Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Autor1984

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    2708
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Autor1984

  1. Tak — dziś podróżowanie rzeczywiście stało się łatwiejsze, zwłaszcza dla kosmopolity. Ale nie zapominajmy, że dla wielu ludzi, którzy całe życie podróżowali co najwyżej po kraju, barierą pozostaje nie tylko ekonomia, ale i język, obyczaje czy poczucie wyobcowania. Sam nadal czuję się obco, pomimo faktu, że trochę już tam Świata zobaczyłem i wszędzie się świetnie dogaduję. "Kali chcieć, kali móc" - ale bez kompleksów. Miło widzieć, że złagodziłeś ton, bo gdybyśmy przenieśli Twoje argumenty na świat cyfrowy, jak ocenilibyśmy np. całą instagramową rzeczywistość? Przecież tam 90% to poza, teatr, sztuczny blichtr. Facebook? To samo — znajomi wrzucają fotki z wakacji, "meldunki" z zagranicy, relacje z lotnisk, kina czy restauracji. Dla wielu to sposób na zdobycie aprobaty, lajków, uznania. To też forma „kręcenia kółek wokół ronda”. Przecież to się dzieje na naszych oczach, wszędzie, aż do bólu... Nie powinienem tego pisać, ale zredukowałem liczbę znajomych co najmniej o połowę... Oczywiście na platformie społecznościowej. Jedynej, którą mam, ale czas na IG - bo Paweł robi świetną robotę! Do meritum, nie czarujmy się — większość tych ludzi to nie bogacze, tylko osoby, które pragną być postrzegane jako ci „lepsi”. I tak samo jak ktoś jeżdżący Lamborghini w Monako może być nazwany pozerem, tak Ty — mówiąc, że bywasz regularnie na Lazurowym Wybrzeżu — możesz zostać przez niektórych odebrany jako ktoś, kto chce podkreślić swoją wyższość. Nie musisz mnie przekonywać, że są różne sposoby podróżowania — sam mam dostęp do apartamentu na Avenue de la Batterie w Villeneuve-Loubet. Ale nie zgodzę się, że życie tam jest tanie — to się po prostu nie spina. Rodzina 2+2 próbująca przetrwać tam tydzień na przyzwoitym poziomie, bez głodowania, musi liczyć się z niemałymi kosztami. Tak samo w Polsce — szwagier w zeszłym roku wydał 13 tys. zł za tydzień w Ustce. Więc to nie jest już rozmowa o luksusie, tylko o dostępności i priorytetach. I teraz pytanie o klasyfikację ludzi. Czy każdy, kto wsiada do drogiego auta albo wrzuca jego zdjęcie, to pozer? A jak ocenimy entuzjastę zegarków, który pokazuje światu swojego ALS-a za kilkadziesiąt tysięcy złotych? W pewnych kręgach mógłby zostać uznany za "wazona". Wiesz dobrze, że u nas często wystarczy zamówić włoskie meble czy nosić drogi zegarek, żeby usłyszeć za plecami: „patrzcie go, nowobogacki”. Miałem to samo jak zamówiłem meble ALF Italia przez jedyny salon w Polsce - czego to się nie nasłuchałem - bez ogródek. A może ja lubię rzeczy trwałe, które nie ulegają postępowi czasu? Pozer? No chyba nie, za chwilę będę miał wyrzuty, że w ogóle o tym wspominam na publicznym forum... Dlatego punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Każdy z nas może zostać zaszufladkowany — przez samochód, zegarek, mebel albo kierunek wakacji. I naprawdę nie uważam, żeby można było jednym ludziom przyklejać łatkę "entuzjastów", a innym "pozerów", tylko dlatego, że inaczej wyrażają swoje emocje czy upodobania. Jednakże wiem o czym piszesz, też doświadczam wielu sprzecznych z moją etyką zachowań. Co zrobić? Taki jest dzisiejszy Świat. Ale czy kiedykolwiek był inny?
