Zawsze się wzbraniałem przed ich muzyką choć dzięki pewnym ludziom miałem album premierowy siedem miesięcy wcześniej, więc zanim wyszedł na rynek to miałem osłuchany. Zostali dobrymi gwiazdami 😉 Później słuchałem zupełnie innej muzyki, teraz słucham jeszcze innej ale śmierć wokalisty mnie trochę emocjonalnie rozbiła, tak jak śmierć Jego przyjaciela. Powiązania przyjacielskie mają plusy i minusy, jak mi ukochany przyjaciel odszedł to też chciałem się z Nim spotkać.
A dziś mi umarł brat i w sumie nie wiem jak to muzycznie bywa ale ja bardzo emocjonalnie podchodzę do wszelakich melodii związanych z rodziną, ze wspomnieniami etc. itp. itd. Nie wiem co powiedzieć, nie wiem co powiedzieć. Katuję różne rzeczy na słuchawkach żeby się odciąć. Piję piwo, palę papierosy, wciągam tabakę, piję herbatę, zdycham. Umarł mój mistrz i wzór, cóż życie.
(jakbym jakieś pierdoły wrzucał na forum to się nie gniewajcie)
Jest, ok.