Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

rads

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1517
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez rads

  1. rads

    Twoja kolekcja!

    Zgadza się, nic Ci nie umknęło... Oczywiście Rolex! Nie stać mnie i nie lubię czekać w kolejce, zakładam więc HydroConquesta i wyobrażam sobie Suba, ubieram czarnego Conquesta i widzę Explorera. Trochę to trwało, ale z czasem mózg można oszukać 😄 A na poważnie, to przyznaję się do niemal niezauważalnej słabości do Longinesa. W kolekcji jest jeszcze kwarcyk VHP 41mm do zadań codziennych, militarny vintage na specjalne okazje i sporo literatury. W planach już raczej tylko zegarki vintage ze słynnymi kalibrami marki, ale na 13.ZN to już pewnie w tym życiu nie nazbieram 😉
  2. rads

    Twoja kolekcja!

    Nic dodać, nic ująć 😉
  3. Bardzo mi miło! Dzięki Kolego. Zainteresowanych tematem zapraszam jeszcze raz na sam koniec "kolejowego" wpisu, gdzie dodałem "wisienkę" prosto od Longinesa 😉 nt. historii R.R 280.
  4. Jakiś czas temu pośmialiśmy się serdecznie z chrono-grubasków spod szyldu uskrzydlonej klepsydry... Jak widać jest to głęboki ukłon w stronę tradycji 😉 Conquest 1956 - 13,6 mm / Conquest Heritage - 10,8 mm fot. Omega Enthusiast @ YouTube
  5. Nadal L688 ale w wersji .5 z krzemową sprężyną. Jak dla mnie rewelacja. Ekstra zegarek, sprawdzony mechanizm 847.3 z systemem antywstrząsowym KIF, montowany w tamtych latach w wielu modelach, w tym z linii Flagship. Tarcza też jest świetna. Do tego oryginalna klamerka paska z epoki, dziś niełatwa do dostania w stanie nieużywanym. Potarguj się porządnie i bierz 😉
  6. Bardzo dziękuję Koledzy za miłe słowa. Bardzo się cieszę, że widzicie sens takich postów. Nie ukrywam, że w natłoku zdjęć (które sam bardzo lubię wrzucać), nieraz nachodzi mnie głód wiedzy zegarmistrzowskiej, podsycanej zamiłowaniem do historii i żyłką detektywistyczną. Na szczęście ma to miejsce sporadycznie, bo nie miałby kto zarabiać na moje zegarki 😄😉
  7. No dobra. Tym razem odcinek pt. "CZWARTKOWY WIECZÓR Z LONGINES" 😉 Miało być militarnie, ale z powodu nowego zakupu plany uległy zmianie. W wyniku nieoczekiwanego wejścia w posiadanie modelu Heritage RailRoad R.R 888, w oczywisty sposób zainteresowałem się związkiem Longinesa z kolejnictwem. O ile udział marki np. w rozwoju lotnictwa, nawigacji, podboju biegunów czy eksploracji głębin oceanicznych jest dość powszechnie znany, o tyle w tym przypadku nie wiadomo zbyt wiele. Logika podpowiada, że firma produkująca masowo zegarki od drugiej połowy XIX w., czyli w okresie dynamicznego rozwoju kolei, musiała nie raz i nie dwa brać udział w różnego rodzaju przedsięwzięciach z tym związanych. I nie chodzi tu o fakt, że pewien maszynista we Francji czy dróżnik w Szwajcarii używali prywatnych zegarków Longinesa na stanowisku pracy, ale o konkretne działania podejmowane na szerszą skalę przez firmę z Saint-Imier w celu nawiązania współpracy z liniami i przedsiębiorstwami kolejowymi. Historia kolei kojarzy się nierozerwalnie z parowozem Rocket (1829) autorstwa George’a i Roberta Stephensonów (ojciec i syn), który w tym samym roku zwyciężył w słynnym konkursie w Rainhill pod Liverpoolem, symbolicznie zapoczątkowując nową erę kolei żelaznych na oczach 15.000 zgromadzonych widzów. Oryginalna „Rakieta”, zakonserwowana i zachowana w doskonałym stanie, była do 2018 roku prezentowana w Science Museum w Londynie, gdzie miałem okazję osobiście ją podziwiać (obecnie stanowi eksponat National Railway Museum w Yorku). Rainhill Trials były wielkim wydarzeniem i jednocześnie kamieniem milowym dla kolejowych