Ja dla przykładu zrobię jutro znów około dwudziestokilometrową trasę piąty raz od wypadku, bądź co bądź majowego. Dużo ludzi się ze mnie śmieje, że takie kilometry napierniczam ale jadę dla siebie, żeby się przekonać że mogę, od wypadku w kasku i luźnym stroju, gdzieś po lesie, trochę chodnikiem gdy się da i duży ruch. Swoją drogą ostatnio sam się przy patrolu zatrzymałem i pytam jak to z tymi mandatami za jazdę po chodniku - wszystko Pan ma w kodeksie i może Pan dmuchnie. No to dmucham te zero zero i zdziwieni, że nieporadnie bo ja zawsze pieszo/rowerem, nigdy po alko to nie wiem co i jak 🙂 "Pan pojedzie chodnikiem i trafi się nasz kolega służbista to Pan zapłaci karę".
To dalej zamierzam jeździć chodnikami 😉