Temat troszkę umarł i odpłynął, a szkoda, bo w sumie fajny był.
Także pozwolę sobie odświeżyć :0
Może i nawet już ją tu pokazywałem - nie pamiętam, szczerze mówiąc, w każdym razie znów wróciła do ciężkiej, codziennej pracy i nawet sobie radzi. Póki co
Bo z tymi Słwaciami to jest trochę jak z niektórymi samochodami zwłaszcza prodkukowanymi na południe od nas. Co chwila w serwisie, a właściciele i tak je kochają...
Tym razem wróciła po wymianie sprzęgiełka wskazówek.
Automat nakręcający został oceniony jako działający, ale jakoś nie dawałem wiary, wiec rozmontowałem toto na własną rękę i wymieniłem ślizgające się sprzęgiełko automatu.
I jakoś dziwnym zbiegiem okoliczności zegarek już się nie zatrzymuje...
Nie wiem, czemu, ale w Polsce nawet nieźli zegarmistrze naprawdę często nie potrafią diagnozować automatów, po wyjęciu sprzęgiełko ślizgało się tak ewidentnie, że nie pozostawiało żednych wątpliwości, ze wymaga wymiany
Takie cudeńko. Mam wrazenie, że to jedne z najładniejszych zegarków z tego okresu, i nie mówię tylko o CCCP
Trochę szkoda, ze w środku nie ma np automatu rakiety, bo 2427 to katastrofa. A częsci powoli się kończą ("kiszę" sobie jeszcze 2 sprzęgiełka i łożysko wahnika w pudełeczku )