przewozów pasażerskich. W ciągu 9 dni prób parowozy musiały pokonać 20-krotnie dystans 1,5 mili, ciągnąc wagony o masie równiej 3-krotności swojej własnej masy. Jeden z projektów zgłoszonych na konkurs Rainhill o nazwie Cycloped. Jako pierwszy odpadł z prób po tym, jak pod koniem zarwała się podłoga pojazdu. Znamienne, że reguły konkursu w Rainhill zakładały nie tylko dokładny pomiar czasu na zakończenie przejazdu w celu ustalenia prędkości lokomotyw, ale również podczas poszczególnych jego etapów: • Kiedy w palenisku zostanie rozpalony ogień, należy zanotować ilość zużytego paliwa i czas, aż do momentu gdy będzie wydostawać się para. • Czas każdego przejazdu powinien być dokładnie zanotowany, jak również czas potrzebny do przygotowania, by wyruszyć w drogę powrotną. • Jeżeli parowóz nie byłby w stanie zabrać wystarczającej ilości paliwa i wody na pokonanie wyznaczonej trasy, to czas poświęcony na uzupełnienie paliwa i wody powinien być zaliczony do czasu podróży. Widać zatem wyraźnie, że dokładny pomiar czasu i historia kolei miały ze sobą nierozerwalny związek, dosłownie od pierwszego dnia, godziny, minuty i sekundy! Rocket zwyciężyła dzięki awariom rywali, którym trzeba uczciwie oddać, że mieli jedynie 7 tygodni na zbudowanie swoich lokomotyw – w przeciwieństwie do Stephensonów, rozwijających swój projekt znacznie dłużej. Tak czy inaczej, przed rokiem 1829 najszybsze podróże lądowe pozwalały na przejechanie konno 50-60 km dziennie, wymagały zatem bardziej kalendarza niż zegarka Tymczasem Rocket pokonywała tą odległość w ciągu zaledwie jednej godziny. Nic zatem dziwnego, że czas podróży konnych był od tej chwili… policzony Ciekawostką jest, że słynna Rocket od początku miała szczęście do czasu: w drodze na konkurs w Rainhill spóźniła się na załadunek na statek, który odpłynął bez niej, a następnie… zatonął. Replika parowozu Rocket, Wikipedia Polecam 2 rewelacyjne dokumenty na YouTube o konkursie lokomotyw w Rainhill i początkach kolejnictwa (niestety po angielsku, ale można wygenerować polskie napisy): Opisując związki kolei i pomiaru czasu przypomina mi się od razu mój dziadek, były ułan i kolejowy mistrz mostowy pierwszej klasy / inżynier kapitalnej odbudowy urządzeń kolejowych (tytuł z zaświadczenia komisji kwalifikacyjnej Politechniki Lwowskiej). Zawsze meldował się na peronie godzinę przed czasem, wystrojony w spodnie prasowane na kant, świeżo pastowane buty i słomkowy kapelusz*. Zajmował najlepszą ławkę, czytał gazetę i palił papierosa, co pewien czas zerkając na zegarek. Pytany o to osobliwe podejście do podróżowania koleją odpowiadał, że „na pociąg lepiej być godzinę przed, niż minutę po” 😄 * Pamiętam też doskonale ponad 100-letni dowcip, opowiadany (i komicznie demonstrowany) przez mojego dziadka. Otóż lwowski baciar (łobuz, chuligan) przychodzi na potańcówkę w nowiutkich butach i z nowym zegarkiem na ręku. Chodzi, pręży się, kręci po sali, jednak nikt nie zwraca uwagi na niego i jego nowe nabytki. Łowi więc wzrokiem najmniejszego z gości na parkiecie, podchodzi do niego, staje pomiędzy nim i jego partnerką i, przekrzykując muzykę, woła: „Posłuchaj no, kurduplu! Jeśli za jedną minutę… (unosi wysoko rękę i podciąga mankiet, odsłaniając zegarek) nadal będę cię tu widział, to poczujesz na zadku tego buta!” (unosi wysoko nogę, wskazując palcem swoje wyglancowane obuwie) 😉 Dziadek nadzorujący budowę mostu kolejowego (w centrum; oczywiście w garniturze i pod krawatem 😉 ). Okolice Stryja lub Drohobycza, końcówka lat 1930-tych. Dziadek w mundurze 6 Pułku Ułanów Kaniowskich Podolskiej Brygady Kawalerii (połowa lat 1920-tych) i z babcią na ulicach Lwowa (1936), w