-
Liczba zawartości
2448 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Autor1984
-
Jeżeli szanowna Małżonka Kolegi @navpotrzebuje autka miejskiego to po co więcej I przyznam, że nowe wypusty od Lexusa - designem biją konkurencję na łopatki; aczkolwiek to indywidualna ocena.
-
Ja jeżeli dobrze pamiętam był taki anglojęzyczny kanał Filmnet - i mieliśmy "ośiedlową" satelitę. Więc guzik rozumiałem, ale oglądałem z zachwytem. Tak jak Robocopa, Terminatora, Gwiezdne Wojny - Imperium Konmtratakuje, bo Nową Nadzieję - obejrzałem w 88' na odtwarzaczu kaset u Babci. Babcia nie wkurw*ała, była w drugim pokoju, a ja byłem zafascynowany.
-
Pamiętam jak obejrzałem pierwszy raz "Błękitny Grom" to mało z kapci nie wypadłem.
-
Dokładnie tak z Żoną twierdzimy, aby później nie miała pretensji, że nie zadbaliśmy o to. Pozdrawiam!
- 133 odpowiedzi
-
1
-
Ale ten czas leci, spojrzałem właśnie na pierwszy post, który zamieściłeś. Patrzę w jej oczka i moje się pocą. Moja starsza Córka miała bodajże ułożenie bioderkowe, więc zaleconą miała specjalną pieluchę na jakiś okres wczesny. Z bioderkiem się udało, ale lekarz szkolny stwierdził, że dobrze byłoby skierowanie dać na badanie kręgosłupa i przepisano ćwiczenia rehabilitacyjne. Ja powiedziałem Żonie, że nie nadaję się z jazdą do szpitala dziecięcego. Nadmiernie ckliwy się zrobiłem po ich narodzinach.
- 133 odpowiedzi
-
1
-
Nie przesadzaj, że tani. Tanie samochody były przed Covidem. Powiedzmy
-
Mel w "Life stinks" przeszedł samego siebie, a ta scena gdzie wykłócał się żulem, o to kto jest bogaszty to absolutne mistrzostwo https://www.youtube.com/watch?v=AQZLYcPOT1U
-
Z chęcią bym przeczytał, myślałem kiedyś nad X-Trailem - jako SUV na zimę. Jazda próbna będzie tylko dopełnieniem skradzionego serca
-
Zbyt eleganncy. OFC to żart, wyglądacie cudownie, btw nie mogę się doczekać uściśnięcia prawicy.
-
„Mam z Wami ewidentny problem...
-
Miało świetne bo R6 i R5 jeździła w przeciwieństwie do V8mki - która brzmiała fenomenalnie Tutaj z wydechem od Heico - mistrzostwo!
-
Fajne auto BTW też wyszedł nowy lifting.
-
Jest Polestar program
-
U mnie powód inny; Żona jeździ, też stwierdziła fakt.
-
Oczywiście ogromnym szacunkiem darzę nasze służby, ale dziwnie jeden z funkcjonariuszy się zachował - otrzymał telefon od Ojca sprawcy i rzekł do nas tak: jednym z Panów bardzo interesuje się Pan komendant. Zrobiłem oczy jak sowa i się zastanawiałem, czy nie będą mi chcieli przybić winy. Na szczęście dwójka policjantów to byli porządni ludzie, którzy dokonali oględzin jak należy. Przyjechał Ojciec sprawcy - ogólnie sprawca gdzieś w moim wieku na oko 40+, uścisnęliśmy sobie prawicę i mówię do niego tak " wie Pan ogólnie to byłem strasznie zły na pańskiego syna, bo raz ze wjechał we mnie, a dwa ze chciał scedować winę na mnie. Jednak gdy tylko zobaczyłęm, że kuleje natychmiast powiadomiłem pogotowie - w zasadzie sami zadzwonili z pytaniem czy potrzebna jest pomoc - przyjechały 3 karetki... A on do mnie; "nie proszę Pana on nie kuleje; on od maleńkości ma porażenie dziecięce." Tymi słowami rozgrzeszył syna w mgnieniu oka, niestety mi się trafiło... Bo w sumie jakie to usprawiedliwienie jest? Dokładnie no to jest popieprzone - cofając widzi więcej aniżeli ja - co jest nieprawdą, widzi nadjeżdżający pojazd, którego nie ma w zasięgu "rażenia"...
-
W poprzednim nagle mi na czołówkę wyjechał; prawdopodobnie zasnął lub grzebał telefonie. W ogóle ciekawa historia z kierowcą, policjantami i komendantem... Polubiłem, bo po 4 latach użytkowania nic, a nic nie trzeszczało pomimo dzwona jaki otrzymał.