  2. To po prostu wybiórcze traktowanie. Każdego z nas można by posądzić o próżność – nawet Ciebie. Wspomnienie, że jeździłeś często na Lazurowe Wybrzeże, dla kogoś, kto nigdy nie wyściubił nosa poza swoją małą miejscowość, może brzmieć jak nachalne demonstrowanie ekonomicznej wyższości. Nie każdego na to stać. Ale łatwo przypiąć komuś łatkę pozera, prawda? Bo przecież to Ty dokładnie wiesz, czym „podszyta” jest obecność w drogim aucie w Monte Carlo? Waldku – nie masz wbudowanego uniwersalnego moralnego kompasu. A już na pewno nie takiego, którego igła wskazuje jedyny słuszny kierunek dla wszystkich. Jeśli na forum pojawi się fan Jacob & Co i będzie regularnie epatował dla wielu "kontrowersyjnym" stylem, też uznamy go za „kręcącego się bez sensu po rondzie”? "Porównanie z d...y"? Nie sądzę. Nie wszyscy właściciele drogich aut jeżdżą nimi po Monako, żeby wzbudzać zazdrość. Może wielu tak robi – ale co z tego? Dla kogoś, kto nie ma możliwości podróżować i doświadczać świata luksusu, to często jedyna forma kontaktu z tym, co dla niego zupełnie niedostępne. A że przy okazji na zdjęciu "zegarka" przewinie się torba LV albo krągłe piersi – to już powód, żeby wszystkich wrzucać do worka z napisem "patrzcie na mnie" ? Wiesz o czym piszę
  3. Czyli ludzie nagrywający auta to kretyni, ale robienie setek identycznych zdjęć zegarka i wrzucanie ich na forum to już pasja i kultura? A ci, którzy je potem oglądają – kim są według Ciebie? Brzmi jak wygodna logika. W obu przypadkach chodzi przecież o rejestrowanie rzeczy, które budzą emocje – jedni kochają dźwięk V12, drudzy tę samą tarczę po raz n-ty. Tylko dlaczego jednych nazywasz kretynami, a drugich być może uznasz za entuzjastów? Poza tym ci, którzy nagrywają auta i dźwięki, bardzo często na tym zarabiają – dzięki subskrypcjom, wyświetleniom, sponsorom. Może więc warto się dwa razy zastanowić, zanim się coś nazwie „kretyństwem”. Internet ma długą pamięć.
  4. Najlepsza scena "ever" 😆
  5. Z tym zawieszeniem to prawda. Mechaniczne daje znacznie większą kontrolę – przede wszystkim precyzję, a co za tym idzie szybszą reakcję i stabilną charakterystykę pracy, co ma kluczowe znaczenie w jeździe torowej / sportowej. Dodatkowo, jest zazwyczaj lżejsze, co stanowi kolejny, niepodważalny argument na jego korzyść.
  6. Też lubię, dobrze zrealizowane widowisko. Myślę, że dla nas czyli osób, które "trochę" obcują z bronią krótką, długą znaczenie ma również to w jaki sposób dochodzi do konfrontacji. Cel - neutralizacja co powoduje, że film wydaje się bardziej naturalny. Soldado też dobry, choc wolę jedynkę i akcję na autostradzie
  7. Mają! Zarabiają na tym pieniądze. Kojarzysz tunel Larvotto? Tam nagrywani często przed samym wjazdem zatrzymują się w swoich ultra sportowych samochodach, by ruszyć z pełnym impetem. Ten dźwięk.... Seweryn coś Ty tam szukał w necie? "Co można przewozić w Maybachu"? 😆 Byłem bliski zakupu G12 po lifcie; pięknej czarnej bestii w wersji krótkiej. I faktycznie V12 tak jak zauważył Łukasz jedynie long. Co już się łączy z gorszym prowadzeniem, ale jednak prowadzeniem potęgi z dwunastoma cylindrami. Odmówić sobie takiej przyjemności ze względu na 20 cm? Może Michała @Lynx27spytamy co na ten temat sądzi? Jerzy, zupełnie przypadkiem 😆
  8. Czasami wpadam na filmiki z Monako
  9. Naturalnie Maybach, B(Mulsanne) i RR - Rolls(Phantom) to pojazdy projektowane pod pasażera. Pytanie zasadnicze dotyczy możliwości i potrzeb. Wspomniany Boeing 707 to pełnowymiarowy samolot pasażerski. Dlaczego zatem Travolta sam go pilotuje? To jest niezwykle istotne dla mnie. Jeżeli będą takie możliwości i stanę się właścicielem RR Phantoma, to nie zmieni mojego punktu widzenia. Jeżeli projekt pełnomorskiego jachtu jakim jest AZZAM pozwala na zatrudnienie najlepszej załogi, to i tak nie odmówię sobie przyodziania kapitańskiej czapki. Niektórzy choć moga być wożeni, nie robią tego z bardzo wielu powodów abstrahując od mojego poglądu na te sprawy. W końcu luksus to nie tylko komfort, ale i wolność wyboru, sposób, w jaki chcemy korzystać z tego, co mamy – zarówno z perspektywy pasażera, jak i kierowcy, czy kapitana. To m.in. kwestia osobistych potrzeb, a nie zasad, które narzucają inni.