obronie którego brał udział kilka lat później podczas kampanii wrześniowej. Wracając do tematu, najwięcej informacji na temat zegarków marki Longines w kontekście kolei pochodzi z USA i Kanady, gdzie prężnie działał przedstawiciel szwajcarskiego producenta od roku 1876-go, firma Wittnauer (chociaż znalazłem informację, że zegarki z serii R.R 280 wykorzystywane były także m.in. przez koleje włoskie, rumuńskie, a nawet chińskie! – Giovanni Di Biase, horbiter.com). W tym miejscu należy od razu zaznaczyć, że przedstawione poniżej informacje pochodzą w większości z 2 doskonałych wpisów / opracowań, poświęconych „kolejowym” zegarkom Longines, do przejrzenia których gorąca zachęcam, zwłaszcza z powodu doskonałych zdjęć i grafik: http://watchexpertise.com/?p=35 https://watchtime.me/life-style/vintage/article/832/a-short-history-of-railroad-watches Okazuje się, że idea „zegarka kolejowego”, tj. spełniającego ściśle określone kryteria linii kolejowych, powstała (przynajmniej jeśli chodzi o Amerykę Północną) w wyniku tragicznego wypadku, znanego jako The Great Kipton Train Wreck, mającego miejsce w kwietniu 1891 roku w USA. Maszynista jednego z dwóch pociągów biorących udział w zdarzeniu nie zauważył, że jego niesprawny zegarek późni się o 4 minuty. W efekcie decyzji podjętej przez błąd pomiaru czasu, pociągi zderzyły się, pozostawiając ofiary śmiertelne oraz kompletnie zniszczone składy i trakcję kolejową (https://postalmuseum.si.edu/node/2072). Interesujące, że wypadek ten doprowadził pośrednio do powstania… Marki zegarków Ball. Niejaki Webster Ball, jubiler i zegarmistrz z Cleveland w Ohio, został w jego następstwie powołany przez liczne amerykańskie, kanadyjskie i meksykańskie linie kolejowe na stanowisko „głównego inspektora zegarków kolejowych”. W wyniku przeprowadzonego przez niego śledztwa doszło do opracowania tzw. „watch performance and inspection standards” w 1893 roku, które na wiele dziesięcioleci określiły wygląd, charakterystykę i dokładność chodu zegarków używanych na kolei (ówcześnie rzecz jasna kieszonkowych). Kolejne regulacje wprowadzane przez poszczególne linie kolejowe coraz bardziej rozwijały te standardy. W 1930-tym roku odchyłka nie mogła przekraczać 30 sekund tygodniowo, co nawet przy dzisiejszej technologii stosowanej w zegarkach mechanicznych jest niezłym wynikiem. Okazuje się, że obok takich marek jak Waltham, Ball, Zenith i Universal Genève, Longines był ważnym graczem na rynku zegarków przeznaczonych dla branży kolejowej i spełniających jej wyśrubowane standardy. Katalog firmy Wittnauer z roku 1911 prezentuje specjalne klasy mechanizmów Longines przeznaczonych do kieszonkowych zegarków kolejowych o dumnych nazwach „Express Monarch” i „Express Leader”. Łącznie wyprodukowano ogromne ilości tych mechanizmów (numery seryjne od 950.000 do 3.000.000), co świadczy o ich popularności i zaufaniu linii kolejowych do jakości zegarków spod szyldu Longinesa. Mechanizm Longines klasy Express Monarch, zgodnie ze standardem kolejowym regulowany w 5 pozycjach. Widoczny przy centralnej osi napis "SAFETY PINION" oznacza zabezpieczenie, chroniące koła zębate mechanizmu przed skutkami pęknięcia sprężyny naciągu (wyn. 1865, czerwona strzałka; gwałtowne uwolnienie energii ze sprężyny powodowało dosłownie spiłowanie zębów kół przekładni. Dodatkowa stalowa zębatka zapobiegała w takim wypadku ich zniszczeniu). Kolejowy zegarek kieszonkowy Longines cal. 21.54 z początku XX w. ("5 Grands Prix" oznacza, że Longines otrzymał już piąty medal na Wystawie Światowej w Mediolanie w 1906 r., ale jeszcze nie w Genui i Bernie w 1914-tym) oraz jego limitowana do 250 szt. reedycja