Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

pmwas

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6691
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez pmwas

  1. Nie da się jej uzupełnić. Może gdzieś mam zdjęcie, bo miałem kiedyś taką, ale to było dawno...
  2. Pabiedę-ZiM z ostatnich partii łatwo rozpoznać - ma mostek bębna mocowany tylko dwiema śrubkami - na miejscu trzeciej jest tylko niewykończona dziura w płycie zawsze o kopiejkę taniej na egzemplarzu
  3. Jeszcze na koniec wycieczki po północno-zachodniej Szwajcarii, krótki film pokazujący trzy mechanizmy zbudowane w oparciu o ten sam ebauche, przypisywany fabryce Jacota. Jest to jeden z najbardziej popularnych mechanizmów tego okresu - o tyle spektakularny, że bardzo duży (nie wiem, jak to jest - te małe są znacznie bardziej kunsztowne, bo wyprodukować malutki mechanizm jest znacznie trudniej, ale ja wolę te wielkie...) Pierwszy to GFJ z LeLocle w dobrej "23 kamieniowej" wersji. Warto zwrócić uwagę na bimetaliczny balans z przykręcanym do mostka klockiem mocującym włosa. W większości tych mechanizmów liczbę kamieni opisywano optymistycznie, na podstawie ilości kamieni nakrywkowych od góry - w rzeczywistości nie miały tylu kamieni. Drugi to również "23 kamieniowy" mechanizm, ale niższej klasy wykończeniowej. Oryginalnie zegarek wykończono w Chaux-de-Fonds, natomiast - jak pisałem wyżej - mechanizm ma inny nr seryjny niż koperta. Jednak w tym zegarku powinien być właśnie taki, więc ten "szczegół' można pominąć... Trzeci to już wyraźnie niższej klasy Perret z LesBrenets. Bez kamieni nakrywkowych, opisany jako 15 kamieniowy, ale nie ma tylu - ma chyba 11 (jeśli dobrze pamiętam). Wszystkie trzy wyeksportowano do Rosji.
  4. Zmęczony życiem Vanguard Zdecydowanie jeden z najpospolitszych zegarków „kolejowych”... Ładna maszyna...
  5. Franken-Elgin którego sobie zrobiłem. Koperta i tarcza to niegdyś był przepiękny model Corsican, niestety po złotej kopercie nie ma śladu Dokupiłem mu złoconą kopertę z tańszego modelu Streamline. Wyszedł całkiem sympatyczny zegarek do noszenia
  6. Zegarek wciąż żyje i ma się niezle. Chód dalej totalnie niestabilny i trudno - staruszek kapryśny, ale żwawy
  7. Dzisiaj takie toto Dla rozrywki, pokazuje co chce
  8. pmwas

    Odświeżanie szpindlaczka

    Korzystając z okazji, wyciągnąłem także mojego Quartiera... Niesygnowany, ale to prawie na pewno Quartier. Chciałem zobaczyć, czy po latach byłbym w stanie poradzić sobie z niesfornym wychwytem... Mam pojedyncze części do szpindlaków, więc... czemu nie? Co zwróciło moją uwagę to mocno zużyte, tępe końcówki zębów koła wychwytowego. Z takim kołem to nie mogło działac dobrze. Na szczęście miałem identyczne koło, wiec wymieniłem. wtedy zrozumiałem, o co chodziło z zębami. One nie były zużyte- ktoś je celowo spiłował, ponieważ naprawiona oś balansu nie pasowała. Dolna paleta była za wysoko i nie trafiała w ząb wychwytu.. Spróbowałem nieco obniżyć cały balans, ale to nie pomogło, bo koło zaczęło blokować się o obręcz włosa z drugiej strony. Postanowiłem spróbować z nieco mniejszym, dopasowanym do osi balansu kołem i - bingo. Z takim kołem wychwytowym zegarek zaczął w końcu pracować przyzwoicie. Dalej spieszy, ale już nie tyle, ile spieszył (a spieszył absurdanie), a poza tym pracuje głośno i w miarę równo. Trzy godziny siedziałem i dopasowywałem części, żeby zadziałało. normalnie... masakra Ogólnie toto jest potwornie zdezelowane, stan właściwie "na części", ale nawet jakoś troche chodzi, więc... niech sobie chodzi
  9. pmwas

