowym. W Glashütte – kolebce niemieckiego zegarmistrzostwa – nie wystarczy samo pochodzenie: by używać nazwy tej miejscowości na tarczy, co najmniej 50% wartości mechanizmu musi być wytwarzane lokalnie. NOMOS przekracza ten próg z dużym zapasem. Od 2014 roku marka produkuje własny wychwyt – NOMOS Swing System – co uczyniło ją niezależną również od dostawców takich jak ETA czy Nivarox (należących do Swatch Group). To krok, na który stać tylko garstkę firm na świecie, i który znacząco wzmacnia pozycję NOMOS-a w gronie prawdziwych manufaktur. Design, który nie udaje Bauhausu Club Neomatik 42 nie jest klasycznym przykładem stylu Bauhaus – i dobrze. Jego nowoczesna estetyka, wyraźnie sportowa tożsamość i wysmakowane detale stanowią ciekawy kontrapunkt dla bardziej minimalistycznych modeli Tangente czy Orion. Tarcza w odcieniu niebieskiego z efektem słonecznego szlifu zmienia się pod wpływem światła, grając dynamicznie tonami od stali po granat. Indeksy to mieszanka cyfr arabskich i liniowych, a wskazówki – pokryte rodem i wypełnione luminową – błyszczą jak stal polerowana na lustro. Koperta o średnicy 42 mm, wysokości 10,2 mm i rozstawie uszu 52,3 mm nosi się doskonale, na moim 19,5 cm nadgarstku. Szafirowe szkło z podwójną powłoką antyrefleksyjną (AR) oraz wodoodporność 300 metrów (30 ATM) czynią z tego zegarka nie tylko męską biżuterię, ale i narzędzie gotowe na każde wyzwanie – od biura po basen. Mechanizm DUW 6101 – siła niezależności https://nomos-glashuette.com Sercem zegarka jest autorski mechanizm DUW 6101 – ultracienki kaliber o grubości zaledwie 3,6 mm i średnicy 35,2 mm. Mimo zintegrowanego datownika udało się zachować wyjątkowo smukły profil koperty. Kaliber pracuje z częstotliwością 21 600 wahnięć na godzinę, oferując 42-godzinną rezerwę chodu. Szczególną cechą DUW 6101 jest możliwość szybkiej zmiany daty w obu kierunkach – niezwykle przydatna funkcja, rzadko spotykana w tym segmencie. Mechanizm wykończony jest typowo dla NOMOS-a: pasy Glashütte, śruby termicznie barwione na niebiesko, Rotor mechanizmu, choć nie epatuje klasycznym zdobieniem perlagem, przyciąga wzrok wypukłym, złoconym, starannie wyfrezowanym napisem „NOMOS Glashütte Deutsche Uhrenwerke”. To nie tylko dekoracyjny detal – to dumne podkreślenie niezależności i inżynierskiego zaplecza manufaktury. Przez przeszklony dekiel napis ten niemal symbolicznie przypomina, że mamy do czynienia z w pełni autorskim mechanizmem, stworzonym z precyzją i świadomością tradycji. Wrażenia z użytkowania Model Club Neomatik 42 towarzyszy mi od prawie dwóch lat i śmiało mogę stwierdzić, że jest to jeden z najwygodniejszych zegarków w mojej kolekcji. Niska wysokość koperty sprawia, że środek ciężkości leży blisko nadgarstka, co zapewnia świetne wyważenie. Bransoleta typu „oyster”, choć bardzo wygodna, niestety łatwo łapie mikrorysy – to jedyny jej poważniejszy mankament. Początkowo zegarek notował znaczne przyspieszenie – nawet kilkadziesiąt sekund na dobę. Naprawa gwarancyjna przyniosła jednak bardzo zadowalające rezultaty: obecnie odchyłka wynosi 2–4 sekundy dziennie. Warto wspomnieć również o awarii koronki – która wypadła razem z wałkiem naciągowym. Zegarek wrócił do serwisu i został naprawiony w ramach gwarancji, choć proces trwał aż trzy miesiące. Po odbiorze zauważyłem delikatne rysy na wewnętrznej stronie szkła, które jednak zdecydowałem się przemilczeć – głównie z obawy przed kolejnym długim czasem oczekiwania. Podsumowanie Czy dziś ponownie wybrałbym ten zegarek? Zdecydowanie tak. Club Neomatik 42 Blue to nie tylko przedmiot