The Longines RailRoad Pocket Watch L7.039.4.21.2, cal. L878 / ETA B99.L01 z naciągiem ręcznym, opracowany specjalnie na zamówienie Longines. Przykłady zegarków z lat 1920-tych, wyprodukowanych dla kolei: kanadyjskich, tureckich (x2), szwajcarskich oraz włoskich. "Longines", D. Marozzi & G. Toselli. Standardy kolejowe dotyczyły nie tylko mechanizmów i parametrów technicznych zegarków, ale również ich tarcz i wskazówek. Miały one oferować maksymalny kontrast i czytelność (jednolicie biała tarcza z wyraźnymi oznaczeniami i wskazówkami w kolorze czarnym i ew. czerwonym). Najbardziej znane rodzaje tarcz w standardzie kolejowym to: tzw. „tarcza Fergusona” (duża, czarna skala minutowa na zewnątrz (co 5 minut) i mała czerwona skala godzinowa wewnątrz (od 1 do 12) tzw. „tarcza Montgomery’ego” (duża skala godzinowa wewnątrz (od 1 do 12) i mała skala minutowa na zewnątrz (co 1 minutę) tzw. tarcza „Ball standard” (pojedyncza czarna skala godzinowa od 1 do 12, duże okrągłe indeksy godzinowe) tzw. „tarcza kanadyjska” (duża skala godzinowa od 1 do 12, mała tarcza godzinowa od 13 do 24) źródło: watchuseek.com – Zegarek Longines z początku lat 1920-tych, wyprodukowany dla rumuńskich linii kolejowych. Uwagę zwraca grawerunek z wizerunkiem lokomotywy, który niemal w niezmiennej formie zdobi dekle współczesnych modeli Heritage RailRoad „tarcza kanadyjska – wariant 0” (unikatowa tarcza, prawdopodobnie produkowana wyłącznie na zamówienie Canadian National Railways w latach 1960-tych – duża skala godzinowa od 1 do 0, mała tarcza godzinowa od 13 do 12) Producentem zegarków z tym nietypowym wariantem tarczy był nie tylko Longines, ale również Universal Genève (R.R 1205-0) i Bulova (R.R 218-0). W przypadku tarcz w „wariancie 0” wyraźnie widoczny dopisek „-0” na tarczy przy numerze kalibru. Longines R.R 280 "wariant 0". Interesujące, że niedostępny jest wizerunek tego modelu w wersji standardowej z dużą 12-tką. Jak widać na przykładzie innych producentów, powstawały obydwie wersje tego samego modelu. Być może w przypadku Longinesa było jednak inaczej. Może na to wskazywać brak oznaczenia "–0" przy numerze mechanizmu na tarczy, co sugeruje, że istniała tylko jedna wersja tego zegarka. Zegarki Longines trafiały na listę standaryzowanych zegarków kolejowych (czyli oficjalnie dopuszczonych do użytku na kolei) za sprawą firmy Wittnauer już w roku 1899, a wraz z kolejnymi aktualizacjami, lista ta obejmowała coraz nowsze modele. W aktualizacji standardów z roku 1957 zegarki kieszonkowe zostały zastąpione przez modele naręczne. Od 1960 r. na liście zaczęły pojawiać się modele z serii Longines „R.R 280” (Rail Road, mechanizm cal. 280). Różnią się one między sobą przede wszystkim wyglądem tarczy (rozmiar 35 mm oraz mechanizm pozostawał ten sam), a niekiedy także bezelem (stalowy lub złoty). Oprócz "wariantu 0", który doczekał się współczesnej reedycji, seria ta obejmowała następujące referencje: Wersja dla linii Union Pacific Railways (USA): 7186 wariant T-905 – pojedyncza skala godzinowa (1-12) Wersje dla Canadian National Railways: 7168 (późniejsza) – stalowy bezel i koronka, podwójna skala godzinowa (1-12, 13-24) 8303 – ta sama tarcza co 7168, złoty bezel 14k i pozłacana koronka podwójna skala godzinowa (1-12, 13-24) 7168 i 8303 wariant 11-696 – podwójna skala godzinowa (1-12, 13-24), dodatkowa czerwona wskazówka do drugiej strefy czasowej Ref. 7168 / T-905 i mechanizm cal. 280: źródło: longines30l.com Ref. 8303 Na zakończenie tradycyjnie wątek detektywistyczny 😉 ... Otóż poprosiłem Longinesa o uchylenie nieco szerzej rąbka tajemnicy spowijającej historię modelu R.R 280. Nie wątpię, że na ich