Ilu pasjonatów tyle podejść do tematu. Dla jednych za Rolexem jest już tylko ściana, dla innych to średnia, przeciętna półka, dla wielu jednozegarkowców to idealny wybór, opcje można mnożyć w nieskończoność. Ja mimo wszystko wolę bardziej podejście (raczej niezbyt powszechne tu na forum), że Rolex to nie koniec świata i dlatego szanuję mocno np. wybory kolegi Passero, który ma (miał?) Aquanauta i Fifty Fathoms. Inny kolega ujawnił się kiedyś z Polarisem w wątku JLC. Na ich miejscu pewnie 99% bywalców forum wybrałoby w tych pieniądzach Rolexa, bo bardziej rozpoznawalny, prestiżowy, można spamować bylejakimi fotkami do oporu i znaleźć większe uznanie w forumowej społeczności. A w razie potrzeby pozbyć się szybko swojego graala. Nie podoba mi się powtarzanie opinii, że stalowy R to 7 cud świata i zegarkowy szczyt, powielanie urban legends, że inhouse Tudora to lipa i drogie koszty serwisu (ktoś tu kiedyś napisał ile, ktoś miał taki problem??), że BB na ecie to prawie białe kruki, etc. Dla mnie od dawna forum nie jest w żadnym stopniu opiniotwórcze przy wyborze, ale dla wielu ludzi pewnie tak i takie powtarzane hasła robią im wodę z mózgu. Ja np. mocno bym się teraz zastanowił czy zamiast Rolexa wybrać np. Globemastera w bicolorze (jest teraz mega obniżka w Kruku), albo GO Senator Seventies, bo oba strasznie mi się podobają i uważam, że jakościowo i funkcjonalnie mu nie ustępują (może ewentualnie prestiżowo).