    Odświeżanie szpindlaczka

    Mój pierwszy szpindlaczek służy az miło Najpiekniejszy jest cudowny, mocny chód. Dokładnośc chodu w granicach +- kilku minut na dobę. Nie zatrzymuje się, można nosić Zabawne - zardzewiały i śmierdzący WD40, pokancerowany zegarek okazał się tak dobry...
  10. Taki Francuz. Kupiłem kiedyś w Gliwicach, tak - z braku lepszego pomysłu, a nie chciałem wracać z niczym. Był brzydki, zardzewiały i cuchnął WD40. A okazał się być w całkiem dobrym stanie. Chodzi ładnie i mniej więcej „trzyma czas”. Do kilku minut na dobę, ale to szpindlak, prawie 200-letni. Nie zatrzymuje się i spokojnie można go nosić i nawet sprawdzać godzinę Ot - cudo
  11. Bo historia dość banalna - wszedłem do zegarmistrza i akurat takiego miał
  12. U zegarmistrza w Krakowie. Ciekawe jak tam trafił... ?
  13. Po ponad dwóch latach przytaszczyłem pudełko, w którym leżakuje Hulburd. Wypadałoby zerknąć - zegarek miał problem z korozją (nie za duży, ale jednak) i trzeba sprawdzić czy coś nie zakwitło na wiosnę... Wszystko gra, a Hulburd po nakręceniu ładnie „hula”... To jednak spore szczęście takiego „ustrzelić”. I nawet nie chodzi o wartość materialną, ich po prostu jest bardzo mało i cholernie ciężko to dostać
  14. Z LeLocle można przejechać kilka kilometrów na wschód - na drugi koniec wpisanej na listę UNESCO kolebki szwajcarskiego zegarmistrzostwa do Chaux-de-Fonds. Po drodze mijamy coś, co wygląda na ładna starówkę, jednak czas nagli, a cel podróży leży zupełnie gdzie indziej. W mało ciekawej wschodniej części miasteczka... Znajduje się tam wielkie (naprawdę duże) Muzeum Zegarków w Chaux-de-Fonds. Dość okropna, betonowa konstrukcja zbudowana w "brzydkich" latach 70-tych, jako żywo kojarząca się z brutalistycznym (nieistniejącym już) katowickim dworcem głównym. Nie ma to za grosz przytulnego uroku muzeum w LeLocle, co nie znaczy, że nie warto go odwiedzić. Muzeum jest niemal kompletne - pokazuje w zasadzie całą historię zegarmistrzostwa. Nie tylko z regionu - z całego świata. Od największych do najmniejszych mechanizmów odmierzających czas. Grubaśne i te super-płaskie, szwajcarskie, angielskie, amerykańskie, mechaniczne,elektryczne, kwarcowe - wszystko. Są tez gabloty poświęcone geniuszom dzięki którym dzisiejsze zegarki są tym, czym są (na zdjęciu Guillaume). Zrobiłem tylko kilka zdjęć... muzeum jest strasznie "sterylne" i nieco onieśmielające. Jak mówiłem - Muzeum w LeLocle jest przytulne, takie miłe, zachęcające. To - nie, i nie jest to tylko moja opinia. Co nie oznacza, że nie jest ciekawe, wprost przeciwnie. Żałuję, że nie miałem więcej czasu (nigdy nie mam, bo zawsze latamy z jednego miejsca na drugie zwiedzając "w przelocie"). Zdecydowanie polecam wizytę - warto! Wracając jeszcze na chwile do samego Chaux-de-Fonds, tą nazwę zna chyba każdy, kto zbiera stare zegarki. Nawet jeśli nie zgłębiał ich historii, po prostu musiał się kiedyś na nią natknąć. W