-
Wyciszenie na plus - fotele te same 😕
-
Z recenzją najnowszego wypustu Volvo zwlekałem miesiąc. Dopiero teraz mogę coś sensownego powiedzieć o 3FL XC90. Mam znacznie bogatsze doświadczenia z wersją 2FL, która towarzyszyła mi przez bite cztery lata, zawsze dowożąc moje szanowne cztery litery. Ten najnowszy wypust, czyli 3FL, to niby tylko lifting, ale tak naprawdę to zupełnie nowe auto. Nie mam wrażenia, że znów zakładam te same buty, które zaczęły mnie już uwierać. Nie – to zupełnie nowe buty. Z przodu niby ładniej, niby nowocześniej, ale... nie mogę się pozbyć uczucia, że patrzę na blobfisha – i tego się już nie „odzobaczy”. Mimo to – coś za coś. Pewne mankamenty zostały zrównoważone plusami. Tak, to nowe auto. Ktoś powie: „Przecież to ta sama platforma!”. I owszem – ale chapeau bas dla konstruktorów. Auto z 2014 roku zostało przekonstruowane do niemal doskonałości. Jeszcze chwila, a stanie się youngtimerem – i piszę to bez złośliwości. To spora rekomendacja dla fabryki w Göteborgu, bo to jeden z niewielu modeli nadal produkowanych w Szwecji, a to – uwierzcie – ma znaczenie. Mój wybór był świadomy i odpowiedzialny. A za tym idzie to, co najważniejsze: bezpieczeństwo. Przeżyłem wypadek. Gość, który mnie uderzył, miał jakieś 100–120 km/h. Ja – podobnie. Siła uderzenia wyrzuciła moje Volvo na 100–150 metrów w szczere pole. Co się stało? Nic. Bolało mnie tylko ucho od wystrzelonej kurtyny powietrznej. Wcześniej myślałem, że bajki o bezpieczeństwie Volvo to urban legend. Dziś mówię stanowcze: nieprawda. Volvo naprawdę ma wzmocnione słupki – to nie marketing, to inżynieria. Udowodnili to testem z prasą hydrauliczną – gdzie konkurent ze Stuttgartu przegrał z kretesem. Bezpieczeństwo to jedno. Drugie – czytelność. Zegary przeprojektowane, teraz są jasne, intuicyjne. Poprzednia wersja zapaskudziła kokpit. Teraz mapa i wskaźniki nie nakładają się na siebie – ogromny plus. Ekran? Jasne, że znajdzie się ktoś, kto powie, że Volvo „dokleiło tablet”. Nie – po prostu mnogość funkcji wymaga dużego ekranu. Na małym „okularnicy” nie znaleźliby nawet podgrzewania siedzenia. Deska nabrała wyrazu, a przeszycie materiału ze skórą – coś pięknego. Ktoś miał naprawdę dobry dzień, żeby to wymyślić. Tak jak z tym forumowym zegarkiem z 7:30 na „czas na kawę” – tylko że tu to działa. Świetnie połączone dwa materiały – absolutne mistrzostwo. I mówię to ja, człowiek, który fakturą się zachwyca. Jakub Filip Szymaniak może potwierdzić – jestem wybredny. A Volvo – pozamiatało. Odebrałem model w wersji Ultra – odpowiednik poprzedniego Inscription. I powiem tak – jest zauważalna poprawa luksusu. Górna tapicerka z weluru – w Volvo! Może i syntetyk, może natural, ale obcowanie z tym materiałem to czysta przyjemność. Miękkość, faktura – coś pięknego. A panowie z Monachium? Volvo was bije na głowę. Tak, nawet seria 7 – i mówię to jako właściciel auta zamówionego z BMW Individual. Śmieszą mnie teksty ludzi, którzy recenzują Volvo po godzinnej jeździe testowej. Serio? Po godzinnym spacerze też wszystko wiecie o przyszłej żonie? A teraz trochę jadu – żeby nie było za różowo. Volvo daje ciała na polu elektroniki. Serio, każdego dnia zastanawiam się, co mi przestanie działać: stacja FM? tablet? Klimatyzacja? Nie wiem. I nie jestem spokojny. Obawiam się, że albo mnie to auto usmaży, albo zamrozi. Typowy problem wieku dziecięcego. System Android działa tylko przez kabel. Poważnie? W 2025? Przez kabel? Co dalej – pantograf? Ludzie, ogarnijcie się. Minus numer dwa – felgi. Minimalnie 21 cali w wersji Ultra. Wygląda super, ale na naszych drogach? Dudni, łupie, wchodzi w plecy. Zawieszenie? Niby nowe, aktywne, responsywne – ale ja tego nie czuję. Jest po prostu chu*we. I tyle. Nabrali mnie – mogłem zamówić pneumatykę, ale uwierzyłem w ten „nowy kierunek”. No i mam – wał zamiast progresji. Silnik – od teraz tylko benzyna. Wersja 2.0, 250 KM, 360 Nm. Na takie bydlę to za mało. Volvo miało kiedyś silnik V8 od Yamahy – i mimo jego kaprysów, warto byłoby wrócić do tego poziomu męskości. Teraz? 2 tony, 7 sekund do setki. To samo osiągała moja Octavia RS II z 2005 roku. Tylko że wtedy to robiło wrażenie. Spalanie – około 10 litrów. Super. Diesel w tej samej budzie palił tyle samo. A przy tym, co się dzieje między Izraelem a Iranem – to ważne. Zwłaszcza że autem jeździ głównie moja żona, która jeździ... powiedzmy, dynamicznie. I tak – wynik na plus. Skrzynia ta sama, więc nieźle. Ale permanentny start-stop? Hatakomba. Serio – nie da się tego wyłączyć. W BMW wystarczy przełączyć skrzynię w tryb sport. Tu? Musimy być „bardziej zieloni niż kolor barw ustawy”. No i klops. Na koniec – czy wybrałbym Volvo ponownie? Jasne, że tak. Hejty pseudoznawców, że Volvo się skończyło, że dryfuje po marginesie – można wsadzić między bajki. To świetnie skrojone auto rodzinne, z bardzo dobrym wnętrzem, dobrą gamą kolorystyczną, nowym przodem (mimo blobfisha). Dla rodziny, która może wydać pół miliona na bezpieczeństwo – to bardzo dobra decyzja. EDIT: dałem wersję publikacji pod kątem błędów językowych do oceny AI - i wkleiło więcej, aniżeli można się dowiedzieć - nie kupuję tego! Także jeśli coś wyłapiecie to "mea culpa".