skrzynce mailowej mam już w spamie osobisty podfolder, ale ku mojemu zaskoczeniu otrzymałem odpowiedź od p. Philippe'a Hebeisen'a z Działu Heritage, i to z obszernym cytatem fragmentu książki Stephanie Lachat Longines Through Time: „Od 1958 roku firma Longines produkowała dodatkowy mechanizm, kaliber 280, który spełniał wymagania chronometru. Został on w szczególności zamontowany w nowym modelu zegarka naręcznego Longines Jamboree, wprowadzonym na rynek z okazji targów w Bazylei w 1959 roku. Zegarki Longines Railroad wyposażone w kaliber 280, często z napisem R.R. 280 na tarczy, zostały wprowadzone w latach 60. XX wieku. Znajdowały się na liście zegarków zatwierdzonych przez firmy kolejowe w Kanadzie (Canadian Pacific Railroad i Canadian National ) oraz Ameryce (Union Pacific Railways – właściciela największej na świecie lokomotywy parowej Big Boy 4014 - przyp. rads) do użytku przez ich pracowników na służbie. Spełniając kryteria narzucone przez te firmy, [mechanizmy cal. 280] osiągały ten sam poziom dokładności, co [zegarki z certyfikatem] COSC. Podstawową referencją dla tych zegarków jest 7186 [a wersja tarczy zależała od linii kolejowej zamawiającej daną partię zegarków - przyp. P. Hebeisen]". Union Pacific Big Boy 4014 - największa lokomotywa parowa na świecie. https://www.up.com/media/releases/west-coast-steam-nr-220411.htm
  8. Już teraz wiem, co kryje się za tym tajemniczym stwierdzeniem. Odgłos pracującego wahnika przy poruszaniu zegarkiem można porównać z potrząsaniem następującym przedmiotem... L888.3: L888.2: 😄
  9. Przyłączam się do gratulacji, bardzo stylowy model 👌🏻
  10. No to po kolei: nadgarstkowe ✅, profilowe ✅, zbliżeniowe ✅, rodzinne ✅ 😉
  11. Bardzo się cieszę, zapłaciłem jak za używany, a jest 5-letnia gwarancja, żadnej ryski i nawet pasek nie wymęczony mierzeniem 😉 Szkoda tylko, że nie było mnie stać na komplet...
  12. Dzięki Koledzy. Reedycja była i chyba nadal jest uważana za dosyć udaną. Oryginał (1966 r.) miał 35 mm, ten współczesny ma 40. Zgodnie z obecnymi trendami miałby pewnie 37-38, co byłoby super, ale przy moim nadgarstku ~18,5 cm ten rozmiar to jeszcze nie dramat. Za to brak daty to dla mnie hit, a że to przeszło w 2016-tym, to aż nie do uwierzenia 😄 zdjęcia net Z kolejami mam bardzo fajny osobisty związek, bo mój dziadek całe życie zawodowe przepracował na kolei jako inżynier budowy mostów. Ten zegarek to będzie dla mnie taka "pamiątka" po nim 😉 Jego osobisty zegarek marki Mołnia dostałem (OK, wyłudziłem) niedawno od ciotki i jest teraz w mojej kolekcji 😊
  13. No nie żartuj, z takim klasykiem to wchodzisz bez pukania 😉😄
  14. Dzięki Panowie. Nie, to 888.2 - najwcześniejsza wersja (miała premierę na wiosnę 2016 właśnie z tym modelem - stąd "888" przy R.R. (Rail Road)). Ponieważ kupiłem w salonie u AD (chyba ostatni egzemplarz w kraju), to dostałem 5-lat gwarancji, mimo, że nie ma krzemowego włosa, jak to było do niedawna - teraz okazuje się to jest standard u Longinesa.
  15. Hahahaha, kuźwa, nikogo tutaj nie da się już na nic nabrać 😉 Sami cholera spece i detektywi 😄 No cóż... 🥰
  16. Smutny dzień Koledzy. Musiał w końcu nadejść i nadszedł. Absolutny koniec z zegarkami. Nigdy więcej ani jednego. Mówi się trudno i żyje się dalej. Nie może zatem nikogo dziwić, że zanim dzień ten minął, trzeba było spełnić pewne zadawnione zegarkowe marzenie... 🤷‍♂️
  17. Prawdziwy wysyp świetnych zdjęć, aż miło pooglądać. Gratulacje dla właścicieli, szczególnie tych świeżo upieczonych 😉
  18. Wszystkiego dobrego Koledzy i Koleżanki, spokojnych Świąt z rodziną i ulubionym zegarkiem na ręku 🎄
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.