mojej kolekcji - niestety - posiadam tylko jeden zegarek tak sygnowany (do tego składak). To tu powstawały słynne w Imperium Rosyjskim, i poszukiwane przez kolekcjonerów, zegarki Pietrowskie. Na deklu... ...Chaux-de-Fonds. Nawet gdyby mechanizm był oryginalny, o 23 kamieniach możemy zapomnieć, w porywach może miałby 19... Jak pisałem - mechanizm został wymieniony, ale najpewniej oryginalny wyglądał tak samo... Ebauche najpewniej ze wspomnianej fabryki G.F.Jacota w Locle, z kamieniami nakrywkowymi od góry (wersja "23 kamienie"). Tarcza zapewne wymieniona razem z mechanizmem, bo w Pietrowskich tarcze z reguły miały logo... Tyle na dzisiaj. Zdecydowenie polecam wycieczkę w ten region, zwłaszcza, ze to nie tylko muzea z zegarkami... https://www.watchprosite.com/montblanc/-span-style-color-gray--montblanc--span-walking-the-jura-trail/1006.880053.6002328/0/ Link podesłał sam autor pod moim postem na NAWCC - myślę, ze warto się podzielić nim i tu Pozdrawiam!
  15. Bardzo ją lubię Warto zauważyć, że to pierwsza wersja (tzn pierwsza z tych noworuskich), z lepiej wykończoną tarczą. Tutaj luma (marna, bo marna) wypełnia ładnie cyfry i małe kropeczki w indeksach. Do tego jest lakier z połyskiem i szlif słoneczny. Późniejsze wersje nie miały takiej ładnej tarczy (pojawiły się zwyczajne kropki lumy jak w innych Amfibiach), dopiero wersje SE chyba wróciły na ten poziom. Bezel był ten zwykły (chromowany i "zabawkowy"). Potem wymieniłem go na szczotkowany bezel z któregoś Komandira - wyglądał nawet ładnie, ale swoja "krzykliwością" nieco dominował cały zegarek, stąd też taki pomysł. Muszę przyznać, że zegarek bardzo nabrał "powagi" - wygląda bardziej rasowo. I pomyśleć, że nawet chciałem ją sprzedać, ale potencjalny kupiec zaoferował mi zamiast kasy wymianę na nóż i nie dobiliśmy targu. NA SZCZĘŚCIE!!! Pamiętam - na allegro była zielona i pomarańczowa. Po namyśle wziąłem zieloną...
  16. Przesyłka w zasadzie rejestrowana, a w każdym razie daje się śledzić. niestety - 17.03. "wyleciała" z LA, a do warszawy wciąż nie dotarła. W takich sytuacjach USPS odsyła do PP, a PP twierdzi, że nie dostała i tyle ze śledzenia.
  17. Meksykański Waltham "wymiata" Natomiast moje amerykańskie cudo przepadło w transporcie (jak mniemam z powodu epidemii) i już tracę nadzieję, że kiedykolwiek dotrze. Nawet nie szkoda pieniędzy tyle, co rzadkiego mechanizmu. Jak już się zrobiło dobrze ponad miesiąc to chyba "po ptokach"...
  18. Tissot na rynek Rosji Carskiej Opisałem go tu: Dodałem do pięknego Tissota na USA - ogólnie Tissot na początku całkiem ciekawe zegarki robił...
  19. Odrestaurowany Glashuette cal 61... ...kórego kupiłem w zeszłym roku w Glashuette http://zegarkiclub.pl/forum/topic/177630-lange-w-rodzinnych-stronach/
  20. Trochę podniszczony, ale bardzo łądny zegarek. Nie dopowiem nic więcej, bo powiedziano już wszystko co wiem, ale muszę napisać, że mi się podoba !
  21. pmwas