-
Nomos Club Neomatik 42 Blue Ref. 782 – nowoczesny modernizm z Glashütte
Autor1984 odpowiedział Autor1984 → na temat → Testy i recenzje
To ja dziękuję, za kolejną motywującą opinię. To właśnie dzięki Tobie mi się chce... 39mm jest 5 klubów; zieleń, niebieski, cappucino, mokka i szary ofc one się inaczeja nazywają -
Nastepny Klubowy Zegarek - Pomysly
Autor1984 odpowiedział Paweł Bohacz → na temat → Zegarki i inicjatywy związane z zegarkami
Przede wszystkim naszego; eleganckiego, dyskretnego - a zarazem wyjątkowego. Dziękuję Roman za aprobatę! -
Piotrze życzę tego sobie, Tobie i wszystkim forumowiczom. Pamiętam kiedyś z Waldkiem @beniowski miałem małą awanturę, bo napisałem, że chamy w złomach nie szanują tego na co człowiek ciężko pracuje. A to są stracone nerwy, czas i czasem zniżki, które nie powinny być ujęte. Ja pytałem; dlaczego system nie jest połączony z kamerą 360 stopni; głuche milczenie pozostało mi odpowiedzią... Opcja kamery przód tył jeśli dobrze pamiętam to niecałe 3000zł, warto by przynajmniej dorwać skurczysyna!
-
Mi w ostatnim XC90 jakieś bydle całą ćwiarę przerysowało od słupka B do tylnego zderzaka. Ile bym dał, aby bydle dorwać. Teraz składając najnowszy w opcjach wybrałem kamerę przód - tył z czujnikiem. A to co napisałeś o X5 Kolegi, nie wiem czasem mam okropne myśli jak w scenie z Pulp Ficition...
-
Nastepny Klubowy Zegarek - Pomysly
Autor1984 odpowiedział Paweł Bohacz → na temat → Zegarki i inicjatywy związane z zegarkami
Jan nie będę się usprawiedliwiał. Reakcje w temacie jasno wskazują, że "nie tędy droga". Zegarek z nawiązaniem do uwielbienia napoju zawierającego kofeinę, byłby dobry dla plantatorów, producentów, dystrybutorów i na końcu smakoszy kawy pijących ją codziennie o 7:30 rano. Niestety to jeden z pobocznych wątków na tym forum, więc dla mnie taka koncepcja jest irracjonalna. Rozumiem tok myślenia. Dlatego "dawno, dawno temu, w odległej galaktyce" zaproponowałem sektora z oznaczeniem głównych wątków na tarczy. Koncepcja padła. W moim przekonaniu była zbyt spersonalizowana, a sam zegarek nie będzie kosztował 300zł. Jeżeli ktoś posiada bardzo rozbudowaną kolekcję, to może sobie pozwolić na bardzo oryginalny pomysł (dziś zegarek "kawowy" jutro "motoryzacyjny", a i jeszcze z rakietą do tenisa by się nadał) - moim zdaniem tak nie powstanie zegarek klubowy tylko "tematyczny". Zegarek "normalny", to taki zegarek, który mogę nosić, a nie trzymać w skrzynce - aby przypominał mi, że wydałem na niego pieniądze. Śmiem sądzić, że większości, a przynajmniej tym, którzy tutaj się udzielają - nie zależy na udziwnianiu i doszukiwaniu się jakiejś głębi. Dla mnie absolutnym ideałem byłby taki Club Sport Neomatik (złoty) ze stemplem w stylu VC na prawym dolnym uchu zegarka. Dyskretnie, elegancko, bez doszukiwania się głębi, której nigdy nie znajdziemy... -
No to nie będą się bawić, tylko tak jak napisałeś wymienią.
-
Jak mnie irytują takie zdarzenia. Polerka powinna styknąć jeśli nie masz pęknięć, bo na zdjęciach nie widać. To jest kwestia gustu.