użytkowy – to zegarek z charakterem, który powstał z pasji i zegarmistrzowskiej niezależności. Wybór ten nie był przypadkowy. Zaważyła na nim zarówno pochlebna opinia byłego prezesa Stowarzyszenia Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków Pana Dariusza Chlastawy, jak i fakt, że NOMOS to manufaktura – projektująca i produkująca własne mechanizmy od podstaw, bez zależności od zewnętrznych dostawców. Mechanizm DUW 6101, ultracienki werk z szybką, dwukierunkową korektą daty, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Nie mniej ważny jest dla mnie perfekcyjnie wykonany datownik – zarówno tło, jak i ramka okna daty to prawdziwy majstersztyk, który dodaje tarczy wyjątkowego charakteru. Estetyka tarczy z promienistym, słonecznym szlifem w odcieniu granatu oraz rodowane wskazówki tworzą harmonijną i nowoczesną całość, która wyróżnia się spośród wielu zegarków w stylu Bauhaus. Charakteru dodaje także mała sekunda na godzinie 6 – subtelna, a zarazem bardzo precyzyjna, wprowadzająca dynamiczny element na tarczy zegarka. Club Neomatik 42 Blue świetnie łączy styl z funkcjonalnością – towarzyszy mi na co dzień, pasuje zarówno do biura, jak i na mniej formalne okazje. Podobnie jak mój dawny Mustang VI generacji – mimo drobnych wad – ten zegarek potrafi sprawić prawdziwą radość. Jest wyrazem świadomego wyboru i zegarmistrzowskiej fascynacji. I choć nie jest idealny, w pełni spełnia oczekiwania, jakie postawiłem sobie jako początkujący, ale coraz bardziej wymagający kolekcjoner. Więcej zdjęc pojawi się wkrótce, na portalu KMZiZ.
  16. Masz absolutną rację – właśnie dlatego określam ten model jako „system modelowy”, a nie idealny. Działa skutecznie w ramach własnych założeń, ale jak każdy system scentralizowany, niesie ryzyko katastrofy, jeśli u steru stanie ktoś o ambicjach absolutystycznych. Xi Jin ping faktycznie rozmontował wiele z mechanizmów zabezpieczających, które wprowadził Deng Xiaoping – przede wszystkim limit kadencji i zasadę kolegialnego przywództwa. Dzisiejsze Chiny są książkowym przykładem napięcia między skutecznością, a odpornością na na dużycia. Demokracje bywają mniej sprawne, ale oferują więcej bezpieczników – przynajmniej w teorii. W autorytarnym kapitalizmie błyskawiczne wdrażanie decyzji może być zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem – wszystko zależy od jakości przywództwa. I to, moim zdaniem, jest tu najistotniejsze. Zastanawia mnie, jak długo ten system przetrwa bez wewnętrznej reformy. Nawet najbardziej efektywny model wymaga okresowej kalibracji. Krótko mówiąc – masz rację: szybkość może okazać się mieczem obosiecznym. Mimo to uważam, że warto patrzeć na Chiny bez ideologicznych klapek. Od 1979 roku udało im się osiągnąć coś, czego nie dokonał żaden inny kraj postkolonialny czy postkomunistyczny na podobną skalę. Sukces Chin wynika z realnego wdrażania polityk i mierzalnych rezultatów – nie z samego planowania. Dla porównania, Polska również miała rozbudowany system planowania gospodarczego: pięciolatki, komisje, plany centralne. Efekt? Gospodarka runęła, bo system był niewydolny, oparty na fikcji i podporządkowany interesom politycznym, a nie rynkowej logice. Chińczycy wyciągnęli z tej lekcji wnioski – postawili na pragmatyzm i efektywność, nie na ideologiczne slogany. W świecie, w którym Zachód mnoży kolejne kolorowe „deale” – Green Deal, Blue Deal, Fit for 55 – często bez realnych narzędzi ich skutecznej realizacji, Chiny przypominają, że liczy się nie to, co zapisane w dokumentach, ale to, co faktycznie działa w praktyce.