    Wasze zegarki Glashutte (GUB)

    Opisałem mechanizm Urofa/GUB 61... http://zegarkiclub.pl/forum/topic/177630-lange-w-rodzinnych-stronach/?do=findComment&comment=2754776 Tu
  22. W końcu - prawie po roku - udało mi się znaleźc czas na rozmontowanie kupionego na targu w Glashuette zegarka. Przy rozbieraniu zauważyłem rozgięte ograniczniki kotwicy, które wyprostowałem (choć to zawsze budzi złe przeczucia). Poza tym odkryłem totalnie zniszczone gwinty śrub mocujących blokadę wałka bębna sprężyny - jak się okazało - wałek wraz z kołem zapadkowym mógł w każdej chwili wylecieć, ale... o tym za moment. O uszkodzonym balansie wiedziałem już wcześniej, bo walczyłem już z nim kilka razy, żeby to w ogóle chciało chodzić znośnie... Natomiast miłą niespodzianką był brak śrubki mocującej tarczę. Miłą, bo myślałem, ze to "walnięta" nóżka, a to tylko śrubka Sporo części. Jak się okazuje - kaliber 61 ma kilka ciekawych szczegółów konstrukcyjnych, czego na pierwszy rzut oka nie widać. Zacząć należy od bębna sprężyny. Na zdjęciach z netu widziałem, ze 61-ka ma osobno przykręcane do górnej płyty łożysko bębna sprężyny, po którego odkręceniu można bęben wysunąć. Tu jest... inne rozwiązanie, z dzielonym wałkiem bębna - obręcz z haczykiem jest w bębnie, a wałek wsadza się od góry przez otwór w płycie po wsunięciu bębna do mechanizmu... Przy okazji - teraz dobrze widać, ze tarcza jest po renowacji - na obrzeżu widać nawet resztki oryginalnej farby. Tarczę wykonano dość przyzwoicie, choć - niestety - chyba techniką sitodruku, w każdym razie w powiększeniu już nie wygląda genialnie... Kolejnym ciekawym rozwiązaniem jest sama konstrukcja płyt mechanizmu, Mamy tu grubą - główną - płytę, do której śrubkami (po cztery) przykręcone są dwie płaskie płyty - górna i dolna. Milion małych śrubeczek to efekt napotkanego problemu - zerwanych gwintów śrub mocujących stalową płytkę blokującą wałek bębna w płycie. Jest to ewidentnie słaby punkt mechanizmu - blokada jest istotna (bez niej wałek wraz z kołem zapadkowym może zwyczajnie wypaść), natomiast śrubeczki mocujące malutkie - moim zdaniem za słabe na tak kluczowy element mechanizmu naciągowego. Koniec końców dopasowałem dwie śrubeczki z szerszym gwintem, ale wymagały one zeszlifowania główek, bo wystawały za bardzo i uniemożliwiały montaż koła zapadkowego. Koo wskazówki godzinowej jest szczerbate, ale działa (nie znalazłem lepszego, a skoro działa, to nie chce mi się naprawiać, bo to sporo czasu i wysiłku). Sam mechanizm naciągowo-nastawczy jest standardowy, niczym się nie wyróżnia. Jak widać - ograniczniki kotwicy musiałem z powrotem odgiąć, bo kotwica nie przepuszczała zębów wychwytu. może to ma związek z wymienionym łożyskiem, a może sama kotwica została wymieniona, nie wiem. Wiem, ze muszą być odgięte, inaczej trzeba by się bawić paletami (brrrr…). Balans jest po wymianie osi, do tego dolny czop nowej osi wygląda również na naprawiany... Chodzi tak sobie, jest nieznacznie scentrowany i trochę się gibie. Nie mam ochoty się za niego brać, bo zepsuć łatwo a naprawić trudno... Gotowe i do (także odrestaurowanej) koperty. Brakuje jednej ze śrubek mocujących, ale też nie mam... Całkiem estetyczna koperta ma stalowy dekiel... Ogólnie prezentuje się... ...ładnie. interesujący konstrukcyjnie - jak widać powyżej - mechanizm to rzadszy model 61, zaprojektowany jeszcze przez Urofę, produkowany we wczesnym okresie powojennym w wersjach 7-mio i 15-to kamieniowych. Później zastąpiono go bardziej znanym i lubianym modelem GUB 60. Mechanizm jest w marnym stanie, ma pogięty i scentrowany balans z wymieniona osią (wysokość plato przerzutnika trzeba regulować ), kłopot z wychwytem (rozgięte ograniczniki) oraz sporo luzów w łożyskach, plus pozrywane gwinty - takie tam. Niemniej po naoliwieniu ładnie ruszył i chodzi znośnie, trzeba go nawet będzie troche spowolnić (zostawiłem regulator w pozycji sprzed serwisu, ale zegarek wyraźnie przyspieszył). Ogólnie - po czasie cieszę się, ze go kupiłem, bo lubię go nosić od czasu do czasu. Fajna pamiątka z moich pierwszych targów w Glashuette
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.