Kolejny kot w worku
Kupiłem w styczniu na allegro. Nie było zdjęcia mechanizmu, więc zaryzykowałem, widać było tylko, że "Anglik".
Koperta z 1847/8 roku, John Harris z Islington.
Mechanizm z Perth (Szkocja).
Chciał chodzić, ale strasznie brudny i trzeba mu było trochę pomóc.
Nie umiałem wybić kołka mocującego ślimak, więc go usunąłem wiertłem.
Troszkę rdzy na osi wychwytu oraz pęknięty koniec sprężyny, który musiałem ponownie nawiercić.
Najpierw bęben i ślimak.
Ślimak ma dodatkowy mechanizm utrzymujący chód podczas nakręcania sprężyny.
Nowy kołek trzeba króciutko przyciąć, żeby oś zmieściła się w otworze płyty.
Wychwyt kotwicowy angielski,
Przy składaniu anglików trzeba uwazać, zeby zmieścić kotwicę pod mostkiem balansu, bo można ją złamać...
Przy montażu zapomniałem o zapadce ślimaka (mają ją właśnie mechanizmy z mechanizmem utrzymującym chód).
Na szczęście udało mi się ją jakoś wcisnąć bez całkowitego demontażu mechanizmu...
Łańcuch przewijam ze ślimaka na bęben, następnie montuję koło trzecie.
W zegarkach z innymi wychwytami (wrzecionowym, cylindrowym czy dupleksem) można koło zamontować przed przewinięciem i przewinąc po naoliwieniu - wtedy przewija się łatwiej,.
Natomiast wychwyt kotwicowy uniemożliwia przewinięcie i trzeba przewinąć przed montażem koła trzeciego, bo wychwyt się przecież blokuje.
Nie wiem ,czy robię to prawidłowo, ale się sprawdza
Mechanizm prawie gotowy, jeszcze tylko tarcza i balans...
Balans był całkiem źle wyregulowany, a pozycja włosa na osi wskazuje, ze się on złamał i został zwyczajnie przypięty bez poprawek.
Na potwierdzenie tej tezy - zegarek chodzi szybko. Tak z pół godziny na dobę.
Na domiar złego - sprężyna jest za krótka i mi przeskoczyła przy nakrecaniu.
Szczęscie w nieszczęściu, łańcuch przetrwał, a koniec trafił z powrotem na ząbek w bębnie i zegarek działa.
Niestety łańcuch nie rozkręca sie do końca (bo wcześniej kończy się sprężyna), ale teraz da się zegarek nakręcić do końca i chodzi... tak z 25 godzin.
Oczywiście - i włos i sprężynę da sie łatwo wymienić, ale że włosy mi się kończą, a sprężyn też mam mało... zostawię jak jest, i tak nie jest najgorzej