  10. Ja może napiszę na swoim przykładzie. Też mam wygodniejszą tylną kanapę od fotela kierowcy. Ale nie wysyłam listów do Johna Travolty z pytaniem, dlaczego sam pilotujeswojego Boeinga 707 i 737 - 300. Jakbym jakimś nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności lub uzyskanych możliwości ekonomicznych i wpływu stałbym się posiadaczem Patek Philippe Grandmaster Chime, to też nie zatrudnię lokaja w białych rękawiczkach z przeszkoleniem zegarmistrzowskim, aby go nosił za mnie
  11. No to pewnie wszystko z wielkiej trójki. Od segmentu E do F. Przy czym w F to z reguły standard. Coś się szykuje?:P
  12. Chodzi Ci o standard czy opcję?
  13. Wydawać się może, że człowiek o Twojej pozycji, doświadczeniu i dorobku zawodowym nie powinien kierować się powierzchownymi ocenami. A jednak, nie zawodzisz! Co Cię wprawiło w ten stan? Zły dzień, czy może projekcja zbudowana na kompleksach? Nie znasz tego człowieka, nie wiesz co osiągnął, kim jest, jaką ma osobowość, ale od razu wydajesz opinię – płytką i pogardliwą. Przypominasz mi Babcię mojej Żony, która po trzech minutach rozmowy wie o "Tobie" wszystko, a zwłaszcza to, jakim jesteś beznadziejnym przypadkiem... Właściciel tego samochodu – piszę to z pełnym przekonaniem – zaangażował się w ten zakup jak ja w wybór gumy "kulki" przy kasie. Zresztą, ja go poprosiłem, aby mi pokazał ten pojazd – sam mam hopla na punkcie samochodów, a że to nie jest zwykły dupowóz, uznałem, że warto podzielić się z innymi miłośnikami motoryzacji tak niecodziennym widokiem. Puentując: są na tym świecie ludzie, którzy mogą pozwolić sobie na zakup Sikorskiego S - 92, bo to im odpowiada. I nie bardzo interesuje ich opinia innych, zwłaszcza tych, którzy mają niewiele do powiedzenia – a tak naprawdę, nic do powiedzenia. Przykro patrzeć na to, że "stare" schematy wciąż funkcjonują w społeczeństwie, zwłaszcza wśród tak wybitnych jednostek. Wstydem jest oceniać innych, nie znając ich historii. No, ale pewnie wiesz lepiej, poznałeś jakieś tajne archiwa kast z uprawnieniami do luksusu?
