Coś za coś, jak to mówią...
Z Wheelerem mi katastrofalnie nie wyszło (choć twierdzę, że nie z mojej winy, ale może tylko się pocieszam ), za to tym razem dokonałem naprawdę udanej wymiany osi balansu.
Oś przyszła kilka dni temu, zegarek dopiero dzisiaj. Miałem zanieść do zegarmistrza, ale niestety nie potrafię się w takich momentach powstrzymać. Najwyzej trzeba by zamówić drugą oś - co tam
W każdym razie - przejąłem od znajomego amerykańskiego kolekcjnera niedokończony projekt. W zasadzie chyba nigdy nie zaczęty. David mówił, ze kupił go lata temu z zamiarem uruchomienia i jakoś nigdy nie doszło to do skutku.
Jesto to Walthamowski średniaczek z około 1890 roku, model 1884, rozmiar 14, wersja Riverside z niklowym wykończeniem płyt. 15 kamniowa, regulowana.
Niewątpliwym atutem jest orygonalna, srebrna koperta w niezłym stanie.
Wymieniłem oś i zegarek ruszy z kopyta. Bez czyszczenia - po prostu był nieco nakręcony. To bardzo miłe, zwłaszcza, ze po wymianie osi balans pracuje niemal całkiem równo.
Dla mistrza sztuki niemal to o wiele za dużo, ale ja nie jestem mistrzem - próba prostowania pewnie pogorszyłaby sprawę, a sporo zegarków które robili zawodowcy ma podobne, niewielkie niedokładności, więc ogólnie troszkę się napuszyłem
Zdjęcia:
Zawsze mam dylemat - tak piękny zegarek w zasadzie powinien trafić od razu do profesjonalisty, ale te pierwsze cyknięcia od dawna martwego zegarka są takie piękne, ze żal ich nie usłyszeć