  17. Waldek, zauważ, że nigdzie nie napisałem, że marzę o przeprowadzce do Chin, ZEA czy Rosji. Zauważenie skuteczności danego systemu nie oznacza przecież automatycznego poparcia dla wszystkich jego aspektów. To tak, jakby pochwalić niemiecką precyzję inżynierską i od razu zostać posądzonym o tęsknotę za pruskim drylem. Chiński system ma wiele ciemnych stron – od cenzury po „social credit system” – ale nie zmienia to faktu, że potrafił dostarczyć miliardowi ludzi względnego dobrobytu w rekordowym czasie, co trudno zignorować. W mojej opinii ich skuteczność wdrożeniowa wynika właśnie z modelu, który łączy centralne planowanie z rynkowymi bodźcami – coś, co na Zachodzie często rozpływa się w morzu konsultacji, debat i blokad interesów. Co do zarzutu o zamordyzm: przykład Justina Trudeau i Emergencies Act podczas protestów Freedom Convoy pokazuje, że również w tzw. demokracjach liberalnych władza potrafi sięgnąć po środki wyjątkowe – zamrażając konta, blokując dostęp do usług finansowych czy zawieszając ubezpieczenia – i to wszystko przy akceptacji parlamentu. Zatem twierdzenie, że tylko systemy autorytarne są represyjne, bywa naiwne. Również we Francji – kolebce nowoczesnej demokracji – od lipca wchodzi zakaz podlewania ogrodów deszczówką. Oficjalnie z powodów ekologicznych, ale efekt jest prosty: korzystaj z miejskiej (czytaj: opłacanej) wody. Trudno nie dostrzec w tym ukrytej formy kontroli. Nie twierdzę, że demokracja to zło. Ale ślepa wiara w jej nieskazitelność i brak opresyjnych narzędzi jest błędem. Każdy system – nawet ten z pozoru najłagodniejszy – niesie ryzyko nadużyć. Dlatego warto podchodzić do nich wszystkich z chłodną głową, a nie z religijną wiarą w ich moralną wyższość.
  18. Zgodnie z wolą Deng Xiaopinga, który wyraził się jasno: „nieważne, czy kot biały, czy czarny, byleby łapał myszy”, Chińczycy wyspecjalizowali się w układzie hybrydowym – autorytarnym kapitalizmie, który zapewnia stały wzrost, stabilność i, co najważniejsze, pełną kontrolę. Dla nich demokracja to mrzonka – i, mówiąc szczerze, trudno się z tym nie zgodzić. Sam nie wierzę w demokrację, a już na pewno nie w parlamentarną. Chiny w dobitny sposób pokazują, że od 1979 roku można iść własną drogą i osiągać sukces bez adaptowania zachodnich reguł gry.
  19. Rafał jest dokładnie tak, jak napisałeś – Chiny przez lata pełniły rolę zaplecza produkcyjnego dla światowego przemysłu elektronicznego, w tym motoryzacji. Nie trzeba być prorokiem, by wiedzieć, że wywiad gospodarczy w takim systemie działa z precyzją chirurgiczną: pozyskiwanie technologii, kopiowanie know-how, a potem adaptacja do własnych celów to nie wyjątek – to model działania. Wystarczyło dopracować kluczowe komponenty mechaniczne – odpowiedzialne za bezpieczeństwo, zawieszenie, przeniesienie napędu – i uzupełnić luki. Zakup Volvo przez Geely to nie tylko transakcja – to symboliczny punkt zwrotny: pokazanie światu, że „chińska motoryzacja” to nie tanie podróbki, tylko pełnoprawny, technologicznie rozwinięty gracz. To już nie są działania zza kulis, to pełnoskalowa ekspansja przemysłowa. Chiny nie próbują już gonić – one zaczynają definiować kierunki, zwłaszcza w elektromobilności. I co najważniejsze: robią to w oparciu o interes narodowy, nie ideologię.
  20. Jakie to szczęście, że po 2002 roku i mistrzostwom organizowanym w Korei i Japonii powiedziałem sobie dość. Szkoda nerwów, niech inni denerwują się za mnie
  21. Nie będzie mnie, jak to mawiał Vincent R. nawet w Bydgoszczu Żałuję.
  22. @Piotr OrzechowskiDziękuję dziś odebrałem z paczkomatu. Zabezpieczona konkretnie Brakuje tylko autografu Kolegi Władysława Mellera @Enkil@Władek MellerGratuluję Panowie!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.