No tak, 3 lata przygotowań do produkcji itp., ale projekt... z wahnikiem się postarali, nie powiem. Wskazówki i owszem, ładne. Koperta mnie nie przekonuje, choć zegarek to trójwymiarowa rzecz, wiec trzeba by na żywo zobaczyć. Koronka - zgadzam się, z innej parafii. Tarcza... ładna, w starym stylu... ale ten zegarek to pod względem projektowym nic niesamowitego. Za to cena, jak na zwykłą miyotę pakowaną w stalową kopertę w Hong-Kongu - wysoka. Pytanie brzmi, czy to realna próba reaktywacji marki, czy raczej chęć sprzedania niedrogiego zegarka za wysoką cenę dzięki starej marce. Jakoś w ogóle nie przekonują mnie próby reaktywacji wszystkiego - a to Warszawa, a to Syrena, a to teraz Błonie... Co innego manufaktura Prim - zegarki w całości wytwarzane w Czechach, przez Czechów z czeskich części, a do tego w miejscu, gdzie była oryginalna fabryka Prima. Podobnie nie czepiałbym się wspomnianego kilka stron wcześniej wrzesińskiego Tonsilu. Tu i tu jest pewna ciągłosć, której nie ma w pozostałych przypadkach. Tak samo jak szwajcarskie Hamiltony to wciąż "te" Hamiltony, ale chińskie Elginy z Elginem nie mają nic wspólnego i to wcale nie dlatego, że Hamiltony są szwajcarskie