Wszystko rozbija się tak naprawdę o rezerwę chodu i nasze podejście do niej: czy istnieje faktyczna potrzeba tych 3 dni rezerwy w zegarku automatycznym czy nie? Można nosić dany zegarek codziennie lub co drugi dzień i nie ma takiej potrzeby. Można zmieniać zegarki w ciągu dnia (ja np. robię to po powrocie z pracy) i też nie ma takiej potrzeby. Można kupić najtańszy rotomat i również nie ma takiej potrzeby. Gdyby się zastanowić, to jest to kompletnie bez sensu, bo tylko rezerwa na poziomie min. tygodnia dawałaby pewien komfort przechowywania zegarka z jednoczesnym podtrzymaniem chodu, w przypadku gdy masz więcej niż jeden zegarek (lub na poziome 2 miesięcy jeśli masz Vacherona Twin Beat 😁 https://www.vacheron-constantin.com/en/manufacture/twin-beat.html).
Tu wydaje mi się chodzi jednak trochę też o to, że Powermatic to taka, uboga bo uboga, ale jednak rewolucja i innowacja zegarmistrzowska, na miarę tego co jesteśmy w stanie za nią zapłacić jako Smith, Mustermann i Kowalski. Oczywiście, że w swojej klasie mechanizmów zwykła ETA 2824-2 będzie pewnie bardziej niezawodna i sprawdzona, ale tu jest to coś nowego, coś innego... i co ciekawe aktualnego, bo te poprzednie innowacje to nasi dziadkowie już mieli w Worldmasterach 😂 Jeśli Cię to nie chwyta za serce (i za portfel haha), to uważam, że lepiej odpuścić temat i wybrać coś naprawdę sprawdzonego, najlepiej w specyfikacji TOP grade / chronometre, gdzie masz newralgiczne elementy mechanizmu z najlepszych dostępnych stopów, o najlepszych właściwościach. Wtedy tylko smarować regularnie, a jest duża szansa, że przekażesz wnukowi wciąż na punktualnym chodzie 😉