No dobra, mam to i spieszę pokazać...
Na pierwszy rzut demontaż i... niespodzianka!
Nóżki od tarczy (obie!) zostały przyklejone kropelką!
Normalnie... koszmarynka
Jedną ktoś usiłował przylutować, ale kropelka była widac lepsza...
Ta odpadła od razu.
Druga chciałem zostawić, ale też odpadła...
Postanowiłem wstawić nowe nóżki, co skończyło się totalnym zdemolowaniem tarczy i na tym etapie chciałem zegarek posłać do pudła z częściami
Starałem się jak nigdy, wyszło jak zawsze.
Owszem, ta emalia na 8 była juz rozwalona, kij ją dmuchał. Ale na 2 niestety też mi się odprysk zrobił i - przepraszam - dupa zbita...
Koniec końców wstawiłem działające nóżki, takie z wcięciami na śrubki.
Ta bardziej zdemolowana nieco się zdecentrowała przy nitowaniu.
Potem zaciapać ubytki epoksydem i będziepanzadowolony...
Dobra - mechanizm.
To, czym mechanizm przyciąga uwagę to całkiem ładnie wykończone koła naciągowe z "wilczymi zębami"...
Faktycznie - "jest moc", ale to by było na tyle.
Reszta to bardzo typowy szwajcarski "średniak" z tego okresu.
Może nie szrot, przynajmniej nie fabrycznie.
Bo potem został zdemolowany licznymi naprawami i aktualnie znajduje się w agonalnym stanie...
Montaz jest prosty (wiem, beczka mi się obróciła, potem to poprawiłem...)
Na mechanizmie nr 5969 i nr koperty...
15 kamieni i wychwyt szwajcarski...
Plato przerzutnika wygląda na przylutowane ( 😮 )
Kotwica to chromowany mosiądz??? Tak wyglada - to chyba przetarcie powłoki...
Mechanzim zmontowany chodzi, ale marniutko.
Może potrzebuje mocniejszej sprężyny, a może to wina zużycia i uszkodzeń...
Tarcza jest zdecentrowana i uszkodzona i mi się płakać chce...
Ale (ledwo) zmieściła się w "szrokiej normie" i nice nie obciera...
Ogólnie... dobrze, że nie był droższy.
Dwie stówki można dać za takie "zwiedzanie", ale to nic wielkiego, tylko udaje