Tomasz Miler prowadzi ten kanał samodzielnie od dłuższego czasu, więc nic dziwnego, że wypracował sobie własny, wyrazisty styl, który w duecie z Filipem może wyglądać na dominację. Ja nie mam mu tego za złe – jego wypowiedzi są długie, ale dobrze zbudowane i logiczne, więc słucha się ich z przyjemnością.
Filip z kolei znakomicie pokazał swoje możliwości na Kanale Zero – tam, być może dzięki innej konfiguracji rozmowy (np. siedząc bliżej gospodarzy), łatwiej było mu przejąć inicjatywę. Mam wrażenie, że podobny efekt można by osiągnąć także tutaj, np. poprzez świadome rozdzielenie tematów w odcinku – tak, by każdy z panów miał swoją przestrzeń do wypowiedzi.
Sam fakt, że rozmowy są nagrywane "na gorąco", bez scenariusza, sprawia, że Filip – będąc gościem na kanale Tomasza – naturalnie dostosowuje się do jego stylu prowadzenia. W 18. minucie dało się zauważyć subtelny gest ręką Filipa, jakby chciał dokończyć myśl o MB&F i Akrivia – może warto zwrócić uwagę na takie momenty w montażu lub w przyszłości umówić się na bardziej partnerski podział głosu.
Co do uwagi o "nawijaniu makaronu" – według mnie to po prostu styl tego kanału. I dobrze, że taki jest, bo dzięki temu powstała książka, której napisanie – jak wspomniano – wymagało przebijania się przez wiele zamkniętych drzwi. To imponująca determinacja. Jak głosi stare porzekadło: "kropla drąży skałę" – i dzięki tej wytrwałości mamy książkę, którą zamierzam zacząć... dopiero podczas wakacyjnego lotu.
EDIT: Filip podobno w najbliższym czasie ma powstać część II 😆