  14. Widok majestatyczny jak w poemacie „Caryca i zwierciadło” – Maybach z zasłonkami! Prawdziwymi – jak w babcinym salonie. Luksus przez wielkie „L”. Dziś w nowych modelach dostajemy namiastkę – plastikową, czarną, bezduszną roletę. Praktyczne? I owszem. Luksusowe? Niet. Waldemar zobaczył kiedyś w Kijowie Maybacha z 2004 roku. Z szoferem – który z uwielbieniem konsumował ogórki kiszone, niczym wspomniana caryca zapatrzona w zwierciadło. On patrzył w odbicie mętnej, słonej wody… w słoiku. Czynił to w tym prawdziwym Maybachu, otoczony firankami, odcinając się od świata na ogórkowej warcie. Czy luksus to teatr gustu? Dziś dominuje prostota, funkcjonalność, oszczędność. A ta czarna zasłona – przy „prawilnych” firankach – wygląda jak żaluzjowy dramat, ale... wcześniej też nie było lepiej. Bo to przecież – wiocha straszna. Zakładam do DD pasek z aligatora – ładny, pasuje do tarczy - wygląda obłędnie. Zdurniałem? Bransoleta "President" w odstawkę? Może przyczepa campingowa do Ferrari wygląda równie spójnie? A co to kogo obchodzi? To nam ma sprawiać satysfakcję i użytkową, i ozdobną. Czy luksus się zmienia? A może po prostu... sam z siebie się śmieje? Choć rozumiem, o co Ci chodzi, to na myśl przyszedł mi ten poemat Janusza Szpotańskiego. A i jeszcze wzięło mnie na wspomnienie, starych Autosanów 😆
  15. Nic takiego nie napiszę, bo ciężko mi się wypowiedzieć czego oczekuje klient Maybacha z roku 2004. Być może, tego typu zasłony były elementem równie pożądanym jak pasek do Day Date. Jednego kole w oczy, drugiemu odpowiada.
  16. Zwykły dupowóz - nic specjalnego. Jak wrócę, to pewnie odbiorę i nie omieszkam się |pochwalić" Waldek firanki takie z prawdziwego zdarzenia to miała jedynie Toyota Century. Bo zasłonki to co innego
  17. Zegarek z wrażenia nie stanął ? Dobre foto!
  18. Nie zwróciłem na to uwagi, miałem się przymierzyć, ale czas mnie gonił. Ciekaw jestem jak komfort w porównaniu z 7mką. Zapytałem jak wypada w zestawieniu z S500, który miał wcześniej. Powiedział, że nie ma różnicy, być może tak subtelna, że nie jest w stanie wyczuć. Te 8cm względem 7mki widać na tylnej kanapie, która się rozkłada. Mam wrażenie, że jest więcej miejsca na nogi. Fajnie to wygląda, bo się odchyla półka pod łydki i z fotela na stopy Tomek jak kupię Flying Spura, to pierdzielę szofera Btw moje auto 8 maja już w Polsce będzie, więc szykuję się do odbioru, choc pewnie ten nastąpi po powrocie z krótkich wakacji
  19. Trochę się nam ten temat zakurzył, ale warto do niego wrócić. Jakiś czas temu rozmawialiśmy o gabarytach samochodów – a konkretnie o ich długości i związanych z tym uciążliwościach. Drobiazg? Niekoniecznie, zwłaszcza kiedy poruszamy się po zatłoczonych miastach, gdzie miejsce parkingowe bywa na wagę złota. Dziś, zupełnie niespodziewanie, temat powrócił w wyjątkowy sposób. Spotkałem się w biurze ze znajomym – człowiekiem niezwykle inspirującym, który… Zaprosił mnie na mały pokaz. Wyszliśmy na zewnątrz, a tam – jego samochód. Nie byle jaki, wspomniałem już o nim kilka postów wcześniej... Auto absolutnie imponujące, klasa sama w sobie, ale też – trzeba przyznać – gabarytowa jednostka specjalna. Długość? Niemal 5,5 metra. Patrząc na to cudo techniki, pomyślałem: temat niech powróci z przytupem. I to na czterech luksusowych kołach. MAYBACH S580 Jerzy @Krakus1 jeździłbyś ?
  20. Autor1984

    Jak wyglądamy?!

    Gdybyś się ogolił, zaoszczędziłbyś parę Watów!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.